Świat się mocno zmienia jeśli chodzi o śmieci i za chwilę okażą się one "towarem luksusowym", czyli będziemy musieli płacić coraz więcej, żeby się ich pozbyć. Nowa instalacja na ul. Beethovena ma zapobiec podwyżkom, ale już wiadomo, że będzie pochłaniała tyle prądu, że będzie trzeba do niej dobudować farmę fotowoltaiczną. Pokazujemy, jak wygląda i jak działa.


Miało być taniej, ale rynek goni

68 pracowników linii sortowniczej Zakładu Segregacji i Zagospodarowania Odpadów w Wałbrzychu przy ul. Beethovena jest już gotowych do przeprowadzki do nowej hali w najbliższych dniach, kiedy pojawi się ostatnie z niezbędnych pozwoleń. Obiekt powstał w ciągu roku i w ciągu roku będzie można tu przetworzyć 40 000 ton odpadów zmieszanych oraz 10 000 ton pochodzących z ich selektywnej zbiórki.

- 70% możemy wygospodarować z całego wolumenu, który przyjedzie, czyli odpadnie 30%. Oczywiście, wszystko zależy od indywidualnych możliwości mieszkańców. Niemal wszystkie czynności będą tu wykonywane mechanicznie, tylko w dwóch miejscach będzie konieczna praca ludzi - mówił prezes Miejskiego Zarządu Usług Komunalnych Bogdan Stanek.

- Ta instalacja jest stworzona do potrzeb Wałbrzycha i okolicznych gmin, szczególnie mniejszych. Mamy tu do czynienia z urządzeniami, które jeszcze 2 lata temu nie były osiągalne na rynku. Hala została wybudowana w miejscu kompletnie zdegradowanym, gdzie nie mogło powstać nic innego - tu wylewano to, co pozostało po przerobie węgla. Wokół nas jest hałda, jedna z kilkudziesięciu na terenie miasta, od 30 lat ją rekultywujemy i jeszcze nie jest to stan zadowalający. Obok były osadniki i kolejna hałda. Zamknęliśmy rok temu miejskie składowisko odpadów i teraz musimy zrobić wszystko, żeby z Wałbrzycha nie wywozić żadnych śmieci, bo będzie to coraz bardziej kosztowne. Ta instalacja ma nauczyć mieszkańców sortowania śmieci. To jedyna instalacja na Dolnym Śląsku, która jest w całości komunalna, obok tej w Lubawce. - mówił podczas otwarcia obiektu prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej.



To ma sprawić, że koszty przetwarzania śmieci będą trochę niższe.

- Dzięki tej instalacji wałbrzyszanie na pewno nie zapłacą 50% więcej za odbiór odpadów niż do tej pory, a tak jest tam, gdzie te instalacje mają charakter komercyjny czy półkomercyjny - zapewniał Aleksander Marek Skorupa z Komisji Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Urzędu Marszałkowskiego.

Jak zapowiedział prezydent, są jednak takie frakcje odpadów, których nie da się mądrze zagospodarować w inny sposób niż obróbką termiczną, dlatego miasto będzie musiało zorganizować Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej i "coś z tym zrobić", bo ani elektrownie, ani cementownie nie chcą już odbierać plastiku. Czeka nas kolejna seria "dzikich" pożarów wysypisk.



Trzeba się zająć produkcją prądu

Hala jest wyposażona w takie sprzęty, jak zasobnik do rozrywania worków ze śmieciami czy maszyna do rozdrabniania mebli. Przy tej pierwszej maszynie muszą pracować ludzie dokonując wstępnej selekcji, drugie takie miejsce jest w kabinie, gdzie obsługa po raz ostatni sortuje odpady, które przeszły przez poszczególne maszyny oddzielające odpady biologiczne przesiewane przez specjalne sito, żelazo, papier. Tam, gdzie te maszyny pracują, ludzie nie mogą przebywać. Łączna długość wszystkich taśmociągów na hali to około kilometra.

- W kabinie głównej ludzie pracują w warunkach niemal lepszych niż w ratuszu, są tu zachowane wszystkie normy, jeśli chodzi o czystość, jest klimatyzacja, stosujemy bardzo drogie preparaty antyodorowe i są maszyny sprawiające, że pracownicy nie czują tego natłoku odorów. W tym miejscu na jednej zmianie pracuje 16 osób. Nie mamy nadmiaru chętnych, a ci, którzy przychodzą, często szybko odchodzą z pracy, mało kto zostaje dłużej. Jest z tym poważny problem, choć tymi taśmami będą "leciały" już tylko pojedyncze opakowania. Mamy jednak komplet pracowników - mówi prezes.



