Już w piątek, 20 listopada Górnik Trans.eu Wałbrzych zagra u siebie TBS Śląskiem II Wrocław. Transmisja z meczu startuje na tvcom.pl o 19:20, a mecz rozpocznie się o godz. 19:46. Przed derbami porozmawialiśmy z Janem Malesą, koszykarzem biało-niebieskich, który basketu uczył się w Śląsku.

Pamiętasz 2015 rok i pierwsze starcie z Górnikiem? Byłeś wtedy jeszcze w Kadecie Biała Podlaska.

Powiem szczerze, że nie pamiętam. Przeczytałem o tym meczu dopiero na waszym portalu (Górnik w etapie ćwierćfinałowym MP U-18 wygrał 88:48, dwa lata młodszy od rywali Malesa odegrał w Kadecie niewielką rolę – przyp. red.).

W wieku 16 lat przeniosłeś się do Śląska, na drugi koniec kraju. To musiało być spore wyzwanie dla Ciebie. Miałeś kłopoty z adaptacją w nowym miejscu?

Do Wrocławia przeniosłem się w pierwszej klasie liceum. Opuściłem rodzinny dom, ale szczerze mówiąc nie przyszło mi to z trudem. Adaptacja w nowym miejscu przebiegła łatwo, w szkole poznałem super kolegów. Zresztą zostałem tak wychowany, by niczego się nie bać, być przebojowym, otwartym na nowe doświadczenia.

Śląsk Wrocław w tym roku zdobył mistrzostwo Polski U-16 oraz U-18. Z czego wynikają te sukcesy?

Grałem w Śląsku w grupach młodzieżowych oraz na poziomie trzeciej i drugiej ligi, nigdy nie pojawiłem się na parkiecie w barwach pierwszego zespołu. Bazując na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że we Wrocławiu jest bardzo dobra kadra trenerska. Zarówno trenera Tomasza Jankowskiego, jak i Jacka Krzykałę, którzy mnie prowadzili, wspominam bardzo dobrze. Obaj starają się wychować zawodników nie tylko pod względem koszykarskim , ale także życiowym. Ten duet trenerski robi tam naprawdę świetną robotę.

Masz żal do Śląska, że nie dali ci większej szansy?

W WKS-ie wciąż byłem młodym graczem. Trenowałem z pierwszym zespołem, ale jak wspominałem, nie udało mi się w nim zagrać. Nie dostałem szansy, ale nie mam do nikogo żalu. Cieszyłem się, że mogłem zdobywać medale ze Śląskiem w rozrywkach młodzieżowych (w sumie cztery medale: złoty, srebrny i dwa brązowe – przyp. red.) i podpatrywać grę pierwszej drużyny. Nie czułem się słabszy od innych zawodników, nie mam w sobie tego odczucia, ale rozumiem jaka jest rola trenera. 

Po dobrym roku w Kłodzku zdecydowałeś się na przenosiny do Wałbrzycha. Dlaczego Górnik?

Przede wszystkim za ten transfer jest odpowiedzialny trener Łukasz Grudniewski. Mieliśmy ze sobą kontakt jeszcze przed poprzednim sezonem. Bardzo chciał mnie pozyskać. Ja też wiedziałem, jak grają jego zespoły, poznałem jego wizję. Przekonał mnie tym, że w jego drużynach każdy musi dobrze bronić, pokazać charakter. A w ataku? Ile wywalczysz na treningu, tyle będziesz grał. Wszystko zaczyna się u niego od defensywy, a ja jestem raczej zawodnikiem, który bazuje na grze w obronie. Nie mam szczególnych predyspozycji czy talentu do gry w ataku. Gdy zacznę od dobrej obrony, to i w ataku jest mi potem łatwiej.

W ekstraklasie gra Spójnia Stargard, która zmieniła niedawno trenera. Wybuchowego Jacka Winnickiego zastąpił wyważony Maciej Raczyński. Zespół od razu zaczął wygrywać. Jaki typ trenera preferujesz? Zamordystę czy partnera do rozmowy?

Preferuję balans pomiędzy trenerem, który potrafi krzyknąć i nieźle opi…..ć, a takim, który porozmawia. Po meczu oczekuję od trenera, by wyjaśnił swoje wątpliwości i pretensje, żeby był w stanie pokazać, co jest jeszcze do poprawy, czego w danym momencie potrzebuje drużyna.

