Zapewne niewiele osób wie dzisiaj, czym niegdyś było widoczne na zdjęciach miejsce. I jaki jest jego związek ze smutną historią rodzinną najbardziej romantycznego z hrabiów Hochbergów.


Miejsce to zasługuje na szacunek, ponieważ jest grobem. Dokładniej, grobem dwóch noworodków, a każdy z nich przeżył zaledwie kilkadziesiąt godzin. Byli to najstarsi synowie hrabiego Jana Henryka (Hansa Heinricha) VI (1768 – 1833) i księżniczki Anny Amalii Anhalt-Köthen-Pless (1770-1830). Ten mariaż zadecydował o późniejszym przejęciu przez ich młodszego syna tytułu pierwszego księcia pszczyńskiego z dynastii Hochbergów. I mimo, że wydaje się czysto arystokratycznym aliansem, było to małżeństwo z wielkiej miłości.

 

- Małżeństwo zawarli oni w 1791 roku i uchodzili za parę epoki romantyzmu z prawdziwego zdarzenia. Niestety, stracili najstarszych synów. Jan Henryk VIII urodził się 31 grudnia 1795 roku, a zmarł w Nowy Rok. Jan Henryk IX przyszedł na świat 31 października 1802 roku i zmarł 2 listopada – mówi Mateusz Mykytyszyn, prezes Fundacji Księżnej Daisy.

 

Jeśli szukamy Hochbergów, którym można by przyznać tytuł „Zasłużony dla miasta Wałbrzycha”, Jan Henryk VI byłby dobrą kandydaturą obok swego wnuka, znanego dużo bardziej Jana Henryka XI, reformatora społecznego i teścia księżnej Daisy. A to między innymi dlatego, że zawdzięczamy mu jeden z naszych najbardziej niezwykłych zabytków: tak zwany Stary Książ, sztuczne neogotyckie ruiny górujące nad wąwozem Książ. Zafascynowany kulturą romantyzmu Hochberg sprowadził do Książa heskiego architekta i malarza Christiana Wilhelma Tischbeina, żeby nadał terenom wokół zamku bardziej romantyczny charakter. I nie poprzestał na wybudowaniu sztucznych ruin na miejscu zrujnowanej średniowiecznej warowni, zorganizował tam jeszcze 20 sierpnia 1800 roku turniej rycerski dla króla i królowej Prus, starając się wiernie odtworzyć klimat średniowiecza. Więcej o tym wydarzeniu – wkrótce.

 

Christian Tischbein zaprojektował jeszcze kilka innych cennych obiektów: między innymi budynki oraz bramę z lwami od strony Świebodzic, nieistniejącą już Starą Szwajcarkę w Pełcznicy, a także tak zwaną Dziką Promenadę, którą hrabia udostępnił zwiedzającym, co było niezwykłością w jego czasach.

 

- Była to aleja spacerowa prowadząca od nieistniejącej dziś Starej Szwajcarki obok cisa Bolko aż po Stary Książ. Tischbein nie tylko przebudowywał wnętrza zamku Książ w stylu romantycznym, także tworzył tu założenia parkowe w stylu angielskim. Jednym z ciekawszych przystanków na tej alei był Staw Łabędzi, na którym utworzono sztuczną wyspę. To właśnie na niej pochowano obu synów księcia. Taki rodzaj pochówku stał się modny, odkąd wybitny francuski filozof Jan Jakub Rousseau został pogrzebany na Wyspie Topolowej w Ermenoville. Tradycja ta istnieje do dzisiaj, bo podobnie przecież została pochowana księżna Diana, na wyspie na jeziorze w posiadłości Althrop – mówi Mateusz Mykytyszyn.

 

Hrabiowska para doczekała się w następnych latach potomstwa, które przeżyło: córki Luisy w 1804 roku oraz bliźniąt Charlotty i późniejszego księcia Jana Henryka X w 1806. Syn tego ostatniego, Jan Henryk XI, poślubił Marie von Kleist, córkę swojej ciotki Luisy, a wśród ich dzieci znalazł się przyszły mąż Daisy.

 

Nagrobek małych Hochbergów został zdewastowany po II wojnie światowej – zapewne przez gotyckie napisy komuś skojarzył się z hitlerowcami, albo może szukano tam kosztowności. Być może kiedyś to miejsce odzyska swój charakter. A nam pozostaje refleksja, jak cenne były dzieci już od dnia swojego urodzenia w tak dawnych czasach, skoro nawet noworodki miały swoje grobowce.

 

Tekst i foto: Magdalena Sakowska