W piątek, 30 sierpnia wystartowały Mistrzostwa Europy w koszykówce na wózkach, których gospodarzem są Wałbrzych i Świebodzice. Gościem specjalnym w Aqua Zdroju był z tej okazji Marcin Gortat, czyli ostatni polski koszykarz w NBA.

Przed oficjalnym rozpoczęciem turnieju Gortat odpowiadał na pytania dziennikarzy. Na konferencji prasowej towarzyszyli mu Radosław Krowiak, fizjoterapeuta reprezentacji Polski na wózkach, oraz Marek Bystrzycki, reprezentant Polski w koszykówce na wózkach, trzykrotny brązowy medalista mistrzostw Polski, zawodnik Mustangu Konin oraz współpracownik Gortata i jego fundacji MG13.

Uśpiony lew i NBA Balcerowskiego

Na pytanie o najgroźniejszych rywali reprezentacji w Mistrzostwach Europy Bystrzycki wskazał aktualnych mistrzów świata, reprezentację Wielkiej Brytanii,  a także Hiszpanię, Turcję (obrońca tytułu), nazwaną przez niego „uśpionym lwem”, nieobliczalnych Holendrów oraz Niemców, czyli typową drużynę turniejową. Dodał także, że w Aqua Zdroju czują się jak w domu, ale i hala w Świebodzicach, gdzie również będą grać na mistrzostwach nie jest im obca. Zapytany o szanse na pierwszą czwórkę, czyli kwalifikację na Igrzyska Paraolimpijskie w Tokio, był pełen optymizmu: „Wierzymy, że ten turniej będzie dla nas”.

O tym, z kim biało-czerwoni chcieliby się zmierzyć w finale, Marcin Gortat zażartował, że „z jak najsłabszym”, ale po chwili dodał, że na tym etapie zawodów takich drużyn już nie ma. Dopytaliśmy Radosława Krowiaka, która z gwiazd będzie miała lepszy turniej, Mateusz Filipski czy Brytyjczyk Terry Bywater. Krowiak rzecz jasna postawił na Filipskiego, jego zdaniem jednego z najlepszych koszykarzy na wózkach na świecie, który ma szanse na tytuł MVP zawodów. Gortat z kolei został dopytany o młodego wychowanka Górnika, Olka Balcerowskiego, który z bieganą reprezentacją Polski gra na MŚ w Chinach:

„To młody chłopak, ja w wieku 18 lat dopiero zaczynałem grać w koszykówkę. Wenezuela, Wybrzeże Kości Słoniowej czy Chiny to nie są wymagający rywale, Olek może ich zdominować pod koszem. Dopiero w kolejnej rundzie może trafić na Rosjanina Mozgova, wtedy będzie mu ciężej. Najważniejsze by Olek w takim turnieju zbierał doświadczenie. Nie nakładajmy na niego presji, będziemy mogli go ocenić dopiero gdy będzie miał 26-27 lat. Życzę mu by dostał się do NBA i utrzymał się tam tyle lat co ja. Na pewno będzie musiał dużo pracować, za Oceanem stawiają teraz na niższych, bardzo atletycznych graczy”.



Zapytaliśmy Marcina, czy zakończy niedługo karierę, ale ten odpowiedział wymijająco, choć dało się odnieść wrażenie, że z braku konkretnych ofert ze strony klubów NBA to najbardziej prawdopodobny scenariusz. Niedawno polski środkowy był przymierzany do Los Angeles Lakers, ale nic z tego nie wyszło. Na pytanie o to, która z drużyn z Los Angeles będzie miała w przyszłym sezonie lepszy bilans, postawił na Clippers. Przyznał, że przy tym wyborze kierował się sercem (to jego ostatni klub), a Lakers w osiągnięciu lepszych wyników może przeszkodzić presja nakładana na  zawodników.

Rakiety, samoloty i ściana Gortata

Obok Marcina na konferencji siedział młody Dawid, który jest członkiem akademii koszykarzy Mustanga Konin. To pionierski projekt w polskim baskecie na wózkach, nad którym pieczę sprawuje wspomniany wyżej Bystrzycki. Grupa ok. 60 młodych ludzi o różnych stopniu niepełnosprawności pojawiła się zresztą w tym roku na Gortat Campie. Na wózek wsiadł wtedy sam Marcin i, jak zwierzył się na konferencji, o mało nie wpadł nim na ścianę. Dodał, że ma dla koszykarzy na wózkach mnóstwo szacunku, bo jazda na takim pojeździe „nie jest łatwa i wymaga dużej wytrzymałości”. Wózki koszykarzy różnią się od tych standardowych, są też bardzo drogie, bo jeden  kosztuje nawet kilkanaście tys. złotych. W zawodowych ligach na Zachodzie wymienia się je co dwa lata, w Polsce, ze względu na koszta , co… dziesięć lat. O specjalnej budowie wózków sportowych niech świadczą choćby stopy aluminium, wykorzystywane także w rakietach i samolotach.

Od lewej: Krowiak, Bystrzycki, Gortat i Dawid

W obecnej reprezentacji Polski na wózkach nie ma żadnego weterana wojennego, ale – jak zaznaczył Krowiak – nawiązanie współpracy z Gortatem, czyli wielkim promotorem Wojska Polskiego, może w przyszłości dać kadrze nowy narybek zawodników, którzy wcześniej byli żołnierzami.

Uroczystemu otwarciu mistrzostw towarzyszyła górnicza orkiestra. Wśród oficjeli obok Gortata byli m.in. Eugeniusz Kijewski (drugi z prawej, legenda polskiej koszykówki, reprezentował PZKosz) oraz Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha (pierwszy z prawej).

Po konferencji Gortat zabrał głos podczas otwarcia imprezy. Po angielsku zachęcił zawodników do zwiedzania Polski, liczył, że ominą ich podczas turnieju kntuzje oraz pogratulował wytrwałości i dawania swoją postawą przykładu innym. Później uroczyście wyrzucił piłkę w górę na początek meczu Polaków ze Szwajcarami oraz chętnie pozował do zdjęć i rozdawał autografy. Mecz oglądał z boku wraz z Kamilem Chanasem, zawodnikiem Polonii Leszno, w przeszłości graczem Górnika, ostatnio spełniającym się w roli podcastera. To właśnie Chanas „przełamał pierwsze lody” na konferencji prasowej, zadając pierwsze pytanie. Przed meczem z kolei, w jeszcze pustej hali Aqua Zdroju, trafił z do kosza z połowy boiska.

 

Gortat znalazł chwilę na selfie z fanami


Od prawej: Marek Bystrzycki, Marcin Gortat i Kamil Chanas

Czytaj także:

ME: UDANY POCZĄTEK POLAKÓW (FOTO)

WAŁBRZYCH: STARTUJĄ MISTRZOSTWA EUROPY