Górnik Trans.eu Wałbrzych remisuje w półfinale Suzuki 1 Ligi z WKK Wrocław 2:2. Emocje sięgną zenitu w środę, 5 maja, gdy zostanie rozegrane decydujące o awansie do finału spotkanie. Tymczasem mamy dla was kilka przemyśleń i podsumowań po dwumeczu w stolicy Dolnego Śląska.

Czytaj także:

PÓŁFINAŁ GÓRNIKA Z WKK: MECZ NR 1 I MECZ NR 2 


Mecz nr 3:

WKK – Górnik 93:95
(21:20, 26:27, 25:31, 21:17)

WKK: Prostak 17, Niedźwiedzki 16, Sitnik 14, Kiwilsza 12, Rutkowski 11, Jędrzejewski 6, Patoka 6, Uberna 5, Koelner 4, Grzeliński 2, Matusiak 0.

Górnik: Malesa 25, Wróbel 14, Cechniak 13, Jakóbczyk 11, Zywert 10, Ochońko 8, Durski 5, Koperski 5, Bojanowski 4, Ratajczak 0.

Stan rywalizacji: 2:1 dla Górnika

 
Festiwal przewinień. Aż czterech koszykarzy WKK nie dokończyło spotkania z powodu przewinień. Jeszcze pod koniec pierwszej połowy kłopoty mieli liderzy zespołu, Piotr Niedźwiedzki i Michał Jędrzejewski, którzy długie minuty z tego powodu spędzili na ławce. Czterech zawodników Górnika z kolei zakończyło mecz z czteroma przewinieniami. Z takiego obrotu spraw nie kryli zaskoczenia obserwatorzy, a wśród nich Dominik Wilczek, skrzydłowy ekstraklasowego Kinga Szczecin:



Schowany Jakóbczyk. Ani jednego rzutu za trzy nie oddał lider punktowy wałbrzyszan w trwających rozgrywkach, Krzysztof Jakóbczyk. To pierwsza taka sytuacja w sezonie! W przeciągu całego meczu „Mały” rzucał jedynie sześć razy z gry. Po raz kolejny Jakóbczyka dobrze bronił wyższy od niego Dominik Rutkowski.   

Kluczowy Jan Malesa. Celne rzuty tego gracza pozwoliły Górnikowi odskoczyć w trzeciej kwarcie na siedem punktów. Wychowanek Kadeta Biała Podlaska i Śląska Wrocław zachował także zimną krew w końcówce, zdobywając w ostatniej minucie wszystkie pięć punktów dla biało-niebieskich (w tym 3/3 z linii rzutów wolnych). W całym spotkaniu Janek trafił 11 z 12 rzutów wolnych.

Cichy bohater Wróbel. Nie zapominajmy o wkładzie Marcina Wróbla. Przy stanie 93:90 dla rywali uratował uciekającą na aut piłkę, a następnie odgrywał ją, z zachwianej pozycji, wysokim lobem na obwód. Ta akcja pozwoliła po chwili Janie Malesie na skuteczną pogoń za WKK. Podobnie było przy rzucie za trzy Prostaka w ostatnich sekundach. W podkoszowym tłoku to Wróbel wyłuskał piłkę, po czym wyrzucił ją w górę, zabierając wrocławianom ostatnie sekundy nadziei na zwycięstwo.





Hazard w końcówce. Na 29 sekund przed końcową syreną Górnik prowadził 95:93, ale piłka była po stronie gospodarzy. Nasi mieli do dyspozycji dwa przewinienia bez konsekwencji, ale postanowili nie faulować. Najrówniej grający po stronie WKK w całej serii Prostak oddał rzut za trzy na wagę zwycięstwa, ale – na szczęście dla biało-niebieskich – spudłował. Górnicy podjęli ryzyko, które tym razem się opłaciło.

Mecz nr 4:

WKK - Górnik 78:74
(18:24, 17:20, 21:14, 22:16)

WKK: Sitnik 20, Jędrzejewski 16, Niedźwiedzki 13, Koelner 11, Kiwilsza 7, Rutkowski 7, Prostak 4, Patoka 0, Uberna 0

Górnik: Jakóbczyk 14, Malesa 13, Zywert 12, Durski 9, Wróbel 9, Bojanowski 9, Cechniak 6, Ratajczak 2, Koperski 0, Ochońko 0.

