Apeluję do mieszkańców Wałbrzycha: musimy wytrzymać jeszcze chwilę, bo pogotowie, szpitale i inne placówki w mieście już prawie nie dają rady - mówi prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej. I nie ukrywa, że jest źle - do szpitala, w którym brakuje już miejsc, trafiają z COVID-19 coraz młodsi ludzie, wielu przegrywa walkę. Jednak są i pozytywy. I jest nadzieja na najbliższe miesiące.


Atak nowych odmian wirusa na Wałbrzych

Już wczoraj komunikowaliśmy o narastających problemach w mieście i regionie związanych z uderzeniem trzeciej fali pandemii. Na sesji rady miasta 25 marca prezydent Roman Szełemej podał najnowsze dane z wałbrzyskiego szpitala, które nie napawają optymizmem.

- Robimy wszystko, co możliwe, żeby w Wałbrzychu ten wirus był z nami jak najkrócej, niestety pojawiły się na przełomie roku nowe odmiany wirusa, które na szczęście poddają się leczeniu szczepionkami, ale w wielu miejscach przełamują bariery stworzone skutecznie w ubiegłym roku dla podstawowej wersji wirusa. Nowy odznacza się o 60% większą zakaźnością i niestety o kilkadziesiąt procent wyższą śmiertelnością. Ten wirus od kilku tygodni dotknął niestety południowe obszary naszego województwa. W czasie ostatnich 4 tygodni nastąpiło cztero-, a może i pięciokrotne zwiększenie liczby chorych przywożonych do naszego szpitala i przez wiele ostatnich dni zajmowaliśmy się poszukiwaniem w województwie miejsc dla tych przywożonych chorych, którzy trafiają do nas z Nowej Rudy, Kamiennej Góry i bardziej oddalonych miejsc, kiedy tam nie ma miejsca do leczenia - mówi prezydent.

A dzieje się tak, jak wyjaśnia Roman Szełemej, dlatego, że mając duży SOR wałbrzyski szpital nie może zgłosić, że nie ma już miejsc i odmówić przyjmowania chorych przywożonych tu przez zespoły ratunkowe z całej okolicy. Bo to właśnie na SOR-ze ciąży obowiązek znalezienia dla nich miejsca, więc część pracowników szpitala odnajduje je w Kowarach, Polanicy-Zdroju, Wołowie, Lubaniu, Lubinie, we wrocławskich szpitalach i innych miejscach województwa.


W szpitalu brakuje już łóżek

- Naszych 130 miejsc już nie wystarcza. Przekształciliśmy już oddział rehabilitacji poudarowej w oddział covidowy i dzisiaj również podjęliśmy decyzję o przekazaniu kolejnych łóżek - dodaje prezydent i zarazem lekarz szpitala. Pisaliśmy o tym wczoraj: WAŁBRZYCH: WIĘCEJ MIEJSC COVIDOWYCH W SZPITALU I WIĘCEJ SZCZEPIEŃ.

Przypominamy, że pacjentów z ciężkim przebiegiem COVID-19 szpital umieszcza już nie tylko w nowym oddziale covidowym na Batorego, ale także na przekształconej na taki oddział pulmonologii na Sokołowskiego i na innych oddziałach, jeśli mają schorzenia na przykład kardiologiczne. - Wszyscy pacjenci onkologiczni, hematologiczni i kardiologiczni otrzymują leczenie, niestety zabiegi planowe inne niż onkologiczne przesuwamy, bo brakuje nam wielu specjalistów zaangażowanych w pracę na oddziałach covidowych i w punkcie szczepień masowych w Starej Kopalni, część choruje, a część z powodów zdrowotnych odeszła od pracy - mówi włodarz.

Niestety, na razie Wałbrzych i okoliczne gminy nie wygrywają z pandemią. Widać to w statystykach zgonów, które w niektórych gminach naszego powiatu sięgają liczb trzy- i czterokrotnie wyższych niż w latach ubiegłych. Kwestia dużo większej liczby zgonów niż narodzin dotyczy też naszego miasta, tu jednak dokładnych wyliczeń jeszcze nie ma, zostaną one wykonane po zakończeniu pandemii.


