Wyprawa na torowisko dawnej linii kolejowej nr 291 na Podzamczu w poszukiwaniu dzierzby gąsiorka zakończyła się znalezieniem całej gromady innych ptaszków - i jednego kosaćca. Czego mogą nas nauczyć fruwający mieszkańcy okolic Podzamcza? I co można zrobić dla ptaków teraz, kiedy zaczyna się lato? To był już drugi spacer z pierzastymi i Krzysztofem Żarkowskim.


Na początku Krzysztof Żarkowski zaprezentował strój kamuflujący, w którym ptaki go nie widzą i siadają w odległości 10 metrów i mniejszej. Dzieci go widziały i były zachwycone. Było też trochę o ptasich dzieciach, których teraz wszędzie pełno:

- Podloty nigdy nie zostały nauczone przez rodziców, że człowiek to jakieś niebezpieczeństwo, więc można do nich bardzo blisko podejść. Młode kawki czy kosy w ogóle nie boją się ludzi - mówił przyrodnik. Oczywiście, trzeba pamiętać, że podlotów nigdzie nie zabieramy, nawet jeśli kiepsko jeszcze radzą sobie z lataniem, bo rodzice się nimi opiekują i czasami można zobaczyć zabawną scenę, jak tata czy mama karmi pociechę niemal większą od siebie ziarenkami leżącymi pod ich nogami. I oczywiście pilnujmy psów.



A czy skorupka od jajka odleci daleko od gniazda? Odleci, choć nie ma skrzydeł. - Skorupki z jaj ptaki zjadają albo odnoszą i wyrzucają w odległości nawet 20 metrów od gniazda. Bo to informacja dla drapieżnika, że gniazdo niedaleko się znajduje. Dlatego skorupki leżą czasem tam, gdzie wcale nie ma drzew - tłumaczył Krzysztof Żarkowski.

Na boisku pana Kazia, ptasiej ostoi w centrum Podzamcza, odzywały się młode grubodzioby, a po ścieżce biegał samczyk kopciuszka z białym "lusterkiem", który podobno może mieć potomstwo z pleszką. To spokrewnione gatunki.



- Te wszystkie ptaki nie są tu teraz szczęśliwe, bo rozejrzyjcie się wokół - co one mają pić? A przed nami skwarne lato. Kiedyś przy kościele obok była mała parafontanna, która była oblegana przez ptaki, teraz nie ma nic. Bardzo chciałbym przywrócić ptasie poidło, które w bardziej mokrych latach tworzyło się naturalnie pod drzewami między blokami Hetmańskiej a boiskiem i była oblegana przez ptaki. Jestem gotów każdego dnia dowozić tu wodę ze źródła w Jedlinie-Zdroju - mówił Krzysztof Żarkowski. Takie miejsce na pewno byłoby cennym punktem Podzamcza. Żadna dzielnica nie ma jeszcze poidła dla ptaków, do tego takiego, którego miejsce ptaki same sobie wskazały. Trzymamy kciuki.



Ale tym razem celem spaceru był świat ptaków bardziej dzikich, które nie zamieszkują osiedli, choć trzymają się w ich pobliżu. Mnóstwo gatunków zasiedla zarośla przy torowisku zlikwidowanej linii kolejowej nr 291 biegnącej od wiaduktu nad ul. Wieniawskiego przez obwodnicę Szczawna-Zdroju w stronę tamtejszego dworca. Już na samym wstępie na czereśni kląskał samiec kląskawki, obok, w stronę dzikiej róży i pokrzyw przeleciała pokrzewka cierniówka, a na uschniętym drzewko siedział trznadel i powtarzał swoją frazę.



- Ojciec się denerwuje, bo tu w trawie są jego dzieci. Torowisko zarosło i zrobiło się z tego środowisko przypominające trochę afrykańską sawannę z kępami głogu i dzikiej róży. Tu, w tym miejscu jako chłopiec zacząłem robić pierwsze zdjęcia, mieszkaliśmy wtedy na Podzamczu - wspominał przyrodnik.

Potem zaczął kropić deszcz i na pocieszenie uczestnicy mieli okazję, żeby po raz ostatni w tym roku usłyszeć śpiew słowika rdzawego, ponieważ 10 czerwca, czyli jutro, przypada dzień ostatni słowiczych śpiewów. - Słowika rdzawego zawsze można było usłyszeć obok klubu A'Propos, wychodząc wieczorem z koncertu. Jego frazy w śpiewie są nieco inne niż słowika szarego. Po 10 czerwca zaczynają się obowiązki i wtedy kończy się śpiewanie - mówił Krzysztof Żarkowski.

Słowiki w swoim wyglądzie nie odznaczają się niczym szczególnym, a śpiewają zawsze ze środka krzewu, nie wychodząc na słońce. Podobno śpiewającego słowika nie da się zobaczyć, więc to ilustracja:



- A ten zabałaganiony śpiew to głos pokrzewki czarnołbistej. Jest tak zacietrzewiona w śpiewie, że można podejść na kilka metrów i zrobić jej zdjęcie, a nawet nie zauważy. Najlepsze zdjęcia tego ptaka zrobiłem pod tą rozdzielnią elektryczną - mówił przyrodnik. Na pobliskich ogródkach działkowych śpiewem zaznaczały swą obecność pleszki i kopciuszki, które chętnie kolonizują zaniedbane altanki. A przy samej obwodnicy odzywała się strumieniówka - ptak podatny na wabienie za pomocą telefonu komórkowego.



Dziś niedziela niehandlowa i piękna pogoda - możemy wyjść na spacer i poobserwować, co mówią i pokazują nam ptaki. Nie tylko na Podzamczu. A na spacer z Krzysztofem Żarkowskim na pewno będzie jeszcze okazja - albo można się z nim umówić na wyjście w teren.


Czytaj też:
MUCHOŁÓWKA - PTAK KSIĄŻAŃSKI, BŁOTNIAK - PTAK KSIĄŻĘCY (FOTO)
PODZAMCZE: MIESZKA TU AŻ TYLE PTAKÓW, SĄ I DRAMATY (FOTO)
PODZAMCZE: O CZECZOTKACH I INNYCH PRZED WIOSENNYM SPACEREM (FOTO)
PODZAMCZE: CO PLUSZCZE W NASZYCH POTOKACH (FOTO)
PODZAMCZE: JACY GROŹNI DRAPIEŻCY ŻYJĄ TU I ZIMUJĄ (FOTO)
PODZAMCZE - O PTAKACH OSIEDLA I ICH BARWNYM ŚWIECIE (FOTO)

WAŁBRZYCH: NASZ BOCIAN CZARNY ODNALAZŁ SIĘ W IZRAELU (FOTO)

PARK KSIĄŻAŃSKI: W TAKIE KLEJNOTY WIOSNA STROI SIĘ NAJPIERW (FOTO)
PIASKOWA GÓRA: MAŁE PUSTUŁKI Z KOMINA PEC-U URATOWANE (FOTO)

Cały cykl:
OKIEM FOTOGRAFA PRZYRODY


Akcje z udziałem Krzysztofa Żarkowskiego i jego opowieści o fotografowaniu przyrody
TUTAJ.


Tekst i foto: Magdalena Sakowska