Takie pytanie muszą sobie zadawać zwłaszcza młodsi mieszkańcy Wałbrzycha i Szczawna-Zdroju, a także turyści. Starsi mieszkańcy naszych ziem odpowiedź znają i pamiętają na Wzgórzu Gedymina albo Górze Parkowej (532 m n.p.m) miejsce, które ruiną powoli się stawało. A gdybyśmy mogli porozmawiać z tymi, którzy mieszkali na naszych ziemiach sto czy dwieście lat temu, albo je zwiedzali, usłyszelibyśmy zapewne gorące zachwyty.


Baśń

Nazw jest bez liku. Niemcy nazywali to miejsce Wzgórzem Wilhelma -
Wilhelmshöh albo Die Wilhelmshöhe (na cześć króla Prus Wilhelma Fryderyka III), ale były też nazwy wcześniejsze: Spittel-Berg lub Spittelberg. Jak czytamy na stronach portalu Polska-org.pl: historyczna nazwa "Góra Szpitalna" mogła pochodzić od szpitalników (kawalerów maltańskich) ze Świebodzic. Podobno najstarszą nazwą jest jednak Wzgórze Tkaczy (Hügelweber). Niektórzy utożsamiają Wzgórze Gedymina ze Stróżkiem, ale to wzniesienie obok (517 m. n. p. m.), bliżej Parku Zdrojowego. Góra Parkowa to nazwa słabo przemawiająca do wałbrzyszan, bo mają oni swoją, w Parku Sobieskiego, o wysokości 508 m. n. p. m. Granica administracyjna między dwoma miastami przebiega właśnie przez wzgórze, ale szczyt znajduje się na terenie Szczawna-Zdroju.



Gdyby na tej górze działał miejscowy wehikuł czasu, w każdy weekend pojawiałyby się tam tłumy wałbrzyszan i nie tylko, żeby zobaczyć - no właśnie, co? Średniowieczny zameczek z czworograniastą wieżą, na której dumnie łopoce sztandar. Damy w barwnych strojach podróżujące na osłach. Sielankowy domek z okiennicami. Zamkowe arkady a pod nimi stoliki, przy których wytworne towarzystwo. Spacerujące dookoła kury. Majestatyczne drzewo z rozrośniętą koroną - chyba buk. Dziedziniec - taras, z którego roztaczał się piękny widok. Pawilony, schody i alejki. Łąki i świerkowy las wokół. Panie machające chusteczkami z wieży i dżentelmenów spoglądających przez lunetę na Chełmiec. Że baśń opowiadamy? Wszystko jest na starych pocztówkach.

A one pokazują nam wyraźnie, że było to jedno z najpiękniejszych miejsc w okolicy Waldenburga i Salzbrunn. Umieszczano je na widokówkach między Książem a Starym Książem. Był stamtąd niezwykły widok na Chełmiec, dzisiejszy Biały Kamień i tereny, na których później miały się pojawić osiedla Piaskowa Góra i Podzamcze. Zachowały się nawet zdjęcia lotnicze.



Historia

Jak czytamy na portalu Polska-org.pl: od początku XIX w. rozpoczęło się przekształcanie lasu na Wzgórzu Gedymina na park leśny towarzyszący parkowi zdrojowemu w Szczawnie. W 1821 r. powstała pierwsza budowla na szczycie zbudowana przez pierwszego lekarza uzdrowiska Augusta Zemplina, rozbudowana w latach 1841-42 do postaci tzw. Belwederu (czyli budynku na wzgórzu, który dawał widok na teren wokół, najczęściej ogród). Na początku XX wieku obok Belwederu zbudowano strzelnicę, a w latach 20. skocznię narciarską oraz system podziemnych zbiorników dla nawodnienia pól golfowych, budowanych w 1924 r. na Stróżku i Wzgórzu Gedymina. Również dla potrzeb utrzymania pól golfowych na zachodnim zboczu zbudowano owczarnię. Wzgórze Gedymina było obowiązkowym miejscem spacerowym podczas pobytu w uzdrowisku. Zachwalano w przewodnikach widok z wieży widokowej na miejscowości w Kotlinie Wałbrzyskiej.

Doktor Zemplin polecił najpierw wybudowanie drewnianego pawilonu na szczycie. Inne źródła podają datę 1823. W r. 1838 dobudowano budynek zaopatrzony w system camera obscura, a w r. 1841 powstał Belweder i jego kolumnada w stylu gotyckim oraz wieża. Obiekt wzorowany był na wieży bramnej Tangermünde niemieckiego miasta Stendal. Służył jako restauracja z pokojami noclegowymi. Podobno serwowano tam świetne pstrągi. Miejsce to odwiedził car Mikołaj I podczas swojej wizyty w Szczawnie i tysiące kuracjuszy, także Polaków. I wiele znanych osób. Możemy sobie wyobrazić, jak biegał tu mały Gerhart Hauptmann, albo spacerował zakochany Zygmunt Krasiński.



