W aktualnym numerze tygodnika "WieszCo" cofamy się tym razem o kilkadziesiąt lat, aby przypomnieć, co działo się z wałbrzyskimi koszykarzami po historycznym awansie do ekstraklasy w 1970 roku. W kolejnych 6 latach kibice Górnika przeżywali wzloty i upadki swoich ulubieńców. Jednego roku drużyna spadała z elity, by w kolejnym do niej awansować. I tak przez 6 lat. Dopiero po sezonie 1976/77 biało-niebiescy na stałe zadomowili się wśród najlepszych.

fot. Górnik z końcówki lat 70. W górnym rzędzie od lewej: Słomiński, T. Reschke, Młynarski, Kozłowski, Zenfler, Darowski. Dolny rząd od lewej: Domoradzki, Grduszak, Sumpor




Opowieść o koszykarskim Górniku zakończyliśmy przed kilkoma tygodniami w chwili awansu wałbrzyszan do ekstraklasy. Był rok 1970, a zespół spod Chełmca po raz pierwszy miał zagrać z najlepszymi koszykarskimi ekipami w kraju.

Drużyna przystąpiła do sezonu 1970/71 praktycznie w niezmienionym składzie w porównaniu z tym, który wywalczył awans, a trenerem pozostał Stanisław Rytko. Na inaugurację rywalem Górnika w hali przy ul. Masarskiej był AZS Warszawa. W tym miejscu musimy dodać, że grano wtedy po dwa mecze z tym samym przeciwnikiem – w sobotę oraz niedzielę. Weekend liczony był jako dwie rozegrane kolejki. Wałbrzyszanie rozpoczęli starcie z akademikami w składzie: Domoradzki, Białowąs, Krzesiak, Dąbrowski i Zenfler. Oba pojedynki gospodarze przegrali i od razu zrozumieli, że ekstraklasa, to już zupełnie inna bajka. Nie będziemy was zanudzać opisami kolejnych spotkań biało-niebieskich. Warto wspomnieć, że w pierwszych 12 kolejkach koszykarze Górnika wygrali tylko dwukrotnie. Prawdą jest, że wiele meczów nasi przegrywali nieznaczną różnicą punktów, ale… przegrywali. Do historii przeszło choćby starcie u siebie z 10 kolejki z późniejszym mistrzem Polski, Wybrzeżem Gdańsk. Gospodarze polegli wprawdzie 102:106, ale wielki pojedynek strzelecki stoczyli Witold Domoradzki z Edwardem Jurkiewiczem. Rozgrywający wałbrzyszan zdobył wówczas 46 pkt. Lider Wybrzeża zaliczył jednak o 2 oczka więcej. Gdańszczanie zwyciężyli i wyjeżdżali z Dolnego Śląska pełni podziwu dla rywali. Podobnie ciepło o postawie zespołu trenera Rytko wypowiadali się gracze Polonii Warszawa, Lecha Poznań, czy Wisły Kraków. Marna pociecha, skoro po rozegraniu 36 spotkań trzeba było ze zwieszonymi głowami opuścić ekstraklasę.




fot. Komisja sędziowska przed jednym z ligowych meczów. Na pierwszym planie siedzą od lewej: Mieczysław Korwin (wieloletni sędzia siatkarski i koszykarski), Witold Grduszak (sędzia), Bogusław Rutecki, Leon Klonowski (byli gracze Górnika) oraz Henryk Kuster (legendarny spiker)

