Ostatnio mogliśmy na własne oczy oglądać w Wałbrzychu wysiłki eksploratorów dociekających tajemnic przeszłości – i już widać, że wcale nie jest łatwo wyjaśnić te tajemnice. Szukano podziemnej linii łączącej według ustnych przekazów dworzec Szczawienko z zamkiem Książ. A czy kiedykolwiek pociągi jeździły tą trasą?

Nie każdy wie, że jeździły - krótko, ale rzeczywiście jeździły, choć raczej nie woziły ludzi. Czy ta legendarna podziemna linia mogłaby biec podobną trasą, co linia naziemna, po której zachowały się ślady?

 
- Jest mapa z lipca 1928 roku, jedyna mapa, na której jest bocznica kolejowa Hochbergów o długości 700 metrów, idąca od 65 kilometra za Palmiarnię. Od tej bocznicy biegła kolejka wąskotorowa, którą podczas remontu zamku Książ książę Jan Henryk XV dowoził ogromne ilości materiału. Ta kolejka miała 2,5 km długości i dochodziła do dziedzińca zamkowego. Prawdopodobnie jedna z jej odnóg wchodziła pod ziemię, bo i tam dowożono materiał. Wiele lat temu pojawiła się sugestia, że pod zamek wjeżdżała kolej o normalnych wymiarach torów, ale zaprzeczają temu rozmiary znanych tuneli – mówi Bogdan Rosicki, specjalista do spraw turystyki w Zamku Książ.

 
Są pogłoski, że podziemia pod Książem mogą swoją kubaturą dorównywać sumie wszystkich pomieszczeń potężnego zamku, ale nie znamy ich i pewnie jeszcze długo nie poznamy. Tu i ówdzie w wąwozie wciąż widoczne są wejścia do sztolni, w tej chwili już zamurowane lub zamknięte dla bezpieczeństwa. Większość z tych podziemi powstała pod koniec wojny, wiosną 1945 roku, gdy do Wrocławia zbliżali się już Rosjanie.

 
- Przed samym zamkiem wydrążono dziurę sięgającą 50 metrów w głąb ziemi, gdzie według koncepcji hitlerowców miały być założone windy dla 300 kwaterujących w zamku oficerów. Te podziemia na pewno miały służyć jako schron na wypadek nalotów. A kopano tak głęboko, bo uznano, że bezpieczna warstwa górotworu to 50 metrów – mówi specjalista.

 
Jak się wydaje, hitlerowcy w okolicach Książa stawiali raczej na transport samochodowy niż kolejowy. Nie jest wykluczone, że ogromne, sądząc z rozmiarów szybów (średnica 8 metrów), windy mogły transportować samochody zjeżdżając 40 metrów poniżej dziedzińca.

 
- Mamy dokument z marca 1944 roku, z którego wynika, że przy Palmiarni miało powstać 30 garaży, przeznaczonych dla samochodów przewożących tych 300 oficerów z bocznicy do Książa. Wszystkie prace trwały prawdopodobnie do poranka 8 maja – wtedy hitlerowcy stąd uciekli. Rosjanie pozostawali w Książu do lipca 1946. Nie było tu wtedy prawie wcale Polaków, więc nie mamy pojęcia, co oni robili – mówi Bogdan Rosicki.

 
Wielki szyb na dziedzińcu zamkowym, który pamięta wielu wałbrzyszan, został ostatecznie zasypany – w 1964 roku wrzucono tam 2500 metrów sześciennych gruzu przywiezionego z miasta i okolic. Czy była tam legendarna stacja kolejowa?

 
- W sztolni nr 3 są widocznie ślady po torowisku kolejki wąskotorowej. W środkowej części tej sztolni są wyrobiska zalane wodą. Jest tam też zawał i to jest jeden z największych sekretów Książa – mówi specjalista.

 
Pierwsze plany stworzenia podziemnej trasy dla zwiedzających były już w roku 1968. Wykonano wtedy niektóre przejścia, ale trasę zamknięto ponownie 5 lat później w związku z pracami Polskiej Akademii Nauk. Jak pisaliśmy, jest szansa na to, że podziemia będą ponownie dostępne w przyszłym roku. Na zgłębienie podziemnej tajemnicy Książa musimy jednak cierpliwie czekać.

Czytaj też:
ZŁOTY POCIĄG: POSZUKIWANIA NA 65 KM I WAŁBRZYSKIE TAJEMNICE
WIELKA TURYSTYCZNA ATRAKCJA W KSIĄŻU JUŻ ZA ROK?
NOWE ODKRYCIE W ZAMKU KSIĄŻ
CZY WIDAĆ ŚWIATEŁKO W KSIĄŻAŃSKIM TUNELU
ZAMEK KSIĄŻ - NAJNOWSZE ODKRYCIE: DOKĄD TERAZ TUNELEM?


Tekst i foto: Magdalena Sakowska