Dzisiaj tajemnica

Po 1945 roku w Belwederze podobno odbywały się jeszcze dancingi. Jednak po 1950 nie użytkowano już ani obiektu, ani pól golfowych, ani strzelnicy czy drewnianych skoczni narciarskich, które zaczęły się rozpadać. Wałbrzyszanie wciąż chętnie odwiedzali opuszczone miejsce, wchodzili na wieżę, robili sobie zdjęcia przy ciekawszych elementach ruiny. W latach 50-tych budowla wciąż miała dach, wciąż istniały ramy okien. W roku 1957 została tylko wieża, bo według relacji prasowych opiekunowie uzdrowiska rozebrali budynek, żeby postawić oborę. A okoliczni mieszkańcy, widząc, że się wyburza, zabrali, co im się mogło przydać. Na szczyt wieży nie można było już wejść, bo zabrakło schodów (Dasio1974, polska-org.pl). I tak przestała kolejne kilka dekad, rozpadła się jej korona, w ścianach ziały coraz większe dziury. W 1978 roku przeznaczono ją do rozbiórki. Wyburzono ją ostatecznie w kwietniu 2002 roku. A tak wyglądała 4 maja 1993 roku, kiedy sfotografował ją użytkownik Polska-org.pl, Krzysiek_2:



Kupa gruzów powoli stapiała się z otoczeniem, ale wciąż ją widać. Łąkę dookoła zarósł las, ale poza ruinami wieży, pozostałościami po jej wodociągu, czy piwnicą Belwederu da się jeszcze dziś odczytać w niektórych miejscach pierwotny układ alei, są też drzewa, które mogą pamiętać czasy świetności tego miejsca. I już po stronie wałbrzyskiej, ponad obwodnicą zachodnią, jest łąka, a z niej bardzo ładny widok.



Ruinom zazwyczaj towarzyszą legendy i tajemnice. Ma swoje także Wzgórze Gedymina. W internecie można znaleźć obowiązkowe w Wałbrzychu opowieści o dawnych poniemieckich sztolniach, być może kopalnianych. I nawet coś o strzelnicy Wehrwolfu, która miała tam być od 1944 roku. Inni twierdzą, że to miejsce ma po prostu swoją magię i jak się tam pójdzie, to się ją odnajdzie. Dziś wciąż widać resztki wieży z charakterystycznymi okrągłymi elementami z granitu, okrągłą cysternę na wodę, wejście do piwnicy Belwederu,


Przyszłość?

W ostatnich latach dookoła nas wyrasta coraz więcej nowych wież widokowych, a dawny blask odzyskują dawne, więc może w przyszłości zobaczymy więcej takich cudownych wskrzeszeń architektonicznych? Przykład odległy od nas o jakieś 30 km w linii prostej - wieża widokowa na Górze Włodzickiej, tuż przy trasie kolejowej Wałbrzych Główny - Kłodzko jeszcze dwa lata temu wyglądała tak:



A dziś wygląda tak:



W sierpniu zeszłego roku pisaliśmy o całkiem realnych planach odbudowy obiektów: SZCZAWNO-ZDRÓJ: ZMIANY NA SŁONECZNEJ POLANIE I WZGÓRZU GEDYMINA. To kolejny etap projektu o nazwie „Zagospodarowanie na cele rekreacyjno-sportowe części terenu Wzgórza Gedymina i Słonecznej Polany w Szczawnie-Zdroju”. Ma on objąć 73 hektary terenów na Wzgórzu. W związku z nim była też mowa o renowacji wieży dawnego Belwederu. Chyba będzie jej oddana sprawiedliwość, skoro przez tyle dekad samotnie i w milczeniu stawiała czoła wrogiej rzeczywistości. Teraz prawdopodobnie znalazłaby rzesze wielbicieli. A widok stamtąd na pewno śniłby się po nocach. Czekamy zatem na powrót do chwilowo, miejmy nadzieję, zamrożonego projektu.

Czytaj też:
SZLAK 11 NOWYCH WIEŻ WIDOKOWYCH: WŁODZICKA GÓRA OTWARTA! (FOTO)
WIEŻA JAK Z WŁADCY PIERŚCIENI [ZDJĘCIA]

Tekst i zdjęcia współczesne: Magdalena Sakowska
Zdjęcia archiwalne: polska-org.pl
Zdjęcie rekonstrukcji wieży na Górze Włodzickiej użyczone: gmina Nowa Ruda