Jeśli myślimy o diecie w kategoriach katowania się, to się katujemy i nie osiągniemy celu. Jak zabrać się do wypełniania noworocznych postanowień dietetycznych, by udało się ich dotrzymać - radzi Sylwia Kamińska, dietetyk kliniczny z centrum dietetycznego Naturhouse w Wałbrzychu.

Ile to już lat z rzędu powtarzamy te same postanowienia noworoczne? Traktujemy rozpoczęcie roku kalendarzowego jako dobry moment na nowe inicjatywy, przekreślamy wszystko grubą kreską i zaczynamy od nowa. Najczęściej rzucamy palenie i jedzenie. Zaraz, zaraz, ale po co rzucać jedzenie, przecież ono jest nam potrzebne nie tylko do życia, ale i do szczęścia.

Rozumiem, zgadzam się i popieram, aby zadbać o siebie fizycznie i psychicznie, ale katowanie się głodówkami, rezygnacja ze wszystkich ulubionych smaków… O NIE, w imię czego?! To dlatego rok w rok się nie udawało. Jeśli myślimy o diecie w kategoriach katowania się, to się katujemy i nie osiągniemy celu.


Dieta ma NAM robić DOBRZE! Sprawiać, że budzimy się przed budzikiem, że po powrocie do domu po pracy mamy chęć wyjść na spacer, albo zrobić generalne porządki. Na koniec sprawić, że chodzimy z podniesionym czołem wśród koleżanek z pracy.

Co to za jakość życia, kiedy buty zawiązujemy w dziwacznej pozycji lub nie możemy poszaleć z wnukiem, bo na drugi dzień odchorują to nasze plecy. Cierpisz na nadciśnienie, wysoki poziom cholesterolu, cukrzycę, insulinooporność, niedoczynność tarczycy, refluks, masz chroniczne zaparcia?! Winowajcą w ogromnym stopniu jesteś TY sam, ponieważ o siebie nie dbasz. Siedzący tryb życia, piwko lub ciasteczko do telewizora, pierogi z marketu na szybko, brak śniadania, 4 kawy dziennie. TO WSZYSTKO sprawia, że robisz sobie krzywdę.


To w słodyczach znajdują się utwardzone tłuszcze, to ciągłe picie kawy zamiast wody sprzyja powstawaniu cellulitu. Jedzenie słodyczy na zasadzie „tu coś skubnę, tam coś skubnę” powoduje, że twoja trzustka szaleje, a w konsekwencji doprowadzasz do zaburzeń jej pracy. Przestań się usprawiedliwiać, odkładać na po tym, po tamtym ponieważ zawsze BĘDZIE COŚ. Trzeba nauczyć się żyć w tym, dostosować to co się je do INDYWIDUALNYCH potrzeb organizmu! JESTEŚCIE wyjątkowi i na takie traktowanie zasługujecie Wy i Wasze ciało.


Wielokrotnie w gabinecie słyszę, że czujecie się ospali, że nie podobacie się sobie, że boicie się diety. To ja się pytam. Czego się boicie? Tego, że poczujecie się w końcu lżej, obniżenia dawki leku na nadciśnienie, mniejszego rozmiaru spodni, spojrzeń kolegów?

Zdrowe jedzenie nie boli, nie gryzie, nie oznacza jedzenia sałaty i popijania olejem kokosowym. Zdrowe jedzenie daje MOC! Owszem nie jest łatwo ale to tak by ktoś kazał Wam nagle drugą ręką jeść zupę, jest to trudne ponieważ przez lata wykształciliśmy w sobie pewne nawyki, przyzwyczajenia. Ale jest to do wyuczenia od nowa.

Samemu jest trudno ale z pomocą specjalisty lżej. Warto więc udać się do osoby wykwalifikowanej z odpowiednim wykształceniem i doświadczeniem, a to na pewno zaprocentuje. Na podstawie prawidłowo zebranego wywiadu dietetycznego i żywieniowego można skonstruować tak jadłospis aby był przyjemny, prosty w wykonaniu, a zarazem skuteczny.

Już wiesz jak się teraz czujesz, jak wpływa na Ciebie chroniczne zmęczenie, apatia, uczucie ciężkości i opuchnięte nogi. Teraz nadszedł czas aby zobaczyć jak jest bez tego!

CZAS NA GRILLA, ZDROWEGO GRILLA [PRZEPISY]
JAJKO W KUCHNI - JEŚĆ, CZY NIE JEŚĆ?
NOWALIJKI MĄDRZE W KUCHNI I NA TALERZU
WODA MA OGROMNE ZNACZENIE. KTÓRĄ WYBRAĆ, ILE PIĆ?

DIETA A ODPORNOŚĆ - CO JEŚĆ BY BYĆ ZDROWYM?
DIETETYK RADZI: DO SWOJEJ KUCHNI I APTECZKI PRZEMYCAJ IMBIR


Masz pytanie do dietetyka? Napisz do nas na redakcja@walbrzychdlawas.info