Za nami pierwsze w tym sezonie futbolowe emocje. Dla Miners Krause Wałbrzych otwarcie sezonu ma słodko-gorzki smak, bo obok wygranej z Bielawą Owls musieli uznać wyższość Watahy Zielona Góra.




Miners Krause Wałbrzych – Wataha Zielona Góra 12:18
(0:0, 0:6, 0:6,12:6)

Pandemia koronawirusa mocno opóźniła start sezonu, ale też zmieniła jego format w turniejowy. Nasi ponownie wystartowali na drugim poziomie rozgrywkowym w Polsce, choć tym razem w wersji dziewięcioosobowej (LFA9). W porównaniu do ubiegłego roku, gdy wałbrzyszanie dotarli do półfinału, w składzie nastąpiło wiele zmian, w tym na kluczowych pozycjach. Podpisanie kontraktów ze związanymi z wrocławskim nurtem futbolowym Patrykiem Matkowskim (skrzydłowy, WR), Mariuszem Góreckim (rozgrywający, QB), Tomaszem Soską (skrzydłowy, WR) oraz Dawidem Jędrasikiem (biegacz, RB) nadało nową jakość ofensywie Miners:

„Mamy świetny i gotowy do gry skład. Wszystkim Trenerom Miners udało się stworzyć bardzo kompletną drużynę” – mówił przed turniejem Paweł Sołtysiak, szkoleniowiec „Górników”.


Wzmocnieni wałbrzyszanie na starcie sezonu trafili jednak na bardzo solidną ekipę z Zielonej Góry, która w poprzednich zmaganiach rywalizowała w elicie. To właśnie goście wyszli na prowadzenie po udanej akcji podaniowej w trzeciej próbie. To był dobry okres w grze Watahy i gdy po raz kolejny zbliżyli się do pola punktowego, świetnym przechwytem (interception) popisał się filar defensywy „Górników”, czyli Patryk Różański.

 Po przerwie ponownie do głosu doszli zielonogórzanie. Po sprytnym, krótkim podaniu w tłumie, jeden z graczy gości pognał lewym skrzydłem, mijając obronę Miners i podwyższając prowadzenie na 12:0. Nasi obudzili się w ostatniej, czwartej kwarcie. Tyczy się to w szczególności Mariusza Góreckiego, rozgrywającego wałbrzyszan, który posłał długie, kilkunastojardowe podanie do Patryka Matkowskiego, a ten efektownie chwycił piłkę już w endzone. 12:6!

Zapał naszych ostudził Tymoteusz Zieniewicz, którego kapitalny, 40-jardowy bieg przez środek defensywy Miners powiększył prowadzenie Watahy do 18:6. Końcowa faza spotkania to popis Góreckiego, który samotnie pokonał 35 jardów, mijając rywali jak tyczki, co dało wałbrzyszanom przyłożenie na 18:12. To by było jednak na tyle. Siłowy, przypominający rugby futbol w wykonaniu zielonogórzan okazał się w niedzielę bardzo skuteczny, bo w drugim meczu Wataha ograła Bielawę Owls 20:12 i z Wałbrzycha wyjechała z kompletem zwycięstw.





Miners Krause Wałbrzych – Bielawa Owls 26:20 po 2 dogr. (8:0, 0:14, 6:0, 6:6. d:0:0, d2: 6:0)

O drugim meczu „Górników” w turnieju mówiło się jak o „meczu przyjaźni”. Związani z Bielawą zawodnicy tworzyli przecież futbol amerykański w Wałbrzychu. „Sowy” słyną ze szkolenia młodzieży, a w ostatnim sezonie wygrały zawody na trzecim poziomie rozgrywkowym w Polsce. O bliskich relacjach z klubem z Bielawy niech świadczy fakt, że Paweł Sołtysiak, trener Miners, jest równocześnie… rozgrywającym Owls.

Na początku spotkania ponownie błysnął duet ex-reprezentantów Polski, czyli Górecki-Matkowski. Ten pierwszy zanotował 40-jardowe podanie do tego drugiego, który już nie dał się dogonić, zdobywając przyłożenie (6:0). Po chwili było już 8:0, gdy w pole punktowe, niczym taran, przedarł się Górecki. W drugiej kwarcie szybko punkty zdobywały „Sowy” . Zanim się obejrzeliśmy, a było już tylko 8:6 dla gospodarzy, a kilka chwil później precyzyjne podanie Sołtysiaka na lewe skrzydło chwycił Dawid Brzozowski, wyprowadzając gości na prowadzenie 12:8. W akcji specjalnej po przyłożeniu Sołtysiak znowu zagrał w punkt, tym razem na prawe skrzydło, co powiększyło przewagę „Sów” do 14:8.

Po przerwie ponownie  piłkę, jak i los Miners, w swoje ręce wziął Górecki, zaliczając touchdown po indywidualnej, siłowej akcji (14:14). W czwartej kwarcie sporo szczęścia miały „Sowy”, bo odbitą w polu punktowym piłkę w powietrzu złapał Brzozowski, co dało gościom kolejne sześć „oczek” (20:14). Jak trwoga, to do Góreckiego. Quarterback (rozgrywający) Miners przebiegł samotnie aż 50 jardów, prosto do pola punktowego, zwinnie mijając po drodze kolejnych rywali. 20:20!


Duet Górecki (nr 2)-Matkowski (nr 4) napędza ofensywę Miners


Mariusz Górecki, lider Miners w sezonie 2020

Wspominaliśmy, że mecz z Owls był określany „meczem przyjaźni”, co każe sądzić, że remis 20:20 jest idealnym rozwiązaniem dla obu stron. Tak jednak nie było, bo o zwycięstwo futboliści z Dolnego Śląska powalczyli w dogrywce, szukając przyłożenia po akcjach zaczynających się z 25 jardów. Pierwsza dogrywka nie przyniosła zmiany wyniku. W drugiej błysnął Dawid Jędrasik, korzystając z krótkiego podania Góreckiego. Były biegacz Outlaws i Panthers Wrocław zanotował krótki rajd, który dał wałbrzyszanom cenną wygraną! Co ciekawe, w obu starciach gospodarzy nie oglądaliśmy punktów z podwyższenia, czyli kopnięć na bramkę. Duży wpływ miała na to zapewne deszczowa pogoda.

Przed Miners kolejne turnieje: w Zielonej Górze i Poznaniu (w sumie cztery mecze). Jeżeli wałbrzyszanie zakończą zmagania w top 8, awansują do play-off i –być może- ujrzymy ich jeszcze w akcji pod Chełmcem.


Kolejny już sezon trudno sobie wyobrazić wałbrzyski zespół bez Sebastiana Narnickiego, biegacza (RB)
i kopacza Miners

Czytaj także:

POCZĄTEK SEZONU FUTBOLISTÓW. KTO W SZTABIE SZKOLENIOWYM?


RUSZA SEZON FUTBOLOWY