- W poprzednich tygodniach poruszałam temat rozszerzania diety niemowlaka. Tym razem przybliżę Państwu odrobinę dramaty rodzicielskie związane z żywieniem naszych pociech - pisze Sylwia Kamińska, dietetyk kliniczny z centrum dietetycznego Naturhouse w Wałbrzychu. Kilka prostych rad, które warto znać.

By niejadek zjadł obiadek

Żywienie niejadka to bardzo trudny i rozległy temat, należy rozróżnić na ile jest to zaburzenie np. neofobia, która występuje najczęściej u dzieci między 2 a 6 rokiem życia, a na ile dziecko kaprysi lub my jako rodzice popełniamy błędy.

Neofobia polega na strachu lub też lęku przed wprowadzeniem nowych produktów spożywczych. W dziecku buduje się lęk, obawa i obrzydzenie przed smakiem, konsystencją czy formą pożywienia. Często dzieci dotknięte tym zaburzeniem preferują grupę 10 produktów które jedzą na okrętkę. Dyskomfort i płacz może wywołać nowy produkt na talerzu ulubionych pyszności lub inny rodzaj makaronu w spaghetti.

Bezsilni rodzice sięgają po groźby, kary, prośby co w rezultacie powoduje powstawanie jeszcze większego napięcia. Prostą metodą odróżnienia dziecka dotkniętego Neofobią od niejadka jest zachowanie w sytuacji głodu lub spożycia posiłku w innych warunkach otoczenia np. u dziadków w towarzystwie kuzynostwa. Niejadek jest w stanie pokusić się o zjedzenie z głodu tego co dają , dzieciaczek z zaburzeniem będzie płakał, głodował, chował się lub reagował agresją.


Słodycze to nie nagroda

Otoczenie nie ułatwia sprawy rodzicom, którzy często słyszą od dziadków lub znajomych „daj mi go na 3 dni będzie prosił o pomidora” lub „wlazła Wam na głowę, jest rozpieszczona i tyle”. Tak, czasami jesteśmy sami sobie winni. Winni bo chcemy nasze dzieci pocieszyć, nagrodzić, ukarać, a to nie jest dobre aby do osiągnięcia celu wykorzystywać jedzenie bo to ma potem odzwierciedlenie w dorosłym życiu. Jeśli uczymy swoje dziecko, że deser to jest nagroda za posprzątanie pokoju lub mówimy „nie płacz to kupie Ci lizaka” to potem w dorosłym życiu zajadamy stresy i traktujemy łakocie jako pocieszenie.

Jeśli pozwalamy dziecku pospać i wyjść do szkoły w biegu bez śniadania to w dorosłym życiu nie będzie tego nawyku. Często pracuje z pacjentami którym śniadanie rano nie może przejść przez gardło. Tu ponadczasowo sprawdza się powiedzenie „ czym skorupka za młodu nasiąknie...”.

Dzieci to wspaniali naśladowcy, kiedy dorosną chcą być jak my dorośli i powielają nasze błędy żywieniowe. Młody człowiek chce szybko próbować tego co dorosły coca cola kusi kolorem i słodkością więc jeśli ją popija tata do obiadu to tego pragnie też syn. Jeśli natomiast mama zajada czekoladę po kryjomu to u pociechy znajdziemy opakowanie czekolady pod łóżkiem.




Stop wędrującym kanapkom!

Wielu rodziców uskarża się na zielone wędrujące kanapki znajdywane systematycznie pod książkami lub w szufladzie. Rezygnuje z robienia śniadania, a w zamian daje parę złotych na przekąskę w szkole. Nic gorszego w tej sytuacji nie można zrobić. Polecam analizę i rozmowę z dzieckiem być może kanapka codziennie z żółtym serem się przejadła lub jest sucha dla dziecka. Czasami warto rozmawiać. O nie! Zawsze warto rozmawiać z dzieckiem nawet trzyletnim aby poczuło, że to ważna sprawa, a jego głos ma znaczenie. Na drugie śniadanie do szkoły możemy zrobić truskawki w formie szejku, albo naleśniki z twarogiem i malinami z kleksem czekolady. Rozwiązań jest tak wiele jeśli tylko otworzymy się na inny punkt widzenia.

Pracując w gabinecie z dziećmi, należy pracować z całą rodziną (dziadkowie i rodzeństwo też powinni znać temat). Często to my rodzice stanowimy barierę ponieważ nauczeni doświadczeniem z góry zakładamy, że dziecko tego nie zje. Jeśli jednak młody człowiek w gabinecie deklaruje chęć spróbowania to pierwszy krok do sukcesu i zawsze warto dać mu na to szanse i ewentualnie jeśli istnieje taka potrzeba omówić wcześniej sposób przyrządzenia i czas podania nowej potrawy.

Jako, że temat jest bardzo szeroki i ważny to w kolejnej części go rozszerzę, a Państwa zachęcam do analizy domowego systemu żywienia.

Sylwia Kamińska, dietetyk kliniczny
z centrum dietetycznego Naturhouse w Wałbrzychu


Panią Sylwię i jej współpracowniczki spotkacie już wkrótce nie jak dotychczas na Piaskowej Górze przy ul. Głównej, ale w Śródmieściu na ul. Chrobrego 51 - zaraz obok salonu sukien ślubnych.
Tutaj panie mają więcej miejsca. lepsze warunki... i już zapraszają na konsultacje  :))



Polecamy również inne teksty z cyklu: DIETETYK RADZI:
CZAS NA GRILLA, ZDROWEGO GRILLA [PRZEPISY]
JAJKO W KUCHNI - JEŚĆ, CZY NIE JEŚĆ?
NOWALIJKI MĄDRZE W KUCHNI I NA TALERZU
WODA MA OGROMNE ZNACZENIE. KTÓRĄ WYBRAĆ, ILE PIĆ?

DIETA A ODPORNOŚĆ - CO JEŚĆ BY BYĆ ZDROWYM?
DIETETYK RADZI: DO SWOJEJ KUCHNI I APTECZKI PRZEMYCAJ IMBIR


Masz pytanie do dietetyka? Napisz do nas na redakcja@walbrzychdlawas.info