Żeby sortownia pozostała jak najmniej uciążliwa dla pracujących w niej i okolicznych mieszkańców, konieczna będzie ogromna ilość prądu.

- Około półtora megawata rocznie, a to naprawdę dużo, więc kolejnym etapem, który już rozpoczęliśmy, żeby mieszkańcy nie musieli więcej płacić, jest budowa farmy fotowoltaicznej. Mamy osiem lat na zrekultywowanie starego składowiska, obsadzenie go zielenią i urządzenie tam takiej farmy - mówi Bogdan Stanek.

A czas goni - jak uzupełniał prezydent, kilka lat temu za belę plastiku, która mniej więcej każdego dnia jest produkowana w Wałbrzychu odbiorca płacił 600 zł - a teraz jest coraz trudniej znaleźć takiego, który ją odbierze za dopłatą. Do tego po ostatnich pożarach na składowiskach prawo zostało bardzo zaostrzone i dziś śmieci mogą w miejscu nie będącym składowiskiem leżeć nie dłużej niż trzy tygodnie. Przetrzymywanie śmieci lub przekroczenie norm ich przechowywania jest zagrożone karami w rodzaju 10 000 mln grzywny czy więzienia dla prezesa lub dyrektora. Przykładowym rygorystycznym przepisem jest dezynfekcja kół każdego auta, które z sortowni wyjeżdża na miasto - do tego też jest specjalna maszyna.



A jak duże mogą być podwyżki cen obioru odpadów?

- Do zwyżki ceny dołoży się duża podwyżka cen prądu i dwu-trzykrotna podwyżka cen za składowanie odpadów. Dwa lata temu wzrosła ona z 24 do 140 zł za tonę, w zeszłym roku osiągnęła już 170, a za rok ma być 270 zł i do tego coraz trudniej znaleźć składowiska odbierające odpady - mówił prezes MZUK-u. Podwyżka jest nieunikniona, tylko na razie trudno określić szczegóły.

A czy sortownia utrudnia życie mieszkańcom? W pobliżu, w odległości 300-400 metrów mieszka kilkanaście rodzin, a fetor o tej porze roku rzeczywiście jest uciążliwy.

- Montujemy bariery antyodorowe, kupujemy bardzo drogie preparaty zawierające bakterie kwasu mlekowego, które powodują zmniejszanie się odoru i przyspieszają proces kompostowania. W przyszłym roku hala na te odpady ma zostać zadaszona, będą one zamknięte pod dachem, zamontowane tam zostaną filtry i wentylatory i sytuacja powinna się poprawić. W przyszłym roku przewidujemy też budowę drugiej hali i początek prac nad farmą, a potem także działania ekologiczne, może dosadzenie drzew, może pasiekę - zapowiada Bogdan Stanek.



Regionalna Instalacja Przetwarzania Odpadów Komunalnych w Wałbrzychu (RIPOK) powstała w ramach projektu “Rozbudowa istniejącej linii sortowniczej odpadów o system mechanicznego i biologicznego przetwarzania odpadów (kompostowanie i stabilizacja), polegająca na budowie Zakładu Segregacji i Zagospodarowania Odpadów w Wałbrzychu przy ul. Beethovena” finansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach programu RPO WD 2014-2020. Wartość projektu: 24 mln zł, w tym dofinansowanie UE: 17 mln zł.


Czytaj też:
ŚMIECI - BĘDZIE NOWA INSTALACJA I MNIEJSZE ZAMIESZANIE
WAŁBRZYCH: PREZYDENT - RADYKALNY KONIEC Z PLASTIKIEM!
WAŁBRZYCH: CO SIĘ MOŻE ZMIENIĆ W NASZYCH POJEMNIKACH NA ŚMIECI?
WAŁBRZYCH: URZĄD MIASTA ZAOSTRZA POLITYKĘ W SPRAWIE ŚMIECI
WAŁBRZYCH: KONIEC TOLERANCJI DLA OSZUSTÓW ŚMIECIOWYCH
WAŁBRZYCH: UWAŻAJ, CO WYRZUCASZ DO ŚMIECI


RATUSZ W SPRAWIE ZMIANY ODBIORCY ODPADÓW
NOWY ODBIORCA WAŁBRZYSKICH ŚMIECI JUŻ WKRÓTCE
SYPIĄ SIĘ MANDATY ZA ŚMIECI



Tekst i foto: Magdalena Sakowska