Po spadku do II ligi, Górnicy trafili do grupy A. W sezonie 1971/72 musieli sobie radzić bez dwóch kluczowych koszykarzy – Ryszarda Białowąsa i Adama Dąbrowskiego, którzy opuścili Wałbrzych. Ciężar gry spoczywał natomiast na: Januszu Krzesiaku, Witoldzie Domoradzkim i Mieczysławie Zenflerze. Trenerem pozostał Stanisław Rytko, który po kilku miesiącach świętował powrót drużyny do ekstraklasy. Ktoś wtedy powiedział, że biało-niebiescy są zdecydowanie za silni dla drugoligowców, ale ciut za słabi na elitę. Było w tym dużo prawdy, bo sezon 1972/73 w I lidze znów nie był najlepszy w wykonaniu zespołu spod Chełmca. Po kilku początkowych niepowodzeniach doszło do zmiany szkoleniowca, a zespół objął Jerzy Sterenga. Górnicy byli najstarszą ekipą w I lidze i choć wyrobili sobie opinię zespołu bojowego i ambitnego, widoczny był brak pełnowartościowych zmienników. Krótka ławka rezerwowych była bolączką. Brakowało wysokich graczy przez co wielokrotnie podopieczni Sterengi przegrywali walkę pod tablicami. W efekcie ponownie zostali zdegradowani.

Do nowych rozgrywek w II lidze zespół przystąpił pod wodzą Sterengi, ale już bez Stanisława Ignaczaka, który przeniósł się do Resovii Rzeszów. Koszykarzem Górnika został natomiast Marek Zieliński, znany z występów w Zagłębiu, a ponadto ojciec Macieja Zielińskiego, a z Noteci Inowrocław pozyskano Mariana Fiutakiewicza. Z seniorami zaczął też trenować niezwykle utalentowany junior Zenon Kozłowski. Co ciekawe ówczesne przepisy PZKosz dopuszczały że na parkiecie jednocześnie mogło przebywać tylko trzech zawodników powyżej 25 lat. Tych „starszych” w Górniku było pięciu: Czerwiński, Domoradzki, Krzesiak, Podstawczyński i Zenfler. Biało-niebiescy ponownie pewnie wygrali ligę i znaleźli się na fali wznoszącej, która zaniosła ich do elity.

Przed sezonem 1974/75 ekstraklasę powiększono do 12 zespołów, a dla Górnika historycznym momentem było sprowadzenie do hali przy ul. Masarskiej utalentowanego juniora Turowa Zgorzelec, Mieczysława Młynarskiego. Jeszcze nie w tym sezonie, ale wkrótce miało się okazać jak dobry interes zrobili działacze z Wałbrzycha. Trenerem pozostał Sterenga, ale po kilku porażkach z rzędu w trakcie rozgrywek podał się do dymisji. Jego miejsce zajął dotychczasowy asystent Zygmunt Biliński. Cudotwórcą niestety nie został i nie uchronił biało-niebieskich przed degradacją. Sinusoida spadków i awansów skierowała się tym razem w dół.



fot. Jedno z ligowych spotkań w Zgorzelcu. Od lewej stoją: Zenon Kozłowski, Tadeusz Reschke, Wojciech Krzykała, Stanisław Ignaczak, Mieczysław Zenfler, Janusz Krzesiak, Zbigniew Słomiński, Mieczysław Młynarski, Mirosław Sumpor i Witold Domoradzki

Po spadku, ekipę w II lidze przejął Stanisław Rytko, który miał do dyspozycji kilka nowych twarzy. Oprócz niesamowicie rozwijającego się Młynarskiego doszli Maciej Wąsik z AZS-u Poznań, Jerzy Darowski oraz bracia Jerzy, Stefan i Tadeusz Reschke z AZS-u Bydgoszcz. Zespół nie miał sobie równych i pewnie wywalczył awans. Przed inauguracją sezonu 1976/77 w klubie nie mówiono o niczym innym jak tylko o jednym. Zrobić wszystko, żeby wreszcie na dłużej pozostać w ekstraklasie. Wszyscy byli zmęczeni balansowaniem na granicy I oraz II ligi. Po sezonie zasadniczym drużyna zajmowała 9 miejsce, ale nie dawało to jeszcze utrzymania. Trzeba było rozegrać turniej barażowy z mistrzami dwóch grup II ligi. Biało-niebiescy wyszli z tych potyczek obronną ręką i po raz pierwszy w historii utrzymali się w elicie.

