1 liga: Górnik Trans.eu Wałbrzych przegrał w derbach Dolnego Śląska z FutureNet Śląskiem Wrocław 78:91, ale dzięki heroicznej postawie w drugiej połowie wraca z Wrocławia z podniesionym czołem.

Po wyrównanej pierwszej kwarcie, WKS odskoczył w drugich dziesięciu minutach. Po „floaterze” Kuby Musiała gospodarze prowadzili 30:24.  W kolejnych minutach na pierwszym planie widowiska znaleźli się sędziowie, którzy wydaje się, że nie udźwignęli nerwowej atmosfery derbów. Po serii fauli niesportowych dla biało-niebieskich przewaga Śląska rosła, a swoje pretensje do pracy arbitrów zgłaszał trener Marcin Radomski. Doszło do wymiany zdań i drugiego przewinienia technicznego dla szkoleniowca Górnika, eliminującego go z dalszego prowadzenia drużyny w tym spotkaniu.

 

Do przerwy „Górnicy’ przegrywali 35:48, zostali bez trenera, a cztery przewinienia na koncie mieli Rafał Glapiński i Tomasz Krzywdziński. Tylko 5 punktów na tym etapie meczu zapisał na swoim koncie Piotr Niedźwiedzki, a grający na dwóch środkowych „Trójkolorowi” zdominowali walkę o zbiórki aż 32:17. Perspektywy przed drugą połową dla wałbrzyszan były wyjątkowo mizerne. Górnik był jak bokser na deskach, jeszcze przed nokautem, ale już kilka razy liczony przez grających pierwsze skrzypce sędziów.

 

W trzeciej kwarcie Górnik nie złożył jednak broni, udowadniając, że jest zgranym zespołem, gotowym do poświęceń, będącym ze sbą na dobre i na złe. Ogromne serce do walki i wiara we własne możliwości doprowadziły do mozolnego odrabiania strat. Górnik nie tylko powstał, ale sam był w stanie zadać kilka groźnych ciosów. Nasi byli pewnym siebie zespołem, a najbardziej efektownym obrazem trzeciej kwarty był monstrualny blok Niedźwiedzkiego na wchodzącym pod kosz Norbercie Kulonie, który w efekcie starcia z „ Niedźwiedziem” wylądował na banerach reklamowych. Po punktach z półdystansu Bartłomieja Ratajczaka było już tylko 54:57, ale po chwili sześć „oczek” z rzędu spod kosza zdobył Bartłomiej Pietras (63:54).

 

W ostatniej kwarcie dowodzący „Górnikami” z ławki Glapiński miał spore powody do zadowolenia, bo na nieco ponad siedem minut przed końcem spotkania nasi doprowadzili do wyrównania (66:66). Duża w tym zasługa świetnie dysponowanego w drugiej części spotkania Niedźwiedzkiego. Niestety, ostatnie słowo należało do lepiej dysponowanych w ofensywie gospodarzy, a konkretnie do weterana Roberta Skibniewskiego. Były reprezentant Polski i uczestnik mistrzostw Europy zdobył pięć punktów z rzędu, co pozwoliło WKS-owi odskoczyć na 81:70. Tak sporej zaliczki zawodnicy Radosława Hyżego nie dali już sobie odebrać.

 

Podczas całego spotkania wałbrzyscy koszykarze mogli liczyć na głośny doping swoich kibiców. Ci, pomimo niewygodnego, środowego terminu w liczbie kilkudziesięciu głów zjawili się we wrocławskiej hali AWF. Ich wsparcie wyraźnie zagrzewało Górnika do walki. Po meczu zawodnicy w piękny sposób odwdzięczyli się za doping, skandując w stronę swoich fanów donośne „Dziękujemy!”

 

Śląsk jest w „czubie” z bilansem 8-1. Górnik (4-4) zajmuje ósme miejsce, czyli w samym środku stawki. Już w sobotę nasi zmierzą się u siebie z GKS-em Tychy (10.11, godz. 18:30). Podczas tego meczu klub pragnie uczcić stulecie niepodległości Rzeczpospolitej. Dojdzie do wspólnego odśpiewania hymnu, a fani są proszeni o przybycie na mecz w biało-czerwonych barwach.


FutureNet Śląsk Wrocław - Górnik Trans.eu Wałbrzych 91:78 (23:21, 25:14, 15:25, 28:18)

Górnik: Niedźwiedzki 20 (13 zb), Kruszczyński 12 (6 as), Spała 10 (6 as), Der 10, Durski 7, Ratajczak 7, Glapiński 5, Jeziorowski 0.

Najwięcej dla Śląska: Kulon 25, Skibniewski 16, Leńczuk 15, Dziewa 15.