Żywność, pokarm, jedzenie, posiłek - niby te wszystkie określenia sprowadzają się do jednego, a jednak... To, co spożywamy jest wieloznaczne jak symbol i nadanie mu odpowiedniego wydźwięku może nie tylko zaspokoić nasze potrzeby, ale posłużyć zdrowiu - doradza Sylwia Kamińska, dietetyk kliniczny z centrum dietetycznego Naturhouse.


Każdy z nas spożywa posiłek w inny sposób, jedni się nim delektują w rodzinnym gronie, jeszcze inni połykają w między czasie i to tylko z przyzwoitości. Są też osoby, które boją się jeść lub żyją aby jeść. Dlaczego tak się dzieje skoro chodzi tylko o to, aby z produktów spożywczych skomponować danie, które ma nam dostarczyć niezbędne składniki odżywcze?

Dzieje się tak, ponieważ odczuwamy wiele rodzajów głodu i nasycenia, a pokarm ma nas zaspakajać na bardzo wielu płaszczyznach. Pęd za karierą, żywność wszechobecna, wieczny brak czasu, życie w „mediach społecznościowych” - te i inne czynniki spowodowały, że jedzenie jest bardzo ważne dla naszej psychiki. I nie mówimy tu o pierwotnych instynktach, o woli przetrwania.

Na pierwszy płacz dziecka reagujemy myślą, że pewnie jest głodne, a przyczyn takiego zachowania jest tak wiele. Może dziecko usłyszało nieprzyjemny dźwięk lub nie wyczuwało obecności mamy. My już od małego jesteśmy uczeni, że przykrość rekompensujemy jedzeniem.

Jedzenie wplecione jest niezwykle mocno w naszą religię, ileż to razy zasiadając przy świątecznym stole doprowadzamy do boleści brzucha, kto z nas po świętach nie marzył o krótkiej głodówce. Wystarczyło przecież zmniejszyć porcję o połowę.

Jedzenie to dla wielu system kar i nagród (bardzo proszę się zastanowić, przemyśleć i odejść od tej drogi). Nie róbmy w nagrodę na kolację frytek, proszę nie mówić dziecku, że jak nie nauczy się wierszyka, to nie dostanie deseru. Nie wpychajmy jedzenia na siłę, być może tyle wystarczy.

Często jemy dla KOGOŚ, już jako dziecko słyszymy „no zjedz jeszcze jedna łyżeczkę dla mamusi, za babunię...” . Wiele osób, które goszczę w gabinecie, przyznaje się do tego, jadło bo nie wypada, bo ciocia poczęstowała, bo było... Mimo iż wcale nie mieli ochoty na tak wielki posiłek, to by po obiedzie zjedli kotlecika. To samo dzieje się w drugą stronę. OBRAŻAMY się, bo ktoś nie chce zjeść tego, co my przyrządziliśmy. Utożsamiamy to z pewną obrazą i marnowaniem naszej pracy. Zadajmy sobie jednak pytanie, czy ktoś od nas oczekiwał, czy prosił nas abyśmy spędzili godziny w kuchni na pichceniu. Ten ktoś, kto nas odwiedził, chciał najprawdopodobniej posłuchać co u nas słychać, wyżalić się, albo przekazać inną istotną informację. Jako Polacy nauczyliśmy się gościć wedle przysłowiowego "zastaw się, a postaw się". Lecz przyjęcie gości szklanką soku, wody, kawy i półmiskiem owoców wcale nie oznacza, że byli źle przyjęci.

Jedzenie wkradło się do sypialni, stało się erotyczne. Mądre głowy potrafią stworzyć reklamę, w której modelka je truskawkę (tak, kobieta po prostu gryzie owoc), a odbiorca odczuwa podniecenie, kojarzy jedzenie zupełnie z innymi sferami życia. Jeśli jakaś reklama wywoła w nas emocje, to jest większe prawdopodobieństwo, że zostanie zapamiętana, czyli cel zostanie osiągnięty. Kiedy kobieta chce zaimponować narzeczonemu gotuje pyszny obiad aby dostać się przez żołądek do serca. Romantyczna randka to dla wielu kolacja z winem przy blasku świec.

Jak widzicie Państwo JEDZENIE ma ZNACZENIE! Otacza nas, towarzyszy nam we wszystkich aspektach życia, dlatego jest tak trudno utrzymać wagę, zdrowie i przy tym czuć się komfortowo.





Sylwia Kamińska, dietetyk kliniczny
z centrum dietetycznego Naturhouse w Wałbrzychu


CZAS NA GRILLA, ZDROWEGO GRILLA [PRZEPISY]
JAJKO W KUCHNI - JEŚĆ, CZY NIE JEŚĆ?
NOWALIJKI MĄDRZE W KUCHNI I NA TALERZU
WODA MA OGROMNE ZNACZENIE. KTÓRĄ WYBRAĆ, ILE PIĆ?

DIETA A ODPORNOŚĆ - CO JEŚĆ BY BYĆ ZDROWYM?
DIETETYK RADZI: DO SWOJEJ KUCHNI I APTECZKI PRZEMYCAJ IMBIR


Masz pytanie do dietetyka? Napisz do nas na redakcja@walbrzychdlawas.info