1 czerwca 2019 roku odbył się drugi z cyklu tegorocznych historycznych spacerów po rewitalizowanych dzielnicach Wałbrzycha. Około 60 uczestników zwiedziło historyczne serce Wałbrzycha. Spacer poprowadził tradycyjnie Mateusz Mykytyszyn, prezes Fundacji im. Księżnej Daisy von Pless, tym razem jednak eksperymentalną i nową trasą... przez stare miasto.

Od Czterech Domów ku starówce

Tym razem uczestnicy spaceru spotkali się pod Zespołem Szkół Politechnicznych Energetyk, a nie jak to miało miejsce w poprzednich latach m.in. w parku przy Pałacu Czettritzów. Spacerowicze ruszyli punktualnie w kierunku Placu Grunwaldzkiego, byłego "Placu Czterech Domów" Aleją Wyzwolenia (m.in. dawną Al. na Błoniach) mijając "Cichy Potok". Przy okazji przypomniano pierwsze w mieście "Osiedle Czterech Domów" przy ul. Wysockiego, pochodzenie Hali Wałbrzyskich Mistrzów (byłej elektrowni) i nieistniejących już kopalni w jej otoczeniu.



Przewodnik, pan Mateusz Mykytyszyn, o każdej kamienicy miał garść ciekawostek mówiących o jej dawnym przeznaczeniu, osobach mieszkańców, czy ich profesji. Zwracano uwagę na detale m.in. kamienicy przy ul. Słowackiego 15, a także na pierwsze użycie nowinek technicznych - jak w przypadku mieszczącej się w jednej z kamienic przy Placu Grunwaldzkim restauracji z taśmociągiem, na którym wjeżdżały do gości zamówione potrawy.



Tradycyjnie już bliżej przyjrzano się kamienicom ul. Słowackiego, tym starszym - jak byłemu młynowi, jak i nowszym. - Na tej ulicy można się wiele nauczyć o stylach architektonicznych, których na niewielkim odcinku znajdziemy aż pięć. Tu mamy przykład kamienicy w stylu oszczędnej secesji wiedeńskiej z pięknym detalem zegara słonecznego, dalej budynek sądu w stylu neogotyku Tudorów, a drugi budynek Sądu Rejonowego to już styl neorenesansu florenckiego. Dalej mamy pocztę główną w styku neogotyku niemieckiego i dom towarowy jako wyjątkowy przykład modernizmu - wylicza Mateusz Mykytyszyn.


Rewelacje i sprawy zapomniane

Podczas zwiedzana pojawiały się też związane z mijanymi miejscami historie dawnych spraw, które w swoich czasach trafiały na okładki lokalnych gazet jak historia "mumii ze sklepu rybnego", zabicia przez nazistowskie bojówki redaktora naczelnego jednej z wałbrzyskich gazet (ul. Limanowskiego), czy zestrzelenia 16 marca 2000 r. w sklepie przy ul. Garbarskiej znanego antykwariusza. Sprawa o tyle intrygująca, że  okazało się, że ze sklepu nie zniknęły pieniądze, ani antyki a notes konesera sztuki, zaś po 15 latach więzienia osadzeni za zabójstwo na 25-letni wyrok dwaj młodzi mężczyźni zostali ostatecznie uniewinnieni.


Mijano dawną piwiarnię, dziś Filharmonię Sudecką, siedzibę dyrekcji kopalń, a także plac po wyburzonym pierwszym wałbrzyskim szpitalu. Szczegółowo omówiono budowę Placu Magistrackiego, stojących przy nim budynków, w tym Banku Rzeszy - dzisiejszej Prokuratury Rejonowej, budowy i rozbudowy Ratusza oraz trzech wałbrzyskich herbów, które ozdabiają jego fronton - w tym tego z dębem herbowym będący symbolem naszego miasta od 1764 roku.


