Tym razem o dyscyplinie związanej z naszym lokalnym Stadem Ogierów Książ, która choć piękna, przez wielu jest marginalizowana. Tekst ukazał się w aktualnym numerze tygodnika "WieszCo".

Mamy wrażenie, że w świadomości przeciętnego kibica liczy się tylko futbol, koszykówka, siatkówka, no może jeszcze lekkoatletyka. Inne dyscypliny sportu są marginalizowane, żeby nie napisać wyszydzane. A już takie jeździectwo, to w ogóle o czym mówimy. Tymczasem to piękne połączenie umiejętności zawodnika z umiejętnościami zwierzęcia.

Tak, bo żeby odnosić sukcesy w jeździectwie, nieważne w jakiej konkurencji, harmonia człowieka z koniem jest po prostu niezbędna.

To dyscyplina od zawsze związana w Wałbrzychu ze Stadem Ogierów Książ, gdzie w 1950 roku Ludowy Klub Sportowy Książ, który założyli Marek Piotrowski i Jan Durdełło. Trudno było początkowo o sukcesy sportowe, zwłaszcza, że najpierw postawiono na szkolenie tylko w ujeżdżeniu. Czołowym zawodnikiem w tej konkurencji był Czesław Geldner, który w 1956 roku zajął piąte miejsce podczas rozegranych w Gnieźnie mistrzostw Polski. Dopiero po przejęciu sterów w stadninie przez Zbigniewa Dąbrowskiego, nastały lepsze dni dla jeździectwa.

Zbigniew Dąbrowski to legenda polskiego powożenia


Wyniki pojawiły się gdy książańską sekcję przejął pod swoje skrzydła wielosekcyjny wtedy klub, jakim był Górnik Wałbrzych. Stało się to w 1965 roku i przez kolejnych 16 lat jeździectwo mogło się bez kłopotu rozwijać, mając zapewnione finansowanie z kopalni. Trenerem został Zbigniew Dąbrowski, były żołnierz Armii Krajowej, wielki miłośnik koni i legenda polskiego powożenia. To on w latach 1970-1992 był dyrektorem Stada Ogierów Książ, tworząc dobre warunki do uprawiania jeździectwo. Za jego kadencji rozpoczęto organizować cykliczny konkurs o „Złotą lampkę górniczą”, który z czasem stał się bardzo prestiżowy. W 1971 roku zwycięzcami tego konkursu zostali juniorzy z Książa – Czesław Konieczny startujący na koniach Litawor i Smogora oraz Wojciech Dąbrowski na koniu Babinicz.

To właściwie dwa najbardziej utytułowani zawodnicy tej dyscypliny sportu, wywodzący się z Wałbrzycha. Tak, wiemy. Wielu z was mogło o nich nigdy nie słyszeć, ale zaręczamy nie tylko toczącą się lub latającą piłką człowiek żyje. Pierwotnie najważniejszą konkurencją było ujeżdżenie. Potem doszły skoki przez przeszkody. Z czasem zaczęto wszechstronny konkurs konia wierzchowego i powożenie zaprzęgami.


Wojciech Dąbrowski pięciokrotnie zdobywał medale mistrzostw Polski juniorów


Znakomitym jeźdźcem był zwłaszcza Wojciech Dąbrowski (syn Zbigniewa), który jako junior pięć razy stawał na podium MP zarówno w skokach jak i ujeżdżeniu. Uczestniczył w ME w Szwajcarii. W 1971 roku razem z kolegami z drużyny juniorów pojechał do Toronto gdzie zajął indywidualnie 5 miejsce w skokach. W tym samym roku w Sofii wystartował w tzw. Mistrzostwach Państw Demokracji Ludowej, skąd Polacy przywieźli złoto w drużynie. W 1974 roku Dąbrowski wystartował w CSIO w Trinwillershagen (wtedy jeszcze NRD), gdzie Polacy wywalczyli pierwsze miejsce drużynowo w Pucharze Narodów.


W 1985 roku Czesław Konieczny zmienił konkurencję i zaczął z sukcesami uprawiać powożenie zaprzęgami czterokonnymi


Drugim bardzo utytułowanym zawodnikiem w sekcji jeździeckiej Górnika był Czesław Konieczny, który swoją przygodę z końmi rozpoczął w 1968 roku. Jako junior odnosił sukcesy w skokach przez przeszkody (uczestniczył w MP i ME), a także jako senior w WKKW (mistrzostwa Europy) i Pucharze Narodów. W 1985 roku postanowił zmienić konkurencję i zaczął z sukcesami uprawiać powożenie zarówno zaprzęgami cztero- i dwukonnymi. Dzięki tej decyzji Konieczny pojechał w 1987 roku na MŚ w powożeniu parami, zdobywając w niemieckim Riesenbeck brązowy medal drużynowo. W tej samej konkurencji podczas czempionatu globu w 1995 roku w Poznaniu wałbrzyszanin wywalczył srebro zespołowo i był czwarty indywidualnie. W MP w powożeniu zaprzęgami dwukonnymi zdobył łącznie 5 medali – 2 złote, tyle samo srebrnych i 1 brązowy. Z kolei w „czwórkach” raz został brązowym medalistą MP. Czesław Konieczny był także trenerem reprezentacji Polski w powożeniu.

Tekst: Tomasz Piasecki

Fot. użyczone (Archiwum Czesława Koniecznego)


Artykuł ukazał się na łamach tygodnika "WieszCo" - pełny numer tygodnika do pobrania w formacie pdf na stronie www.wieszco.pl