Wiemy już, że koszykarze Górnika Trans.eu Wałbrzycha nie zagrają w sezonie 2019/20. Ten został zakończony po komunikacie Wydziału Rozgrywek Departamentu Sportu Polskiego Związku Koszykówki. Pytań jednak jest jeszcze wiele.

Górnik oficjalnie zakończył rozgrywki 1. ligi na pierwszym miejscu w tabeli, ale jeszcze nie wiemy, czy oznacza to dla wałbrzyszan zaproszenie do ekstraklasy, czy też zwykłe podsumowanie zmagań i pozostanie na tym samym szczeblu rozgrywkowym w przyszłości. Epidemia koronawirusa przerwała bowiem sezon nie tylko przed play-off, ale w trakcie rundy zasadniczej, w momencie, gdy drużyny miały na koncie nierówną liczbę rozegranych spotkań. 

W tej chwili mamy jeszcze głosowanie, które dotyczy zakończenia rozgrywek. Czy będą awanse i spadki, ustalimy dopiero w następnej kolejności, w przyszłym tygodniu.  Decyzja w sprawie sposobu zakończenia rozgrywek jeszcze nie zapadła. Jest wiele rozbieżności. Rozgrywki mimo wszystko zakończymy już teraz, chcemy dać klubom jasny sygnał. Decyzja co do tego jak go zakończymy, musi zostać podjęta w oddzielnej uchwale, w późniejszym etapie. Mamy połączyć się z zarządem za pomocą telekonferencji i dyskutować, aby wypracować najlepsze rozwiązanie dla wszystkich lig. Prawdę mówiąc, myślałem, że szybciej to przebiegnie. Mamy kilku członków zarządu i każdy z nich ma swoje zdanie, które biorę pod uwagę - zdradził portalowi "WP Sportowe Fakty" prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz.

Z artykułu  wynika, że Piesiewicz rekomenduje zamknięcie ekstraklasy na 16 zespołach, bez awansów z 1. ligi. Dużo szybciej włodarzom polskiego basketu udało się podsumować zmagania w  Energa Basket Lidze. Najwyżej sklasyfikowany został Stelmet Zielona Góra, przed Startem Lublin i Anwilem Włocławek. Postanowiono, że żaden zespół nie zostanie zdegradowany. Nie zabrakło kontrowersji, bo i w ekstraklasie decydowały zdobyte punkty, choć liczba rozegranych meczów przez poszczególne ekipy była na tym etapie rozgrywek nierówna.

Rozstrzygnięcia prawne to tylko jeden z kłopotów dla ligowców. Prezes PZKosz wyraził obawy, że przedłużająca się epidemia może mocno odbić się na kondycji finansowej klubów.