Żelazny bo niezłomny

Co ciekawe, na placu Magistrackim stały niegdyś trzy pomniki ten cesarza Wilhelma odsłonięty 3 września 1893 roku i pomnik "żelaznego kanclerza" z 5 sierpnia 1900 roku dotrwały do lat 20. XX wielu, ale przetrwał do dziś trzeci - "Żelazny Górnik" wystawiony był na placu 1 kwietnia 1916 roku i na krótko tam wrócił w ostatnich latach. Gdzie się teraz znajduje? - Drewnianą rzeźbę przygotowano na potrzeby charytatywnej - zbiórki pieniędzy dla dzieci i wdów po żołnierzach górnikach, którzy zginęli w pierwszej wojnie światowej. Można było zakupić gwoździe złote, srebrne i brązowe, pieniądze z ich sprzedaży przekazano na szczytny cel, a gwoździe wbito w pomnik. Te złote ufundowali najbogatsi, m.in. Hochbergowie oraz burmistrz Wałbrzycha, a do dziś przetrwały tylko te najtańsze i sam monument. Rzeźba była wystawiona na tym placu i okryta specjalnym pawilonem. Po zakończeniu akcji zmieniała miejsce ustawienia, obecnie można ją spotkać w izbie pamięci PSP nr 22 na Starym Zdroju. Pomnik ten wrócił pod Ratusz na jeden dzień - 30 kwietnia 2012 roku na czas wernisażu wystawy dotyczącej rewitalizacji starówki - wyjaśnia Mykytyszyn, to jego fundacja zainicjowała powrót drewnianej rzeźby Żelaznego (niezłomnego) Górnika.



Źródła podają, że dzięki tej akcji na rzecz rodzin górniczych udało się zebrać 21 tys. marek, i że trwała ona do 14 sierpnia 1916 roku. Po niej statua stała przed Ratuszem, a następnie trafiła do pierwszego wałbrzyskiego muzeum na ul. Rycerską, zaś pawilon który ją okrywał na lata stanął w Parku Sobieskiego jako altana. Po wojnie Żelazny Górnik widywany był w dyrekcji KWK Victoria, w wałbrzyskich szkołach, w końcu trafił na Stary Zdrój... Dopiero na początku XXI wieku przypomniano historię tej niezwykłej rzeźby i skojarzono ją z jej drewnianym bohaterem stojącym w szkole.


To spłonęło, tu był cmentarz

Spacer prowadził następnie przez ul. Rycerską, gdzie przypomniano największy wałbrzyski pożar z 20 kwietnia 1857 roku, kiedy ogień rozprzestrzenił się z piekarni na ul. Gdańską i Rynek. Straty były ogromne. Co ciekawe ul. Rycerska zwana dziś placem z uwagi na jej parkingowe przeznaczenie zachowała swój historyczny kształt i... nadal jest ulicą. Mijano dawny szalet miejski (dziś PCPR) i dawne szkoły żeńskie przy ul. Limanowskiego, w tym obecną PSP nr 1 oddaną do użytku 14 sierpnia 1912 roku i uruchomioną po wojnie jako pierwsza polska szkoła w mieście.



Przypomniano rodowód tej szkoły stojącej na dawnym, najstarszym w mieście cmentarzu "Na Piasku", o jego istnieniu przypomniały (Szkielety ludzkie znalezione na ul. Limanowskiego [FOTO]) oraz tablica na murze oporowym przy dzisiejszym orliku datowana na 1815 rok i opatrzona jest napisem przypominającym o nieuchronności śmierci. Cmentarz ten wygaszano od 1820 roku, a ostatecznie zlikwidowano w 1910 roku. Najcenniejszy grobowiec rodu Treutlerów został przeniesiony w 1779 roku w okolice dzisiejszej ul. Miłej w Boguszowie-Gorcach, nieopodal obecnego Nadleśnictwa Wałbrzych. Dworek ten należał wówczas do tej rodziny. 



Przypomniano też sylwetkę Eufrozyna Sagana, upamiętniającą go tablicę i rondo jego imienia. Nie przypominano zaś legendy o rycerzu i cudownym źródle dotyczącej wałbrzyskiego kościoła maryjnego będącego jednocześnie dawniej kaplica grzebalną. Po krótkich odwiedzinach na Placu Kościelnym i w ogrodach Pałacu Albertich przypomniano dzieje samego pałacu i jego biblioteki. Nie zapomniano o willi Issmera i Kościele Zbawiciela oraz jego wyjątkowym architekcie.


Czerwony kościół

Następnie ul. Kościelną ruszono mijając barokową kamienicę "Floriankę" śladem dawnych i współczesnych katolików Śródmieścia, którzy modlą się w Kolegiacie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej i Świętych Aniołów Stróżów. - Na jej miejscu stał katolicki kościół pod wezwaniem św. Michała uważany za najstarsza budowlę Wałbrzycha, zaś budową nowego kościoła po jego rozbiórce zajął się mistrz neogotyku Alexis Langer. To było ostatnie dzieło Langera, zmarł on nie doczekawszy końca pięcioletniej budowy ukończonej w 1904 roku - opowiada przewodnik. Przedstawienia jego twarzy i głów innych osób zaangażowanych w proces budowy znajdziemy ukryte pod zwieńczeniami zewnętrznych łuków. Budowa kościoła pochłonęła ponad 300 tys. marek i pochodziła zarówno z finansów książęcych, jak i parafialnych.



