W 2. kolejce Suzuki 1 Ligi Górnik Trans.eu Wałbrzych pokonał na wyjeździe Weegree AZS Politechnikę Opolską. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo.

  • W drugim kolejnym meczu najlepszym strzelcem Górnika był Krzysztof Jakóbczyk. 13 z 20 punktów w Opolu zdobył w czwartej kwarcie

  • Wałbrzyszanie wygrali, choć trafili z gry ledwie 38% rzutów

  • Double-double dla Górnika zanotował Maciej Bojanowski (14 punktów i 10 zbiórek)

  • Pomimo pandemii i obostrzeń, ekipę biało-niebieskich w wyjazdowym meczu wspierała grupa 30 kibiców

W zapowiedzi meczu w Opolu pisaliśmy, że nasi muszą zachować koncentrację od samego początku. W dwóch ostatnich starciach w tym mieście mieli przecież problemy w pierwszej kwarcie. Tym razem na starcie wyszli jak z procy, prowadząc nawet 19:5. Dobrze w tym fragmencie wyglądał w szczególności Marcin Wróbel.




Do przerwy prowadzili ośmioma „oczkami” i wydawało się, że nic nie stoi na przeszkodzie by powiększyć przewagę w drugiej połowie.

W  trzeciej kwarcie pojawiły się jednak kłopoty.

Przez dziewięć i pół minuty tej części gry wałbrzyszanie zdobyli ledwie osiem punktów, mając duże problemy z dzieleniem się piłką i forsując sporo rzutów z trudnych pozycji. Gospodarze musieli skorzystać z tych słabości, doprowadzając do remisu 51:51.

W czwartej kwarcie ekipa z Opola podkręciła tempo, grając więcej pod kosz. To doprowadziło do prowadzenia 59:56 oraz 70:66 na nieco ponad dwie minuty przed końcową syreną. Trzeba jednak przyznać, że ta przewaga powinna być wyższa, ale kolejni gracze AZS-u pudłowali z otwartych pozycji za trzy lub po wejściach pod kosz.

A Górnik? Ważne cztery punkty z rzędu zdobył Bartłomiej Ratajczak (70:70), ale bohaterem zespołu był Krzysztof Jakóbczyk, który – niczym uczestnik teleturnieju „Jeden z dziesięciu” - odpowiedź na jedno z pytań („Kto wygra mecz!?”) wziął na siebie.  Rzucający obrońca biało-niebieskich zdobył ponad połowę punktów Górnika w czwartej kwarcie i trafił absolutnie kluczowy rzut za trzy na 11 sekund przed końcem meczu. Kluczowy i arcytrudny, bo pomimo asysty dwóch obrońców gospodarzy. Mówimy o próbie szalonej, ale także podyktowanej upływającym czasem na oddanie rzutu, bo na zegarze 24 sekund pozostały jedynie 3.

Po „trójce” Jakóbczyka Górnik prowadził 74:70, ale szybko na jego trafienie odpowiedział niewiele łatwiejszą próbą dystansową Bartosz Jankowski (74:73). Na trzy sekundy przed końcową syreną gospodarze musieli faulować. W takich momentach meczu wydaje się, że biało-niebiescy powinni  szukać podaniem gracza, który jest pewny na linii rzutów wolnych. Piłka jednak niespodziewanie trafiła do Kamila Zywerta, który w ostatnim sezonie trafiał za 1 tylko 59% rzutów.

Pierwszy rzut wolny Zywert spudłował, a przy drugim miał dwa rozwiązania:

1) celowo spudłować i tym samym pozostawiając piłkę „żywą” i ukraść ostatnie sekundy meczu

2) trafić, ale dając tym samym szansę gospodarzom na przerwę na żądanie i rozpoczynanie kolejnej akcji nie spod własnego kosza, a z połowy boiska

Rozgrywający postawił na drugi scenariusz. Trener Knap szybko poprosił o przerwę i tym samym Weegree AZS miał jeszcze realną szansę, przy stanie 75:73, na remis lub wygraną.

Na nasze szczęście świetnie w obronie zachował się Jan Malesa, przewidując podanie i notując przechwyt. Równo z końcową syreną trafił niemal z połowy Bartłomiej Ratajczak, ustalając wynik meczu na 78:73.



Po chwili „Rataj” utonął w objęciach kolegów, ale to nie on był autorem zwycięstwa Górnika. Owacja na stojąco należy się dla Krzysztofa Jakóbczyka, który jest obecnie najlepszym strzelcem ligi, prowadzi w klasyfikacji efektywności boiskowej Eval oraz jest piąty w przechwytach.

Zespół Łukasza Grudniewskiego wyszarpał wygraną w Opolu, ale ma problemy, z którymi będzie musiał sobie poradzić. Podstawowy to brak centymetrów pod koszem pod nieobecność kontuzjowanego Damiana Cechniaka - nieobecność tego środkowego jest odczuwalna po obu stronach parkietu. Drugim jest wąska rotacja, z którą wiąże się nie tylko brak Cechniaka, ale i Damiana Durskiego. Trzeci to nierówna dyspozycja Jana Malesy oraz Karola Kamińskiego. Były gracz Śląska i Nysy Kłodzko, choć w Opolu walecznie rzucał się do parteru po bezpańskie piłki, musi dawać więcej w ofensywie.



Kamiński z kolei powinien ustabilizować formę. Po niezłym meczu w Kołobrzegu, w 2. kolejce zdobył tylko 3 punkty, notując zdecydowanie najgorszy w całym zespole współczynnik +/- , który wyniósł –19*.

W 3. kolejce Górnik wreszcie zagra u siebie. 10 października zmierzy się z beniaminkiem, TS Wisłą Kraków, która niespodziewanie pokonała w sobotę Energa Kotwicę Kołobrzeg.

Weegree AZS Politechnika Opolska – Górnik Trans.eu Wałbrzych 73:78 (14:24, 21:19, 18:11, 20:24)

Górnik: Jakóbczyk 20, Bojanowski 14, Wróbel 13, Ratajczak 11, Zywert 6, Malesa 6,  Koperski 5, Kamiński 3.

AZS Politechnika: Jankowski 19, Kaczmarzyk 14, Jodłowski 11, Lewiński 9, Szymański 7, Skiba 6, Wilk 4, Brenk 2, Piszczatowski 2, Krajewski 0.

*Współczynnik +/-  - informacja o efektywności gry zespołu podczas pobytu danego zawodnika na boisku. Przykład obliczania wskaźnika: jeżeli zawodnik wchodzi na boisko przy stanie 45:35 dla jego zespołu, a schodzi z boiska przy stanie 50:45, to jego współczynnik za ten okres gry wynosi -5. Końcowa wartość wskaźnika jest sumą wskaźnika ze wszystkich wejść zawodnika na boisko (źródło: przewodnik statystyczny PZKosz)