Jakoś więcej mówi się i pisze o Podzamczu, młodszym i większym osiedlu Wałbrzycha niż o Piaskowej Górze. My, jak wiecie, lubimy iść jednak pod prąd, więc postanowiliśmy poszukać ciekawych informacji właśnie o tej części miasta. Nie chcieliśmy ograniczać się wyłącznie do wyliczanek kiedy i gdzie stawiano budynki, ale jak to my, podeszliśmy do tematu nieszablonowo. Przekonajcie się, co z tego wyszło? Artykuł ukazał się w ostatnim numerze tygodnika "WieszCo".


Za początek osiedla z wielkiej płyty Piaskowa Góra można uznać rok 1955. Tak, to nie pomyłka. Oczywiście wtedy jeszcze nie wbito pierwszej łopaty, ale jak to w PRL, rozpoczęto prace koncepcyjne. To wtedy Prezydium Miejskiej Rady Narodowej wystąpiło do władz centralnych z wnioskiem o budowę dużego osiedla w Wałbrzychu. Na miejsce budowy wytypowano tereny leżące obok Fabryki Lin i Siatek „Linodrut”.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego wymyślono, żeby w mieście powstało nowe osiedle, jest prosta. Po pierwsze w Wałbrzychu z roku na rok rosła liczba mieszkańców, co spowodowane było głównie rozwijającym się przemysłem węglowym i wzrastającą ilością pracowników zatrudnionych w kopalniach. Ale również lawinowo przybywających podań do wydziału lokalowego pracowników innych zakładów pracy. Po drugie ilość mieszkań – w porównaniu z 1946 rokiem – zmalała. Według pierwotnych założeń osiedle „Nowa Piaskowa Góra” (taką wymyślono roboczą nazwę) miało liczyć ok. 10 tys. mieszkańców. Planowano wybudowanie dwupiętrowych bloków z tzw. wygodami (łazienką, ubikacją, centralnym ogrzewaniem), szkołę, przedszkole, żłobek, ośrodek zdrowia oraz sieć punktów handlowych i usługowych.

Teraz uważajcie, główny projektant – „Miasto Projekt Wrocław” oraz inwestor Dyrekcja Budowy Osiedli Robotniczych podeszli do tematu sceptycznie, uznając, że należy, owszem budować osiedla, ale co najwyżej na 4-6 tys. mieszkańców bez uprzedniego… uzbrojenia terenu. Sami nie mogliśmy uwierzyć, gdy dotarliśmy do takich informacji. Nie bardzo wiemy jak je interpretować, ale chyba w taki sposób, że dopiero po powstaniu bloków zamierzano dociągnąć wodę i prąd? Bareja by się uśmiał.


Na szczęście taki pomysł szybko wybito z głowy inwestorowi i termin rozpoczęcia budowy osiedla „Nowa Piaskowa Góra” określono na wiosnę 1957 rok. To były jednak tylko plany. W październiku 1956 roku do Wałbrzycha przyjechali architekci z Dolnego Śląska oraz wielu urbanistów z Warszawy aby przed dwa dni obradować nad planem rozbudowy miasta, w tym o powstaniu nowego osiedla. Co wymyślono? Piaskowa miała zostać wybudowana na ok. 45 hektarach. Na jednego mieszkańca przypadało więc 9 m. kw. przestrzeni. Na osiedlu miało zamieszkać 12 tys. osób. Na parki i obiekty sportowe przeznaczono 26 ha, zaplanowano wybudowanie domu kultury z salą kinowo-teatralną, trzech podstawówek oraz dwóch szkół ogólnokształcących, trzech żłobków i pięciu przedszkoli. Wymyślono nawet powstanie… basenów.

Przez kolejne 13 miesięcy, budowa osiedla nie wyszła poza projekt. Według pierwszych założeń wykonawcą budowy miało zostać Zjednoczenie Budownictwa Miejskiego z Jeleniej Góry. Ponieważ nie wywiązało się ono dobrze ze stawiania osiedla w Rusinowej, podjęto decyzję o zmianie wykonawcy. Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w styczniu 1958 roku postanowiło powierzyć budowę Piaskowej Góry Zjednoczeniu Budownictwa Przemysłowego nr 2 we Wrocławiu. Zmiana wykonawcy wiązała się ze zmianą technologii budowy z tradycyjnej na przemysłową i wymagała przeprojektowania osiedla. Miały powstać wieżowce w miejscu niektórych planowanych wcześniej bloków czteropiętrowych.

Po niemal trzech latach od pomysłu, w 1958 roku rozpoczęto budowę Nowej Piaskowej Góry zaczynając od uzbrajania terenu i doprowadzenia mediów.