Kościół św. Michała datowany był na rok 1440, a według innych źródeł nawet już w 1428 r. Z niego, do nowego kościoła przeniesiono zabytkową chrzcielnicę i kamienne epitafia grobowe rycerzy i możnowładców, to najstarsze tego typu zabytki w naszym mieście. Niestety tym razem spacerowicze ich nie obejrzeli z uwagi na prowadzony obecnie remont wieży i zamknięcie dostępu zwiedzających do absydy świątyni. 


Ostatni adres zamieszkania Daisy

Ostatni etap spaceru prowadził do Pałacu Czettritzów (więcej o nim: Wałbrzych: wiceprezydent o zamku-pałacu w środku miasta (FOTO) ). Zwiedzający obejrzeli bryłę pałacu - obecnej wyższej uczelni, a przy niej zabudowania gospodarcze - obecnych akademików, popiersie księżnej Daisy, okazy geologiczne oraz wałbrzyski "Kilometr", czyli miejsce z którego odmierzane są odległości do miast w różnych częściach świata.



- Do pałacu Hochbergowie przenieśli swoje dobra w czasie II wolny światowej jak utracili Książ, tutaj był ich ostatni wałbrzyski adres. Tu też w 1946 roku otwarto pozostawiony rodzinny sejf, w którym były m.in. korona księżnej, jej słynne ametysty i perły. Już nie ten najsłynniejszy garnitur pereł - te zostały w 1936 roku podzielone na mniejsze naszyjniki i część z nich sprzedano w 1936 roku by ratować Bolka - wyjaśnia prelegent. Część biżuterii znajduje się w Pszczynie, część trafiła w inne miejsca, ale nie ma jej w Wałbrzychu. Więcej o klejnotach księżnej pisaliśmy: Księżna Daisy nosiła na sobie majątek. I legendę (FOTO) .

W dzień spaceru w parku właśnie kwitły rododendrony uwielbiane przez właścicielkę tych dóbr. - Daisy czuła się jak w domu w miejscach, gdzie był balkon ogród i kominek, te elementy musiały być w każdym budowanym dla niej domu. W ogrodzie zaś sadziła rododendrony, za którymi przepadała - wylicza przewodnik.



Na zakończenie spaceru obejrzano wille stojące przy pałacu, w jednej z nich zmarła księżna. - Odeszła 29 czerwca 1943 roku dzień po swoich 70. urodzinach. Pod koniec życia poruszała się na wózku inwalidzkim, od lat traciła sprawność chorując prawdopodobnie na stwardnienie rozsiane. Tuż przed śmiercią nie mogła już przełykać. Została pochowana 2 lipca w mauzoleum - dodaje Mykytyszyn. 

Uczestnicy wycieczki sami wybrali drogę do rynku i obejrzeli siedzibę dawnej loży masońskiej - dzisiejszą Szkołę Muzyczną, a także nowo odsłonięty wyremontowany pomnik dr Rittera.



W drodze do Rynku wysłuchano historii przywilejów Wałbrzycha do organizowania trzech jarmarków, co poświadczono 30 marca 1699 roku... a także dowiedziano się dlaczego wyburzano wałbrzyskie podcienie. Miało to związek ze zwyczajem wystawiania tam przed pochówkiem trumien ze zmarłymi...


Kiedy kolejne spacery?

- Spacery historyczne są pomysłem na to by poznać swoje miasto, jego dzieje i pokochać miejsce w którym się żyje. To czwarty tego typu spacer po Śródmieściu, trzeci zaś realizowany z Biurem Rewitalizacji Urzędu Miejskiego. Pierwszy spacer w tegorocznym cyklu odbył się w tydzień temu na Podgórzu, a za dwa tygodnie - 15 czerwca zapraszamy na spacer po Sobięcinie. Kolejne, w dzielnicach Biały Kamień, Nowe Miasto i Stary Zdrój zaplanowane są na wrzesień - wyjaśnia Justyna Pichowicz, kierownik Biura ds. Rewitalizacji Miasta. Pierwszy cykl spacerów realizowała fundacja pana Mateusza.


Jak było w poprzednich latach? Spacery historyczne:
POZNALI TAJEMNICE HISTORII UZDROWISKA

SPACEROWALI PO HISTORYCZNYCH DZIELNICACH WAŁBRZYCHA (ZDJĘCIA)
STARY ZDRÓJ 2017

PODGÓRZE 2017

BIAŁY KAMIEŃ 2017
SOBIĘCIN 2017
NOWE MIASTO 2017

SOKOŁOWSKO

JEDLINA-ZDRÓJ
SOBIĘCIN 2016
SZCZAWNO-ZDRÓJ

Elżbieta Węgrzyn