Jakim szkoleniowiec jest Łukasz Grudniewski?

Idealnie pasuje do tego balansu.

W momencie, gdy rozmawiamy Górnik ma bilans 7-2. Z czego wynikają dobre rezultaty zespołu?

Na początku sezonu mieliśmy trudny terminarz, sporo graliśmy na wyjeździe. Z drużyn z góry tabeli został nam właściwie TBS Śląsk. Nasze rezultaty wynikają z dobrej obrony. Nie tracimy wiele punktów, ale dobrze radzimy sobie w zbiórkach, przeważamy w walce na tablicach, mamy sporo ponowień. Jeżeli jesteś w stanie panować w polu trzech sekund, gra się zdecydowanie łatwiej.

Gdybyś miał opisać Górnika Wałbrzych w trzech słowach, to jakich byś użył?

Charakter, serce i…Mbappe.

Kylian Mbappe? Ten francuski piłkarz PSG? Dlaczego?

Już koledzy z drużyny będą wiedzieć (śmiech)

Łukasz Koszarek stwierdził w książce „Mundial pod koszem”, że często najważniejszy w zespole koszykówki jest ostatni rezerwowy. Gra niewiele, ale może swoją postawą zepsuć atmosferę w całej drużynie. Zgadzasz się z tym?

Mogę się z tym zgodzić, ale nie dotyczy to naszej drużyny. To widać, jeżeli spojrzysz na naszą ławkę rezerwowych, jak żywiołowo reaguje w trakcie meczu. U nas nie ma znaczenia, czy gracz pięć czy trzydzieści minut, czy idzie ci na boisku lepiej, czy trochę gorzej. Wspieramy się tak samo, panuje super atmosfera.

Masz poczucie, że twoja forma jest nierówna? Dobre mecze w ofensywie przeplatasz takimi, w których jesteś niewidoczny.

Tak, to prawda. Wciąż jestem młodym zawodnikiem i ta stabilizacja w grze to jest coś do czego dążę. Rzeczywiście, czasem w ataku jest gorzej, a lepiej to wygląda w obronie, w defensywie zawsze daję z siebie wszystko. U mnie ta skokowa forma wynika ze skuteczności – wciąż muszę nad nią pracować. Czasem mam mecze, gdy mnie nie zawodzi, a innym razem potrafię spudłować trzy proste rzuty spod kosza.

Co lubi robić Jan Malesa poza grą w koszykówkę?

Co lubię? Wszystkie sporty! Poza sezonem, w okresie letnim, bardzo dużo gram w piłkę nożną. Występowałem nawet przez sześć lat w klubie, jeszcze w Białej Podlaskiej. Przez całą „podstawówkę” dzieliłem futbol z koszykówką. W gimnazjum musiałem już dokonać wyboru, bo przestałem wyrabiać na zakrętach. Poza tym bardzo lubię oglądać seriale. Mój ulubiony to „Skazany na śmierć” (ang. Prison Break). Latem lubię też chodzić po górach.





Jan Malesa (ur. 1999) wywodzi się z Białej Podlaskiej. Z tamtejszego Kadeta przeniósł się w wieku 16 lat na Dolny Śląsk, konkretnie do Śląska Wrocław. Z tym klubem zdobył aż cztery medale młodzieżowych mistrzostw Polski: złoto w MP juniorów starszych 2017, brąz w MP juniorów starszych 2019, brąz w MP juniorów starszych 2018, srebro w MP juniorów 2017. Poprzedni sezon spędził na wypożyczeniu w Zetkamie Doral Nysie Kłodzko. To był jego debiutancki rok w 1 Lidze, w którym notował śr. 13.3 pkt i 3.9 zb (50 proc. skuteczność za 2, 34 proc. za 3, 75 proc. za 1). Mocno we znaki dał się biało-niebieskim - w Aqua Zdroju jego zespół przegrał co prawda 86:90, ale Malesa zanotował 22 punkty i 4 zbiórki. W trwającym sezonie dla Górnika notuje śr. 9.2 pkt (43 proc. skuteczności z gry) i 4 zb.