Niestety prace przy budowie szły opornie. A to przytrafiały się dłuższe przestoje, a to nie było majstrów. Również organizacja pracy kulała, a bywało, że i ciężki sprzęt nie dojeżdżał na miejsce. Ot, weźmy przykład pierwszy z brzegu. 5 i 6 grudnia 1958 roku podobno grupa 56 osób skierowanych do załadunku żwiru w Mokrzeszowie musiała po 6 godzinach przerwać pracę. Nie dostarczono n czas odpowiedniej ilości wywrotek. Dzień później pracę przerwano, bo nie było sprzętu do układania belek DMS. I tak, dzień po dniu, Piaskowa Góra rodziła się w przysłowiowych bólach. Sporo czasu minęło od pierwszych pomysłów na jego budowę do chwili wbicia pierwszej łopaty aż w końcu przekazania pierwszych mieszkań do użytkowania. Wraz z upływem następnych miesięcy rosła na papierze ilość mieszkańców, którzy docelowo mieli otrzymać własne M na osiedlu. W 1955 roku miało to być 10 tys. mieszkańców, pod koniec 1956 już 2 tysiące więcej, a w marcu 1958 według planistów ta liczba wzrosła do 20 tys. Trafione w punkt. Według danych Urzędu Miejskiego w Wałbrzychu w 2014 roku dzielnicę zamieszkiwało 19448 osób.


Historia Piaskowej Góry nierozerwalnie związana jest ze szkłem. Gdyby nie huta, być może nie byłoby… Sandbergu. Tak nazywała się ta miejscowość w połowie XIX wieku. Temu, że pracodawcy nie bali się inwestować i polepszać byt swoim pracownikom, zawdzięczamy układ urbanistyczny tzw. „starej” Piaskowej Góry. Wokół zakładu Schlesische Spiegelglas Manufactur przy dzisiejszej ul. Wrocławskiej zbudowano osiedla mieszkaniowe. Potem powstały dwie parafie – katolicka i ewangelicka, szkoły, choćby przy dzisiejszej ul. Grota-Roweckiego. Pracownicy huty szkła nie mogli narzekać. To dla nich na początku XX wieku budowano kolejne kamienice m.in. przy dzisiejszej ul. Wyszyńskiego. Tak powstawała „stara” Piaskowa Góra.

Interesujące były też pomysły budowy innego osiedla mieszkaniowego, podobnego do tego w okolicach Fabryki Lin i Drutu „Linodrut”. Miało powstać w okolicy obecnego szpitala. Wieżowce miały być stawiane w kierunku Wzgórza Gedymina. Zrezygnowano z tego pomysłu, bo stwierdzono, że tak wysoka zabudowa może spowodować odpływ ze Szczawna-Zdroju wód mineralnych. Dlatego w sąsiedztwie szpitala zaczęto budować domy szeregowe. Planiści mieli w pamięci, jak szkody górnicze wpłynęły w XIX wieku na upadek uzdrowiska w Starym Zdroju.

Piaskowa Góra swoją nazwę zawdzięcza bogatym złożom piasku, który wykorzystywano do szlifowania szkła w pobliskiej hucie. Piasek poszlifierski, w postaci szlamu, był gromadzony w osadnikach na terenie zakładu, a następnie przepompowywany na drugą stronę ul. Piotrowskiego. Z czasem w miejscu tym „wyrosła” spora hałda szlamu poszlifierskiego, zwaną „szklaną górą”.
Dlatego dzielnica nazywa się tak, a nie inaczej. Piaskowa Góra, czyli Sandberg, nigdy nie była przed wojną częścią Waldenburga (Wałbrzycha), ale Szczawna-Zdroju.


ToP


Widok na bloki przy ul. Broniewskiego i Krasińskiego pod koniec lat 60. (Fot. www.polska-org.pl).



Bloki przy ul. Michałowskiego i Malczewskiego, ok. 1967 roku (Fot. www.polska-org.pl)



Fragment ulicy Mieszka I – widok w kierunku skrzyżowania z ul. Piętnastolecia (Fot. Muzeum Porcelany w Wałbrzychu)



Piaskowa4: Przystanki autobusowe przy ul. Głównej oraz pawilon handlowy, rok 1967 (Fot. www.polska-org.pl)



Przedwojenna panorama. W środku kadru widoczna jest fabryka Gebrüder Körner (późniejszy Linodrut). Na polach przed fabryką ok. 40 lat po zrobieniu tego zdjęcia rozpoczęto budowę osiedla Piaskowa Góra. Dwie kamienice na pierwszym planie po lewej stronie istnieją do dzisiaj i stoją przy obecnej ul. Piętnastolecia nr 37 i 39 (Fot. Muzeum Porcelany w Wałbrzychu).




Ulica Główna z pawilonem handlowym pod koniec lat 70. (Fot. Leszek Tarnawski, KAW, Biblioteka pod Atlantami)




Czytaj też:
PIASKOWA GÓRA - SZKLANA POTĘGA (ZDJĘCIA)
PODZAMCZE: NASZE MIEJSCE NA ZIEMI (ARCHIWALNE ZDJĘCIA)
CYKL HISTORIA NIEZNANA: WAŁBRZYSKA "LUSTRZANKA"

STARY ZDRÓJ: CO ZA ŻELAZNE GARNKI OD... KAROLA!
JAKŻE KULTURALNA HUTA KAROL
PIASKOWA GÓRA: HUTA KAROL: JAK PRZY KLUBOWYM STOLIKU



Artykuł ukazał się na łamach tygodnika "WieszCo" - pełny numer tygodnika do pobrania w formacie PDF na stronie www.wieszco.pl