Po zepsuciu wielu dni wypoczynku plażowiczom nad Morzem Bałtyckim wredne bakterie i glony rozpoczęły swój tryumfalny pochód na południe kraju. Niestety, wygląda na to, że dotarły już do nas.


O sinicach denerwujących wielbicieli morskich kąpieli głośno było pod koniec lipca - teraz nadmorskie plaże są już niemal od nich wolne, za to seledynowa, zapieniona i cuchnąca woda pojawiła się w wielu miejscach kraju, także na Dolnym Śląsku. Wszystko wskazuje na to, że dotarła już i w nasz region. Gdzie się raczej nie wykąpiemy?



Marnie jest już we Wrocławiu - zakaz kąpieli pojawił się na tamtejszych Maślicach. Sinice wykryto też w jeziorze zaporowym w Pilchowicach w gminie Wleń. Według serwisu kąpieliskowego Głównego Inspektoratu Sanitarnego nie ma się czego obawiać na zbiornikach wodnych w Radkowie, Bielawie czy Jaworze. Niestety, wszystko wskazuje na to, że sinice u nas już są.

Według amatorów wypoczynku nad wodą odwiedzających różne zbiorniki niedawno pojawiły się w zalewie w Dobromierzu, a teraz sytuacja wygląda podejrzanie w nie tak odległym od Wałbrzycha Komorowie.



Oczywiście potwierdzenia z Sanepidu, czy to rzeczywiście sinice, nie będzie, ponieważ nie jest to kąpielisko i nie prowadzi się tam analiz wody, ale widok nie pozostawia zbyt wielu wątpliwości - charakterystyczna seledynowo-zielonoszara mętna woda, grube kożuchy w różnych odcieniach zieleni, piana i przede wszystkim wyjątkowo przykry fetor. Zatem, nawet gdyby to nie były sinice, lepiej w tym tygodniu nie wybierać się nad wodę do Komorowa. Osób korzystających z relaksu nad wodą jest tam zresztą o wiele mniej niż jeszcze tydzień temu i mało kto wchodzi do wody, czy też raczej do występującej tam cieczy.



Sinice to organizmy, które zakwitają w środowisku bogatym w azotany i fosforany. Substancje te są szeroko stosowane w przemyśle, detergentach oraz nawozach sztucznych. Zatem sami sobie zawdzięczamy te wakacyjne nieprzyjemności.

Informacja Głównego Inspektoratu Sanitarnego:

Pojęcie „zakwitu wody” jest stosowane do opisania dużego zagęszczenia drobnych komórek glonów lub sinic (cyjanobakterii), które występują przy powierzchni wody, co często jest widoczne poprzez zmianę barwy wody, a na jej powierzchni można wyraźnie zaobserwować gęste smugi wyglądające jak rozlana farba, a nawet grube kożuchy piany o galaretowatej konsystencji.

Sezonowość masowych zakwitów cyjanobakterii jest naturalnym zjawiskiem występującym w przyrodzie, któremu towarzyszy zmętnienie wody i jej zabarwienie. Masowe występowanie sinic wpływa negatywnie na funkcjonowanie środowisk wodnych. Sinice są bowiem producentem związków o negatywnym działaniu na organizm człowieka i zwierząt.

W wyniku kontaktu osób kąpiących się z sinicami, mogą pojawić się u nich objawy chorobowe i dolegliwości. Dolegliwości te mogą wystąpić bezpośrednio lub kilka dni po kąpieli w wodzie, gdzie był toksyczny zakwit sinic. U osób, które napiły się wody z zakwitem lub pływały w kożuchach glonów, mogą pojawić się następujące dolegliwości m.in. wysypka na skórze, swędzenie i łzawienie oczu, wymioty, biegunka, gorączka, bóle mięśni i stawów.

Aby uchronić się przed negatywnymi skutkami zakwitu należy unikać kontaktu z kożuchem sinicowym i wodą o zmienionej barwie oraz nieprzyjemnym zapachu.


Zbiornik w Komorowie to na ogół bardzo sympatyczne miejsce:
TAKI ŁADNY ZBIORNIK WODNY KILKANAŚCIE KILOMETRÓW OD NAS (FOTO)
ZALEW W SĄSIEDZTWIE JAK MARZENIE O POJEZIERZU (FOTO)

Miejsca do spędzania czasu nad wodą - GDZIE NAD WODĘ - LATO 2018: