Poznajcie historię wałbrzyskiego spikera.



Maj 2013. Dawny OSiR. Górnik bez powodzenia walczył przed własną publicznością o awans do finałów Mistrzostw Polski U-16. Po ostatnim meczu turnieju mama gwiazdy zawodów i wtedy gracza Trefla Sopot, Wiktora Sewioła podeszła do wysokiego spikera, który prowadził całą imprezę. Zapytała, gdzie można w pobliżu coś przekąsić, bo „syn lubi dużo zjeść”. Chłopak z mikrofonem zaproponował znajdującą się nieopodal „Diabelską Pizzę”. Pani w średnim wieku podziękowała, doceniając robotę młodego spikera podczas turnieju. „Ma pan fajny głos” – powiedziała z uśmiechem i się pożegnała.

Tym wysokim spikerem z fajnym głosem jest oczywiście Michał Stopiński, którego od 2012 roku możecie słuchać podczas meczów koszykarskiego Górnika.

Debiut z karnetu i tarnowskie strzyżenie

Przygoda popularnego „Stopy” z basketem rozpoczęła się w 2006 roku. Właśnie wtedy, w wieku 12 lat zaczął śledzić poczynania wałbrzyskich koszykarzy - to właśnie w sezonie 2006/07 biało-niebiescy wywalczyli awans do ekstraklasy. Na pierwszym meczu pojawił się jednak już w następnych rozgrywkach, zaliczając debiut w Świebodzicach, gdy Górnik rozpoczął rywalizację w elicie meczem z Turowem Zgorzelec:

W tym pierwszym sezonie byłem dość częstym gościem na meczach, bo miałem karnet członka wspierającego - zresztą wygrany na prezentacji zespołu. – wspomina Stopiński.

Dwa lata później rosły 15-latek postanowił dołączyć do grup młodzieżowych Górnika:

Swój pierwszy mecz zanotowałem w kadetach, to był sezon 2009/2010, bodajże ze Starbolem Bolesławiec. Pamiętam, że wtedy wysoko wygraliśmy, a ja swoje pierwsze punkty zdobyłem po minięciu na prawa stronę  i wykończeniu prostym lay-upem . Tylko to wtedy potrafiłem (śmiech).

W grupach młodzieżowych „Stopa”, ze wzrostem ponad 190 cm, był silnym skrzydłowym, ale często uciekał na obwód. W 2010 roku awansował z Górnikiem do ćwierćfinałów Mistrzostw Polski U-16. W ramach budowy „team spirit” zespół biało-niebieskich niemal w całości ogolił głowy „na zero”. Stopiński był w bardzo wąskiej grupie graczy, którzy do Tarnowa pojechali z włosami:

To wynikało z wydarzeń rodzinnych, które miały miejsce zaraz po ćwierćfinałach. Mama kazała mi sobie wybić z głowy bycie łysym, bo nie wyglądałbym w garniturze za dobrze.

Wałbrzyski klub wygrał tylko z Hartwigiem Katowice, wysoko uległ Unii Tarnów oraz minimalnie Czarnym Słupsk. Stopiński był poza rotacją, mecze przesiedział na ławce. Na parkiecie u rywali brylowali Jakub Schenk i Kacper Borowski, którzy dziś występują w Energa Basket Lidze.

W kolejnym roku „Stopa” dotarł z młodzieżowym Górnikiem do ćwierćfinałów Mistrzostw Polski U-18 w Poznaniu. Juniorski Górnik, w którym liderami byli wtedy Hubert Murzacz, Paweł Maryniak, Oskar Pawlikowski i Kacper Wieczorek przegrał wyraźnie trzy mecze: z Pyrą Poznań, MKS-em Pruszków oraz Zastalem Zielona Góra. Stopiński zagrał tylko przeciwko tym ostatnim. W 7 minut zdobył 2 punkty.

Zmiana pokoleniowa, czyli spiker bez matury

Obok treningów w klubie Stopiński uczęszczał na zajęcia z koszykówki w swojej szkole, Publicznym Gimnazjum nr 6 na Piaskowej Górze. Zajęcia prowadziła Ewa Smaglińska, nieco wcześniej odpowiedzialna za zachęcenie do uprawiania koszykówki Bartłomieja Ratajczaka. Smaglińska była zaangażowana w tamtym okresie w działalność Dark Doga Górnika Nowe Miasto Wałbrzych, który miał grać w 3. lidze. Nowy klub szukał spikera meczowego:

Pani Ewa wiedziała, ze mikrofon nie jest mi obcy, bo prowadziłem imprezy na terenie szkoły, stąd z jej strony padła propozycja o rozpoczęciu współpracy z klubem.

I w taki oto sposób ledwie 15-letni Stopiński przedstawił się się pod koniec 2009 roku szerszej publiczności na meczach Górnika Nowe Miasto, będąc jednocześnie czynnym koszykarzem grup młodzieżowych konkurencyjnego Górnika.

W kwietniu 2011 roku słynny „mecz z taczką” zakończył przygodę Górnika w 1. lidze. Był to też ostatni rok maratonu Jana Bizuka w roli meczowego spikera. Na zmianę pokoleniową przy stoliku jednak trzeba było jeszcze poczekać.

Szybciej doszło do niej na parkiecie. Klub przeszedł organizacyjną przebudowę, lądując w 3. lidze. Przy mikrofonie panowało bezkrólewie, a szansę gry dostali wychowankowie, w tym Stopiński. Jako 17-latek zagrał w sumie w 16 meczach, ale były to epizody, nie zdobył punktów. 

Latem 2012 roku Górnik Nowe Miasto połączył się z Górnikiem w celu wspólnej budowy jednego, silnego klubu. Ówczesny prezes Górnika, Andrzej Murzacz oraz trener Arkadiusz Chlebda zaproponowali pracę z mikrofonem młodemu Stopińskiemu. 

Od tego czasu „Stopa” na dobre związał się ze spikerką. Prowadził niemal wszystkie koszykarskie imprezy w mieście: mecze Górnika (w tym czasami też tego młodzieżowego), Turniej Nadziei Olimpijskich reprezentacji Polski U-16, towarzyski mecz Polska-Czechy, Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży, uroczyste zakończenia Wałbrzyskiej Amatorskiej Ligi Koszykówki Aqua Zdrój, treningi z cyklu „NBA w Wałbrzychu”.

Dziś chętnie wraca myślami do turnieju sprzed kilku lat:

Najbardziej zapadło mi w pamięć zdobycie przez Górnik Pucharu Polski na szczeblu PZKosz. Tam Górnik grał przecież z zespołami, które występowały ligę wyżej, a wszyscy wiemy z jakim skutkiem się to skończyło. Było bardzo dużo emocji, świetnie się to oglądało.

W tym sezonie Górnikowi idzie równie dobrze. Wałbrzyszanie są liderem grupy D. 2. ligi, co według Michała wróży ciekawą drugą część sezonu:

Chciałbym mieć okazję prowadzić mecze w wyższej klasie rozgrywkowej i patrząc na obecną dyspozycję  biało-niebieskich  mam nadzieję, że stanie się to już w niedalekim czasie. Oby Górnik nie miał już problemów z kontuzjami, o resztę możemy być spokojni.

Dwa fronty i ciągły rozwój

Jak podkreśla Stopiński, praca z mikrofonem to wyzwanie, nie zawsze wszystko wychodzi po myśli prowadzącego:

Pierwsze swoje mecze prowadziłem jak komentator piłki nożnej, odkopalem na YouTube nagranie z meczu, mówiłem dosłownie o każdym posiadaniu piłki. Pamiętam także, że zdarzały mi się spotkania, w których przed samą prezentacją bywały problemy ze sprzętem, zawodnicy gotowi, tylko nie ja (śmiech). Takich anegdot może być więcej, ale nie wszystkie nadają się do publikacji. Później za mój warsztat spikerski wziął się Michał Borzemski, wprowadzając i instruując przy pracy z mikrofonem na meczach.

Ta współpraca jest zresztą kontynuowana. Od ubiegłego roku Stopiński udziela swojego głosu także na meczach trzecioligowego MKS-u Szczawno Zdrój, gdzie Borzemski jest trenerem. Panowie znają się od czasów Górnika Nowe Miasto i ich dzisiejsza współpraca nie koliduje z obowiązkami spikera w drugoligowcu:

Trzeba uszanować to, że dwa kluby tworzą ludzie ze świetnym zacięciem do organizacji. Każdy z tych podmiotów rozwija się swoim torem, ale z sezonu na sezon z coraz lepszymi wynikami, na wielu płaszczyznach. Te formacje tworzą ludzie, których szanuję i nadal chciałbym w miarę możliwości brać w tym czynny udział.

Nie samą spikerką jednak człowiek żyje. Stopiński, który w tym roku skończy 24 lata, jest na ostatnim roku studiów:

Jeśli chodzi o moje osobiste plany na ten rok, to skończyć studia magisterskie na Politechnice Wrocławskiej, w pracy z mikrofonem natomiast cały czas rozwijać swoje doświadczenia, bo poza meczami prowadzę jeszcze inne imprezy o rożnym charakterze.

„Stopie” z fajnym głosem życzymy dalszego rozwoju w roli spikera oraz komentowania meczów biało-niebieskich w 1.lidze!

Foto: Dawid Wójcikowski

Inne z serii "Kontra":

DUET KK, CZYLI O DWÓCH TAKICH, CO DOSTALI SZANSĘ

DEFENSOR Z JAJAMI. HISTORIA MICHAŁA SARANA

POCZTÓWKA Z KALIFORNII, CZYLI PAMIĘTACIE ARCHIEGO?

KORONACJA ZA MIEDZĄ. PO TRZYDZIESTU LATACH