Podczas spaceru na lokalne hałdy węglowe można znaleźć prawdziwe skarby, skamieniałe miliony lat temu rośliny okresu karbonu wydobyte wraz z węglem kamiennym. To prawdziwy rarytas dla kolekcjonera, ale nie jedyny skarb naszych hałd, jak ta przy ul. Moniuszki. Oto kilka zdjęć ze spaceru tropem przeszłości geologicznej Wałbrzycha.


Naturalnie górzysty Wałbrzych ma też wiele spłaszczonych pagórków, które nie są tworami naturalnymi. W mieście mamy ok. 40 hałd, których wysokość sięga 100 m. Szacuje się, że zajmują łącznie 305 ha gruntów miejskich i podmiejskich. To wzgórza powstałe z ok. 82 mln m sześciennych odpadów skalnych. Ich wielkość świadczy o intensywności wydobycia węgla, przy którym średnio na jedną tonę przypadało 1,6 t kamienia, przy założeniu, że ok. 1/5 odpadu była wykorzystywana w kopalni. Dla przemysłu kamień był odpadem, a dla kolekcjonerów może być nieocenionym skarbem.


Po pierwsze, panorama

Pierwszym, istotnym walorem naszych hałd, zwłaszcza tych słabo zalesionych, jest panorama miasta, którą można z nich zobaczyć. Niestety dla wielbicieli takich widoków większość z wałbrzyskich hałd, jak ta przy ul. Wysockiego (przy Starej Kopalni) jest już szczelnie otulona drzewami i nie sposób sfotografować z niej nie tylko panoramy Śródmieścia, ale i nawet najbliższego otoczenia wzniesienia.



Bezpieczniej zatem dla poszukujących fotograficznych plenerów jest wspiąć się na wybrany pagórek wczesną wiosną lub późną jesienią. Z odwiedzonej przez nas hałdy przy ul. Moniuszki przed rozwinięciem się liści doskonale widać Śródmieście...


... malowniczo położone na zboczu wzniesienia Niedźwiadków osiedle Szczęść Boże stanowiące część Podgórza...


... ul. Beethovena z wieżami szybowymi, których pracy zawdzięczamy lokalne hałdy...



... a nawet zarys wieży widokowej na Trójgarbie.




Po drugie, księżycowy krajobraz

Spacerując samotnie po sięgającym po horyzont rumowisku materiału skalnego hałd wymieszanego z węglowym miałem możemy poczuć się jak wędrowiec odkrywca lub astronauta stąpający po bezludnym Księżycu.



Taka wycieczka uczy pokory, przypomina o ogromie pracy włożonej przez całe pokolenia gwarków w wydobycie tych dziesiątków milionów ton skał i ogromnej masy pozyskanego tu węgla.



Krajobraz niesamowity i niepowtarzalny, bo nieporównywalny do gołoborzy, czy naturalnych rumowisk skalnych.   


Po trzecie podroż w czasie

Kto z nas nie znalazł pierwszych odcisków karbońskiej roślinności wśród węgla dostarczonego do domowej piwnicy? Komu w naszym mieście i regionie takich odcisków nie przyniósł do domu z kopalni tato, czy dziadek? I w końcu, kto z nas jako dziecko nie wdrapywał się na hałdę w poszukiwaniu takich perełek?

Węglowy las roślin, z których powstały wałbrzyskie pokłady węgla porastał nasz region około 60 mln lat (między 350 – 290 mln lat temu). W okresie górnego karbonu tworzyły się pokłady węgla, ale i skały osadowe ze skamieniałościami głównie roślinnymi. Najwięcej karbońskich roślin odcisnęło swoje liście i pnie na łupku węglowym, wiele też skamieniało pozostawiając odciski pni a nawet skamieniałe pnie. 



W karbonie roślinność z grup występujących dziś na Ziemi jako flora niewysoka miała dorodne rozmiary i formy drzewiaste: rosły widłaki różnozarodnikowe (Lepidodendron, Sigillaria, Bothrodendron), skrzypy - drzewiaste kalamity (Calamites) oraz klinolisty (Sphenophyllum). Paprociom zarodnikowych (np. Pecopteris) towarzyszyły pierwsze rośliny nasienne, a pod koniec karbonu – pierwsze iglaste (np. Lebachia). W klimacie tropikalnym zajmującym ówcześnie duże obszary Ziemi rośliny te kończyły swoje życie, a nagromadzony materiał organiczny miliony lat przeobrażał się w karbońskie czarne złoto. 



W łupkach ilastych spotykane są najczęściej odciski bogatej flory lądowej - przeważnie liście różnorodnych paproci,



oraz odciski pni widłaków, skrzypów, lepidodendronów. Znalezione relikty są niestety kruche i szybko się niszczą, zwłaszcza poddane po wydobyciu na powierzchnię ziemi zmiennym warunkom atmosferycznym.

Poza zwęglonymi węglonymi fragmentami liści paproci odciskami kory widłaków karbońskich można także napotkać odlewy wewnętrzne łodyg skrzypów, a nawet potężne fragmenty pni drzewiastych widłaków.


Po czwarte, geologiczne rarytasy

Szczęściarze spacerujący po górnośląskich hałdach znaleźli odciski protoplastów trylobitów, dawnej gromady stawonogów. Rzadkim znaleziskiem na hałdach węglowych mogą być też odciski skrzydeł owadów karbońskich, to swoisty Święty Graal kolekcjonerów.
My na nie nie natrafiliśmy... choć wpadły nam w oko interesującej barwy skały.




Spacer po karbońskim lesie może też zaprocentować znalezieniem czegoś innego niż wszechobecne zlepieńce, piaskowce, skały ilaste i oczywiście łupki z pokładów węglowych. My trafiliśmy na stosunkowo lekkie mieniące się czarno-srebrne węgielki z ciekawymi przerostami.


To oczywiście antracyt, przeobrażony węgiel kamienny, który jak mawiał klasyk ma największą "zawartość zawartość węgla w węglu".



Antracyt był wydobywany w naszym kraju w latach 1993−1998 z jedynego udokumentowanego w kraju złoża w wałbrzyskiej dzielnicy Gaj, a po likwidacji kopalń antracyt skreślono z listy zasobów geologicznych Polski. 29 czerwca 1998 roku wydobyto ostatnią tonę antracytu wydobytą z Z.G. "Chrobry II", była to jednocześnie ostatnia tona węgla wydobytego w wałbrzyskich kopalniach.



Zobacz też:
WAŁBRZYSKIE HAŁDY - PAGÓRKI Z HISTORIĄ I PEŁNE SKARBÓW [FOTO]

polecamy też:
NA GRUZACH PALESTYNY ODPOCZNIEMY
POSZUKIWANIA NA HAŁDZIE WIESŁAW
40 LAT ODNAJDUJĄ SKARBY W ZIEMI WAŁBRZYSKIEJ
SKARBY Z EPOKI KARBONU JUŻ MOŻNA OGLĄDAĆ
ZOBACZ WYSTAWĘ SKAMIELIN W STAREJ KOPALNI
WAŁBRZYCH STOLICĄ NAUK GEOLOGICZNYCH NA DWA DNI


Elżbieta Węgrzyn