O miłosnych uniesieniach i ich braku w pięknej scenerii zamku Książ opowiadała w filii bibliotecznej na Piaskowej Górze Magdalena Woch z zamku Książ. Przy okazji na jaw wyszła ciekawostka z ponurą historią lat 30-tych w tle.


Daisy i mężczyźni

Zebrani mogli się dowiedzieć o miłosnych sprawach i skandalach w rodzinie von Pless, tych powszechniej znanych – jak historia Bolka, najmłodszego syna księżnej Daisy, który odbił drugą żonę własnemu ojcu i tych mniej znanych – o niedoszłym małżeństwie drugiego syna Daisy, Lexela, z księżniczką rumuńską Ileaną, o albo o tym, jak mąż Daisy Jan Henryk (Hans Heinrich) XV po rozwodzie z nią, a chcąc poślubić pewną młodą austriacką hrabiankę, której rodzice nie akceptowali rozwodnika, próbował uzyskać unieważnienie małżeństwa w Watykanie, twierdząc, że ojciec Daisy zmusił go do oświadczyn... wygrażając pistoletem.

Było też o samej Daisy – o wielkiej platonicznej miłości jej życia, określanej przez nią w pamiętnikach jako Maxl i F., ukrytej tak dobrze, że jej obiekt zidentyfikowano zaledwie kilka lat temu. Był to austriacki książę Gottfried von Hohenlohe-Waldenburg-Schillingsfürst, który czasem odwiedzał ją w Książu. To z nim Daisy prowadziła wieloletnią korespondencję, podpisując się jako Rati, to dla niego jednego rozważała rozwód z księciem von Pless, niestety plany te upadły, gdy rodzina "Maxla" zażądała od niego ślubu z wybraną kandydatką.

Poza tym na życiu Daisy dramatycznie zaważyły losy zakochanego w niej do szaleństwa księcia Adolfa Friedricha VI zu Mecklemburg-Strelitz, który pewnego wieczora został znaleziony martwy w fosie obok swojej rezydencji. Prasa brukowa wykreowała skandal, zarzucając Daisy, pracującej w tym czasie – była to I wojna światowa – w pociągu sanitarnym jako pielęgniarka, że w swoje szpiegowskie intrygi uwikłała księcia, który odebrał sobie życie, bo przez nią zdradził swą ojczyznę. Te kłamstwa wiele kosztowały ją, jej rodzinę i rodzinę zmarłego. Podobnie między bajki trzeba włożyć romans księżnej z cesarzem niemieckim Wilhelmem II, którego bardzo sobie zresztą ceniła i który kiedyś ponoć na jednym z balów ukradł jej chusteczkę, po czym nosił ją przy sobie. Taka to naonczas była galanteria...


Anioł z Ciszycy nie założy korony

Nie tylko Daisy spacerowała po książańskich ogrodach przeżywając miłosne uniesienia i rozczarowania. Przeszło wiek wcześniej to samo przydarzyło się polskiej arystokratce, Elizie Radziwiłłównej. Jej rodzice, książę Antoni i księżna z rodu Hohenzollernów, Luisa, przybyli w 1820 roku na kurację do Szczawna-Zdroju i na zaproszenie hrabiów von Hochberg zamieszkali w Książu. Pewnego razu siedemnastoletnia księżniczka przetańczyła ponoć cały wieczór z przyszłym cesarzem Niemiec, 25-letnim Wilhelmem I.

- Pełna temperamentu, uwielbiająca taniec i górskie wycieczki Eliza zakochała się z wzajemnością i były pogłoski, że sekretne zaręczyny młodych miały miejsce właśnie w Książu, a nie w Antoninie Radziwiłłów. Rodzina Elizy wynajęła prawnika, żeby sporządził ich genealogię i dowiódł, że ich córka może poślubić członka panującej dynastii. Niestety, pruski parlament wydobył skądś zasadę równości urodzenia. Radziwiłłowie byli świetnym rodem, nigdy nie byli jednak królami. Nawet car Rosji Mikołaj zadeklarował, że adoptuje Elizę, która w ten sposób stanie się carówną, ale parlamentarzyści nie uznali tego za odpowiednie rozwiązanie, a w 1827 ojciec Wilhelma I zażądał od niego zerwania zaręczyn pod groźbą utraty praw do tronu. Wilhelm przeciągnął jeszcze rok, ale w końcu uległ, zerwał z Elizą i poślubił wybraną przez rodzinę kandydatkę – Augustę von Sachsen-Weimar – opowiadała Magdalena Woch.

