Za nami spacer spacer po historycznej części Szczawna-Zdroju w ramach Europejskich Dni Dziedzictwa 2018. Grupa kilkudziesięciu osób przechadzała się i wyruszyła również w podróż w czasie do momentu powstania oraz rozkwitu Szczawna-Zdroju. O ciekawostki historyczne o zabytkach zadbał Mateusz Mykytyszyn, prezes Fundacji Księżnej Daisy von Pless.

Pierwszy spacer historyczny w ramach tegorocznych Europejskich Dni Dziedzictwa zaplanowany na 9 września prowadził od Bramy Lwów do Starego Książa – tzw. Dziką promenadą oraz ścieżką Hochbergów w Książańskim Parku Krajobrazowym. Cieszył się on sporym powodzeniem, zaś 16 września spacerowano po sercu Szczawna-Zdroju. Ta łatwiejsza trasa przyciągnęła w niedzielne popołudnie kilkudziesięciu uczestników z regionu wałbrzyskiego, a także gości z Wrocławia i innych dalszych zakątków Dolnego Śląska.

Walory lokalnych wód mineralnych znane były już w VIII wieku, a Szczawno-Zdrój jako osada sadowiona za czasów Henryka Brodatego w 1220 roku została wykupiona przez Hochbergów razem z okolicznymi miastami oraz wsiami w 1509 roku, jednak urosła do miana prywatnego kurortu uzdrowiskowego znacznie później. Rozkwit Szczawna-Zdroju wiąże się z wywodzącą się od Piastów Śląskich książęcą linią Hochberg von Pless i przypada na XIX wiek, kiedy upowszechniła się turystyka oraz moda na kuracje uzdrowiskowe i wodolecznictwo.
Spacerowicze wyruszyli spod Domu Zdrojowego (dawnego Grand Hotelu) z Wiolettą Wroną-Gaj oraz w roli przewodnika Mateuszem Mykytyszynem z Fundacji Księżnej Daisy von Pless. Pasjonat historii i regionalista opowiedział o powstaniu Grand Hotelu (Dom Zdrojowy, czyli Grand Hotel z widokiem na uzdrowisko [ZDJĘCIA] ), jego znamienitych gościach oraz roli w projektowaniu jego wystroju samej wałbrzyskiej "Stokrotki". - Warto zobaczyć wnętrze gmachu ponieważ zachowało się w nim wiele oryginalnych detali jak klamki, czy tabliczki z numerami pokoi z początku XX wieku. Wiele o powstaniu Grand Hotelu w swoich pamiętnikach pisała księżna Daisy. Natomiast na miniaturze umieszczonej nad głównym wejściem do budynku znajdziemy widok zamku Książ sprzed przebudowy, czyli okresu budowy Grand Hotelu, a na odwrocie płaskorzeźby umieszczono lata, w których gmach powstał - wyjaśnia prezes fundacji.



Uczestnicy wycieczki przeszli przez ulicę Kolejową, Kościuszki, Sienkiewicza, Ogrodową i Wojska Polskiego by wrócić ponownie pod Grand Hotel na ul. Ratuszowej i wyruszyć do dworu Idy, czyli współczesnego kompleksu Dworzysko. Po drodze zatrzymywano się na dłużej lub krócej by wysłuchać kolejnej porcji ciekawostek i lokalnych smaczków dotyczących mijanych właśnie zabytkowych obiektów. - Wiedza dotycząca większości budynków XIX i XX-wiecznego Szczawna jest stosunkowo łatwa do odtworzenia ponieważ zachowały się ówczesne książki telefoniczne i adresowe z lokalnymi reklamami obiektów w całym uzdrowisku. Można zatem poznać byłych właścicieli budynków, ofertę noclegową i kulinarną, a nawet numery telefonów sprzed wojny - wyjaśnia regionalista. 


Jak wyglądała willa czy pensjonat przed przystosowaniem go do roli mieszkalnej? Gdzie zachowały się witraże i secesyjne zdobienia, a gdzie oznaki górniczej przeszłości regionu? - To i wiele innych niuansów cierpliwie wyjaśniał przewodnik. Uczestnicy spaceru dowiedzieli się m.in., że nazwa Parku Szwedzkiego wzięła się od Dworu Szwedzkiego przy Kolejowej 13, gdzie mieściła się dyrekcja kopalni z Gorc i jaki związek ma obecna szkoła "Ceramik" z gośćmi uzdrowiska wyznania mojżeszowego. Tu proponowano żywienie dietetyczne, tu były niegdyś delikatesy... A Dwór Cesarski - Pod Lwami był cenioną winiarnią i restauracją. Gdzie mieścił się hotel, a gdzie łazienki, gdzie apteka i który pensjonat najszybciej wdrożył nowinkę w postaci toalety spłukiwanej bieżącą wodą? Nie obyło się też bez przypomnienia rodowodu dzisiejszego Teatru Zdrojowego, Hali Spacerowej i Pijalni Wód. - Pierwsze przykrycie szczawieńskiego źródła i badanie wód potwierdzające ich lecznicze właściwości datowane są na 1599 rok, data ta pojawia się na odrestaurowanym malowidle na ścianie Hali Spacerowej - zaznacza pasjonat. W opowieściach nie zabrakło znanych postaci mieszkających w Szczawnie Zdroju jak bracia Hauptmannowie czy koncertujący tu Henryk Wieniawski. Przypomniano też o zbiórkach i akcjach charytatywnych prowadzonych na cel odbudowy spalonego w pożarze Zakładu Przyrodoleczniczego. 

Spacer po historycznym uzdrowisku Książąt Pszczyńskich był też sposobnością o przypomnieniu rodowodu szczawieńskich kortów tenisowych, dawnych kaplic, czy tematu istniejącego tu niegdyś pola golfowego. - Było to jedyne pole golfowe na świecie zlokalizowane w terenie górskim. Zachował się dom używany przez golfistów znany dziś jako Słoneczna Polana, zaś poje zamieniono na tory używane podczas zawodów rowerowych - wyjaśnia Mykytyszyn.



Śladów Hochbergów w Szczanie nie brak, np. nie rozparcelowano do dziś książęcych ogrodów (ul. Ogrodowa), inne historyczne ciekawostki niestety zaginęły lub zostały przebudowane. - Skarbów nie znajdziemy w ziemi, są nimi otaczające nas zabytki. Bez względu na to kto je zbudował powinniśmy o nie dbać jak o nasze własne, bo zabytki nie mają narodowości, ale stanowią dziedzictwo całej ludzkości - podkreśla regionalista.



Kolejne atrakcje Europejskich Dni Dziedzictwa za rok, a jeszcze we wrześniu z Mateuszem Mykytyszynem i historią będzie można przespacerować się po wałbrzyskiej dzielnicy Podgórze, planowany jest też spacer historyczny po Mieroszowie.


oprac. i fot. Elżbieta Węgrzyn