Stan rywalizacji: 2:2


Nieoczekiwany bohater. Już w pierwszym meczu 20-letni Michał Sitnik był najlepszym strzelcem WKK do przerwy. Ostatecznie zagrał jednak tylko 12 minut, w drugiej połowie było go bardzo mało. W meczu nr 4 trener Tomasz Niedbalski o swoim młodym, atletycznym skrzydłowym już nie zapomniał. Sitnik zanotował double-double (20 punktów, 10 zbiórek), dodał mnóstwo energii i ciąg na kosz, będąc najjaśniejszą postacią po stronie gospodarzy. Jakby tego było mało, to dorzucił dobrą pracę w obronie na Jakóbczyku. Zachwytów nad grą Sitnika nie kryli w sieci Bartosz Diduszko, były reprezentant Polski i gracz Polskiego Cukru Toruń oraz Adrian Mroczek-Truskowski, autor strony Move the Ball o koszykarskich strategiach, a ostatnio zawodnik Pogoni Prudnik:



Zastaw się, a postaw się. WKK zebrało o osiem piłek więcej, w tym aż 23 na atakowanej tablicy (Górnik miał takich zbiórek 17). Wałbrzyszanie muszą poprawić zastawianie w obronie, co ograniczy łatwe punkty WKK spod kosza.

Jędrzej na pełnych obrotach. W trzecim meczu Michał Jędrzejewski zagrał ledwie 17 minut, co było spowodowane faulami (6 punktów). W czwartym spotkaniu te kłopoty już go nie trapiły, na parkiecie spędził 37 minut, dyrygował poczynaniami boiskowymi zespołu i korzystał ze swojej szybkości, raz po raz wchodząc pod kosz (16 punktów).

W poszukiwaniu strzelca. Najlepszy punktujący gości zanotował ledwie 14 „oczek”. Przebojowy dzień wcześniej Malesa tym razem grał niecałe 20 minut, co było spowodowane kłopotami z faulami. Na pewno więcej w kluczowym momencie play-off można oczekiwać od doświadczonego Tomka Ochońki, który w 10 minut na parkiecie spudłował wszystkie cztery rzuty z gry i miał najgorszy w zespole wskaźnik +/-.

Historyczny Ratajczak. Kapitan Górnika w dwumeczu we Wrocławiu nie odegrał większej roli, ale i tak należy o nim wspomnieć. „Rataj” zagrał bowiem po raz 249. w biało-niebieskich barwach, wskakując na 8. miejsce w historii. Tym samym skrzydłowy zrównał się pod względem występów z Maciejem Buczkowskim.



O tym, jak wyrównana jest ta seria, niech świadczy fakt, żę po czterech starciach oba zespoły zdobyły dokładnie po 320 punktów! Mecz nr 5 tej serii wreszcie da nam odpowiedź, kto awansuje do wielkiego finału Suzuki 1 Ligi. Tam czekają już Grupa Sierleccy-Czarni Słupsk, którzy pokonali w półfinale Rawlplug Sokół Łańcut 3:1. Decydujący mecz Górnika z WKK odbędzie się w Wałbrzychu już w środę, 5 maja o godz. 18:30. Tym samym biało-niebiescy korzystają z przewagi parkietu, wywalczonej w rundzie zasadniczej za sprawą wyższej pozycji w tabeli (Górnik był drugi, WKK trzecie).

Mecz nr 5 zostanie rozegrany w Hali Wałbrzyskich Mistrzów, a nie w Aqua Zdroju, bo ta druga hala w tym terminie jest zajęta przez zgrupowanie reprezentacji Polski siatkarek U-16. Po raz ostatni w hali przy ul. Wysockiego o ligowe punkty nasi walczyli w maju 2018 roku, gdy pokonali Księżaka Łowicz i awansowali do 1 ligi. Czy ten zasłużony, historyczny obiekt znowu będzie dla Górnika szczęśliwy?