Ponad 120 mieszkańców Wałbrzycha i regionu skorzystało dzisiejszej nocy (5/6 października) z gościnności Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Wałbrzychu. Wrażenia niezapomniane, a do tego powstały interesujące zdjęcia.

O historii tego wyjątkowego zabytku zaprojektowanego przez Carla Gottharda Langhansa opowiedział Waldemar Szczugieł, proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Wałbrzychu razem z córką - Małgorzatą Szczugieł pomysłodawczynią pierwszego nocnego zwiedzania. Parafianie zaś przywitali nocnych gości gorącą herbatą i pysznymi wypiekami własnego autorstwa. Kościół służy parafii podczas cotygodniowych nabożeństw, zaś od listopada do maja wierni spotykają się w nieodległej kaplicy.



Nocne zwiedzanie rozpoczęło się o godz. 23 i przeciągnęło się do wczesnych godzin porannych. Jego uczestnikom trudno było rozstać się z atmosferą 230-letniego kościoła, który nocą otworzył swoje nocne podwoje pierwszy raz. Pogoda dopisała i ciepły jesienny wieczór sprzyjał wędrówkom nocnych marków.
Co ważne, uczestnicy wieczornego spotkania mogli podziwiać obiekt sakralny w różnym oświetleniu, a także posłuchać muzyki organowej i przysłuchiwać się występom muzyków. Dla zwiedzających otwarta była zakrystia, a także wszystkie poziomy empor. Z uwagi na bezpieczeństwo, nie można było zwiedzić wieży kościoła.  Uczestnicy zwiedzania zabrali ze sobą sprzęt fotograficzny i podczas tego "nocnego pleneru" powstało wiele zdjęć wałbrzyskiego zabytku.


Nocne udostępnianie zwiedzającym wnętrza kościoła Zbawiciela jest kolejną po cyklicznych koncertach, wystawach i mszach ekumenicznych propozycją wałbrzyskich luteran mającą na celu pokazanie swojej działalności oraz przełamanie stereotypów na swój temat. - Kiedy dwadzieścia kilka lat temu przechodziłem obok kościoła usłyszałem rozmowę dwóch młodych mężczyzn, którzy próbowali uruchomić zaparkowany nieopodal motocykl. Jeden z nich zapytał drugiego, co to za obiekt, a drugi odpowiedział, że to tylko taka "poniemiecka ruina". Od tamtej pory regularnie urządzamy w kościele koncerty i zapraszamy na nie mieszkańców miasta by do ich świadomości przedostał się nasz kościół nie tylko jako dom Boży, ale też miejsce spotkań oraz miejsce, gdzie można posłuchać muzyki - mówi Waldemar Szczugieł, proboszcz Parafii Ewangelicko-Augsburskiej w Wałbrzychu. Zabytkowe wnętrze świątyni przy Placu Kościelnym gościło już artystów operowych, chóry, filharmoników i muzyków z kraju i zagranicy, a także wokalistów i zespoły z mniej, czy bardziej klasycznym repertuarem.

Słuchacze oraz turyści cenią nie tylko atmosferę ponad 200-letniego zabytku, którego wnętrze pozostało niemal niezmienione od końca XVIII wieku, ale też wyjątkową akustykę obiektu - perełki Carla Gottharda Langhansa z Kamiennej Góry. - Był to sławny architekt, którego obiekty mieszkalne i założenia parkowe spotkamy w wielu miejscach Dolnego Śląska, m.in. w Żmigrodzie, Głogowie, Wrocławiu, Pawłowicach i Brzegu Dolnym. Jego rozpoznawalny styl spotkamy też w świątyniach w Dzierżoniowie, Sycowie i Rawiczu. Wiele zaprojektowanych przez niego budynków już nie istnieje - opowiada ks. Szczugieł. Proboszcz nakreślił historię parafii ewangelickiej na terenie Wałbrzycha i jej dążenia do utworzenia swojego nowego kościoła w miejscu przyległym do pierwotnego domu modlitwy.

Powstał kościół na 1000 miejsc, budowano go przez trzy lata: od 8 sierpnia 1785 - do 24 listopada 1788. - Mamy tu oryginalnego Langhansa, jedyną większą zmianą wprowadzoną w latach 60. XIX wieku jest podwyższenie wieży do wysokości 62 metry. Jedną z przyczyn przebudowy był zwyczaj bicia w dzwony podczas uroczystości pogrzebowej na nieodległym cmentarzu, jednak przez to, że od budowy kościoła urosły otaczające go drzewa, to dzwonnik nie mógł zaobserwować, kiedy dokładnie ma zadzwonić - opowiada gospodarz piątkowego nocnego zwiedzania.

Niestety podwyższenie wieży spowodowało zaburzenie konstrukcji i niemalże katastrofę budowlaną - jedna ze ścian świątyni przylegająca do wieży groziła zawaleniem i wymagała wzmocnienia oraz spięcia kotwami. - Langhans dał mieszkańcom Wałbrzycha gwarancję, że jego kościół przetrwa 2 tysiące lat. Prace w latach 80. XX wieku wykazały, że fundament mimo bliskości gruntu podmokłego, wzmocniono ustawieniem konstrukcji na solidnych drewnianych balach przez co nie grozi mu wilgoć. Architekt nie przewidział jednak, że pierwotna wieża zostanie przebudowana, nie wiedział też, że kościół będzie zagrożony przez szkody górnicze. W XVIII wieku, gdy go stawiano, górnicy wykopywali szyby głębokie na kilkadziesiąt, nie na kilkaset metrów. Ówcześnie ich działalność nie była tak szkodliwa dla miasta jak w XIX i XX wieku - zaznacza prelegent. Specjaliści odwiedzający wnętrze kościoła Zbawiciela zachwycają się jego emporami i surowym, ale eleganckim neoklasycznym wnętrzem.



Jego największą ozdobą jest właśnie architektura i istotne detale. - Starszym elementem niż sam kościół jest jego prospekt organowy, który został wykonany jeszcze w stylu barokowym - dodaje Szczugieł. Na uwagę zasługują nie tylko rozbudowane później organy, ale też oryginalne żyrandole, chrzcielnica i ołtarz.
Co ciekawe, on też ma w sobie starszy fundament - wmurowano w niego fragment kamiennego ołtarza przy którym wałbrzyscy luteranie modlili się na okolicznych wzgórzach w tajemnicy. Działo się to w okresie kontrreformacji, ale kamienna pamięć o tym stała się podwaliną pięknego atrybutu wiary w nowej świątyni.   


Widok z wieży kościoła Zbawiciela można na żywo oglądać z kamery "wycelowanej" na Plac Solidarności - Okiem kamer na żywo! (FILMY)
 

Kościół jeszcze w październiku będzie można odwiedzić podczas planowanych obchodów 100-lecia niepodległości Polski. 21 października będzie koncert chórów, w w kolejną niedzielę nabożeństwo ekumeniczne. Szczegóły podamy wkrótce.

Elżbieta Węgrzyn