W punkcie szczepień lepiej

- Ale są i dobre informacje. Dajemy radę w szpitalu i znacznie lepiej, jeśli chodzi o system szczepień i punkt szczepień. W Starej Kopalni szczepimy teraz dziennie 1200-1500 osób. Pracownicy instytucji miejskich, którzy tam pomagają, nie dają już jednak rady, są wypaleni, a ci, którzy nie zostali zaszczepieni, chorują. Myślę, że potrzeba nam jeszcze 2-3 miesięcy pełnej mobilizacji, to będzie kwiecień, maj, może czerwiec, do uporania się z pandemią - ma nadzieję prezydent.

Dobra informacja jest też taka, że między 12 000 a 13 000 wałbrzyszan już zostało zaszczepionych i ich życiu podczas obecnej fali pandemii nie powinien już zagrażać zmutowany koronawirus. Łącznie na Starej Kopalni od początku szczepionki otrzymało około 42 000 osób.

- Większość to mieszkańcy okolicznych gmin, gdzie nie ma punktów szczepień lub są niewystarczające. W przypadku placówek ochrony zdrowia moim zdaniem błędnie mogły się deklarować i nie było to obowiązkiem. Wracając do naszego punktu szczepień, dziękuję lekarzom, pielęgniarkom i wszystkim, którzy tam pracują. Bywają takie dni, że na Starej Kopalni jest wykonywanych 8-10% wszystkich szczepień w Polsce. Chcemy, by zaszczepiło się jak najwięcej wałbrzyszan. Mamy pewne nowe propozycje dotyczące dalszej organizacji szczepień, ale to wymaga zgody wojewody i innych instytucji za to odpowiedzialnych. Żaden wałbrzyszanin nie musi nigdzie jechać, żeby dostać szczepionkę. Działa nasza infolinia, ma ogromne powodzenie, są tysiące telefonów dziennie - mówi Roman Szełemej.

Prezydent odniósł się także do sygnalizowanych przez pacjentów problemów związanych z tym, że kolejka oczekujących, choć często idzie płynnie, może się nagle zwiększyć do kilkuset osób: - Nie daje się obejść bez kolejki, bo wielu naszych rodaków uważa, że trzeba być wcześniej niż na zaplanowaną godzinę i trzeba stać w kolejce, więc czasem tworzą się zatory.


Na razie jest źle

Koronawirus uderza w Wałbrzych nie tylko w szpitalu. Dochodzą do nas sygnały od pracowników o ogniskach zakażeń w dużych zakładach pracy, a jak mówi Roman Szełemej, choruje też wielu pracowników instytucji i spółek miejskich, wielu z nich przechodzi ciężko tę chorobę i wymaga intensywnej pomocy medycznej w szpitalu i w domu.

- Wszystko inne wobec tej naszej ogromnej tragedii, jaką jest pandemia, traci właściwie znaczenie. Apeluję do mieszkańców Wałbrzycha: musimy wytrzymać jeszcze chwilę, bo pogotowie, szpitale i inne placówki medyczne w mieście już prawie nie dają rady, wszystko jest na najwyższym poziomie zaangażowania i już niestety wyczerpania. Na naszych ulicach świeci wiosenne słońce, a za murami szpitala toczy się walka o życie mieszkańców Wałbrzycha nie zawsze skuteczna. Chorują osoby młode, w wieku 40-45 lat, przeżywają z powodu ciężkiej pracy medyków, a czasem wręcz cudu. Wielu jednak tę walkę przegrało. Na pewno przyjdzie czas na ich upamiętnienie, ale teraz koncentrujemy się na walce - podsumowuje swój raport prezydent.




Nasz codziennie aktualizowany serwis dotyczący koronawirusa:
KORONAWIRUS WAŁBRZYCH I POWIAT: NIEMAL 30 000 ZAKAŻEŃ (AKTUALIZACJA)

Czytaj też:
WAŁBRZYCH: WIĘCEJ MIEJSC COVIDOWYCH W SZPITALU I WIĘCEJ SZCZEPIEŃ



Magdalena Sakowska
Foto: Roman Szełemej prezydent Wałbrzycha