Trzy zastępy wałbrzyskiej straży gasiły pożar w jednym z budynków na ul. Palisadowej na osiedlu Podzamcze. Dym z płonącego zsypu rozprzestrzenił się po całym budynku.

- Rzadko się zdarza, by do pożaru śmietnika wysyłano aż trzy zastępy z drabiną, jednak 20 marca przed godz. 14 paliło się wewnątrz budynku w zsypie - wyjaśnia Tomasz Kwiatkowski, oficer prasowy KM PSP w Wałbrzychu. Płonął zsyp śmietnikowy na poziomie parteru wysokiego budynku wielorodzinnego, ale dym pojawił się na całej klatce schodowej podzamczańskiego wysokościowca. Strażacy nie ewakuowali mieszkańców bloku, skupili się na ugaszeniu pożaru i szybkim oddymieniu budynku. - Śmietniki usytuowane w boksie zostały ugaszone, część z nich wyciągnięto na zewnątrz i dogaszono, następnie budynek został przewietrzony i oddymiony poprzez zastosowanie wentylatora osiowego - zaznacza oficer prasowy. Sprawdzono cały budynek, w tym windę. Nikt w tym zdarzeniu nie został poszkodowany. Sprawdzono też budynek czujnikiem wykrywającym obecność tlenku węgla.
Działania trwały około godzinę. Przyczyną pożaru mogło być podpalenie przez nieustaloną osobę, bądź przypadkowe zaprószenie ognia.

Przypominamy, że to już drugi pożar w zsypie w tym roku. 21 stycznia, po godz. 4 rano mieszkańcy budynku na ul. Grodzkiej zostali zbudzeni przez straż... Przebywająca w zsypie ich bloku osoba bezdomna wznieciła pożar i pozostawiła ogień bez dozoru. Natomiast mieszkający w zsypie na ul. Kasztelańskiej dwaj mężczyźni zostali znalezieni wychłodzeni w listopadzie ubiegłego roku, stan ich określono jako ciężki. Jednemu z nich nie udało się przeżyć, drugi zmarł kilka dni później i został znaleziony na Piaskowej Górze.  Zgodnie z ustaleniami prokuratury zmarli oni nie z wychłodzenia ale nadmiaru alkoholu.

- ZAPALIŁ SOBIE OGNISKO W ZSYPIE
- ZMARŁ 35-LATEK ZNALEZIONY NA KASZTELAŃSKIEJ

Elżbieta Węgrzyn
zdjęcie ilustracyjne JK