Drugi rok z rzędu koszykarze z hali przy ul. Młynarskiej mieli występować wśród najlepszych. Na trenerskiej ławce usiadł ponownie Rytko, ale z klubem pożegnał się Jerzy Reschke, który przeniósł się do Gwardii Wrocław. Janusz Krzesiak wyjechał za granicę. Karierę zakończył Apolinary Podstawczyński. Do pierwszej drużyny dołączyli za to Ignaczak po powrocie z Rzeszowa i Zbigniew Słomiński. Celem było utrzymanie się w ekstraklasie. Plan znów został zrealizowany, choć Górnicy swoją wyższość musieli udowodnić w dwóch turniejach, w których ważyły się losy pozostania w najwyższej klasie. Nim do tego doszło w pamięci kibiców zapisał się mecz w Gdańsku, gdzie miejscowe Wybrzeże pokonało Górnika 126:107, ale tym razem w potyczce superstrzelców Jurkiewicz (zaliczył 43 oczka) musiał uznać wyższość Młynarskiego, który zdobył 47 pkt. To był sygnał, że w Wałbrzychu gra człowiek, mogący w baskecie wszystko. W sezonie 1978/79 biało-niebiescy również zachowali pierwszoligowy byt. Trenerem, który tego dokonał był Rytko, a pomagał mu Jan Lewandowski. Do zespołu powrócił po zagranicznych wojażach Krzesiak, a tuż przed inauguracją dołączył ze Startu Lublin Wojciech Krzykała. Po turniejach barażowych Górnik zajął ostatecznie 7 miejsce. Pierwsze poważne wyróżnienie indywidualne spotkało „Młynarza”. W klasyfikacji najskuteczniejszych graczy I ligi zajął on z dorobkiem 683 pkt 4 miejsce, a dodatkowo w pierwszym koszykarskim plebiscycie zorganizowanym przez Przegląd Sportowy trafił do pierwszej piątki ekstraklasy.





fot. Sezon 1974/75, przegrany pojedynek z Wybrzeżem Gdańsk 91:108. Piłkę zbiera Janusz Krzesiak (nr 8), akcji przygląda się Marian Fiutakiewicz (nr 4)

Przed startem sezonu 1979/80 z funkcji szkoleniowca zrezygnował zasłużony dla klubu Stanisław Rytko, a drużynę przejął Andrzej Kuchar. To wtedy miał on powiedzieć słynne słowa, że „pod względem skuteczności ataku drużynę stać na sięgnięcie po mistrzostwo Polski, natomiast wartość jej obrony jest na miarę III ligi”. Nowy trener nie mógł skorzystać z usług Witolda Domoradzkiego i Mieczysława Zenflera, którzy zakończyli kariery. Z Turowa Zgorzelec dołączył natomiast Jacek Bukiel. Coraz więcej minut na parkiecie spędzał Zenon Kozłowski, swoje szanse dostawał młodziutki Stanisław Kiełbik. Czuć było w powietrzu, że tworzy się zgrana „paka”. Górnicy nie mieli kłopotu z utrzymaniem się w ekstraklasie. Drugi rok z rzędu zajęli 7 pozycję. Na dokładkę Mieczysław Młynarski został królem strzelców I ligi, zdobywając w całym sezonie 1002 pkt.

Od zawsze Górnik słynął z wzorowej pracy z młodzieżą. Znalazło to odzwierciedlenie w zdobyciu przez klub dwóch mistrzostw Polski juniorów starszych. W 1979 i 1980 roku. W obu przypadkach podopiecznych do triumfu poprowadził Jan Lewandowski. Wśród złotych medalistów znaleźli się m.in. Stanisław Kiełbik, Jerzy Żywarski, Stanisław Anacko, Andrzej Węcławski, Grzegorz Markowski, czy Mariusz Winiarski.



Tomasz Piasecki

Fot. użyczone (Archiwum prywatne Mieczysława Zenflera i Witolda Domoradzkiego)



Polecamy też inne teksty o historii wałbrzyskiego sportu w naszej rubryce - [SPORT]


Artykuł ukazał się na łamach tygodnika "WieszCo" - pełny numer tygodnika do pobrania w formacie pdf na stronie
www.wieszco.pl