Następca tronu z własnym sercem jednak nie wygrał. Małżeństwa nigdy nie zaakceptował, jego żona przez lata leczyła się na depresję być może dlatego, że mąż wyznał jej, iż kocha inną, a on sam do końca życia trzymał na biurku zdjęcie Elizy. Niestety, w czarnej oprawie zapewne, bo księżniczka, która nigdy nie wyszła za mąż, umarła na gruźlicę w wieku 31 lat. A kiedy po latach zmarł cesarz, inne zdjęcie Radziwiłłównej znaleziono pod jego poduszką. Cóż, Książ coś takiego widać ma w sobie, że w jego scenerii potrafi wybuchnąć gorące uczucie na całe lata...


Eliza i Książ przyniosły pecha?

Tymczasem minął wiek i poniekąd w związku z naszym zamkiem wydarzyła się historia, przy której zaczynamy się zastanawiać nad metafizyką dziejów. W 1936 roku piękna czeska aktorka, Lída Baarová (naprawdę Ludmila Babková - na zdjęciu) została poproszona o zagranie roli Elizy Radziwiłłównej w filmie Paula Martina "Pruska legenda miłosna" (
Preußische Liebesgeschichte). Zdjęcia kręcono w pałacu Radziwiłłów w Ciszycy koło Kowar, ale sceny spotkania bohaterki z przyszłym cesarzem najprawdopodobniej zostały sfilmowane w otoczeniu Książa. Tu przyjechała więc czeska aktorka, może jeszcze nieświadoma tego, że jej oddanym fanem jest... Joseph Goebbels, prawa ręka Adolfa Hitlera, minister propagandy.

W tym samym 1936 roku Goebbels odwiedził studio filmowe w Berlinie, gdzie spodziewał się spotkać urodziwą Czeszkę. Podobno zakochał się do szaleństwa, z wzajemnością. - Romans trwa dwa lata, wreszcie Goebbels postanawia zostawić swoją żonę Magdę i pięcioro dzieci, wyjechać do Ameryki Południowej na placówkę dyplomatyczną i żyć tam z Lídą. Nieostrożnie mówi o tym żonie, a ta donosi Hitlerowi o zdradzie męża. Wystarczył jeden telefon od führera, by Goebbels oświadczył Czeszce, że bardzo ją kocha, ale musi z nią zerwać. Za sprawą Magdy film o Elizie zostaje zakazany przez nazistowską cenzurę i trafia na ekrany dopiero w 1950. Są pogłoski, że żona Goebbelsa wiedziała wcześniej o romansie, zaprosiła do siebie Lídę i powiedziała jej, że jest jedną z wielu i będzie tolerowana, o ile nie zajdzie w ciążę. Jednak do wyjazdu męża z kochanką już nie dopuściła - mówi Magdalena Woch.

Podobno czeska aktorka twierdziła, że film o Elizie przyniósł jej pecha i że od tamtej pory nic już nie było takie samo. Po rozstaniu w bardzo złym stanie psychicznym wyjechała do Włoch. W 1945 roku wróciła do Czechosłowacji, ale złapali ją Amerykanie i trafiła do więzienia. Z powodu romansu z Goebbelsem została skazana na śmierć za kolaborację z hitlerowcami, a życie uratował jej kolejny wielbiciel, Jan Kopecký, spokrewniony z komunistycznym prominentem, który wyjednał dla niej zwolnienie z więzienia, po czym się z nią ożenił. Rozwiedli się po kilku latach. Lída Baarová zmarła w październiku 2000 roku.

Czytaj też:
NASZE MIŁOSNE LEGENDY
ZAGŁĘBIE MIŁOŚCI W NASZYM REGIONIE?


Tekst i foto: Magdalena Sakowska
Foto Lídy Baarovej: Wikipedia