Zastanawia się nad tym wielu... ale niewielu znajduje receptę. Postanowiliśmy zatem poszukać inspiracji u gości styczniowego spotkania Akademii Ludzi z Pasją w Bibliotece pod Atlantami - Moniki Maciejczyk i Wiesława Żywickiego.

Akademia ludzi z pasją w Bibliotece pod Atlantami w styczniu zaprosiła na spotkanie z dwójką pasjonatów, których połączyła pasja do zbierania i tworzenia z kamieni. Nie chodzi tu bynajmniej o kolekcjonowanie minerałów i geoid, ale poszukiwanie niezwykłości w zwyczajnych kamiennych okruchach. Oni, jak w wierszu Szymborskiej, pukają do drzwi kamienia, a on - inaczej niż w tym utworze - otwiera się i pokazuje swoje tajemnice.

Monika Maciejczyk
Pani Monika od lat maluje, tworzy poezję i prozę, a jej salon literacki w polanickim pensjonacie, jest znany wśród literackiej braci w Polsce i na czeskim pograniczu. Jednak od 2000 roku pisarka ma drugą, interesującą pasję. - Mój mąż zachorował i lekarz zalecił man wyjazd na południe. Tak zaczęła się nasza chorwacka przygoda. Jak tylko mieliśmy możliwość, wyjeżdżaliśmy na małą chorwacką wyspę, która stała się niemal naszym drugim domem - opowiada goszczona w Wałbrzychu polaniczanka.W Chorwacji pani Maciejczyk napisała powieść, namalowała wiele podobizn madonny na kamiennych płytach oraz adriatyckie widoczki akwarelą a także temperą na kaflach, jednak szczególne upodobanie znalazła w wycieczkach na plażę. - Chodzę po niej jak czapla i wyszukuję najładniejsze, gładkie, owalne jak medaliony kamienie. Maluję na nich temperą i nakładam specjalny lakier. Moje pierwsze próby takiego malowania nie były udane przez to, że kamienie z Adriatyku mają w sobie dużo soli - wyjaśnia pasjonatka. Ale i na to znalazła sposób i zaczęła kamienie... gotować. Tak przygotowane są idealnym  Każdego lata począwszy od 2000 roku na kamieniach powstają całe serie malarskie - raz inspirowane przyrodą, innym razem architekturą. Większość zdobią motywy marynistyczne, jakby chciały ze sobą zabrać cząstkę urokliwej Chorwacji.

Kamienie szczęścia
Całe kilogramy kamiennych miniatur i surowych nieobrobionych kamieni pani Monika przywozi każdego roku do Polanicy-Zdroju. Co ciekawe, każdy kamień jest inny i niepowtarzalny, każdy też na odwrocie ma zapisaną wróżbę. Te "kamienie szczęścia" znane są już na całym świecie. - Trzeba wybrać kamień, który się najbardziej podoba i dopiero potem przeczytać wróżbę na odwrocie. Przez 16 lat powstały tysiące kamiennych miniatur, które trafiły wielu ludzi w kraju i zagranicą, od poetów do premierów - opowiada Maciejczyk.
O pozytywnym wpływie "kamienia szczęścia" na swoje życie jest przekonana wałbrzyska artystka Liliana Gronuś. - Wiele pozytywnych rzeczy spotkało mnie odkąd mam go przy sobie, dlatego nigdy się z nim nie rozstaję - wyjaśnia. 

Chorwacka terapia pozytywnie wpłynęła na zdrowie męża pani Moniki, jednak ciężar bagażu żony w drodze powrotnej do Polski nigdy nie przestaje go zadziwiać... że czasem nawet "przypadkiem" zostawia go na Makarskiej. Zaś chorwaccy wyspiarze traktują pobyt polskiej artystki za oczywistość, nie udają nawet, że wierzą, iż plażuje i tylko przypadkiem zbiera kamienie. Nie martwi ich też, że wywiezie im kiedyś całą plażę... w końcu szczodry Adriatyk zawsze dosypuje kolejnych mniej lub bardziej owalnych okruchów skalnych.

Kamienne serce w Wałbrzychu
Również wałbrzyski poeta i prozaik Wiesław Żywicki znalazł zamiłowanie do kamiennego zbieractwa. - Zdarzało mi się schylać po kamień. Przynosiłem go do domu i odkładałem na całe lata. Potem oglądałem tę kolekcję wzbogacaną o kolejne okazy znajdowane wiosną i jesienią na wałbrzyskich polach - opowiada pasjonat. Szczególnie upodobał sobie kamienie o kształcie serca, to ich znalezienie cieszyło go najbardziej. Po latach takiego kolekcjonowania pan Wiesław zdecydował się użyć swoich okazów do stworzenia czegoś nowego. - Uznałem, że jeden kamień pasuje do drugiego. Zacząłem je łączyć ze sobą i z kawałkami drewna oraz innymi materiałami, w tym fragmentami ceramiki - wyjaśnia wałbrzyszanin. Tak powstała seria kamiennych postaci. Z roku na rok pomysły na wykorzystanie kolekcji się zmieniają, a żywy umysł podpowiada mu, jak jeszcze urozmaicić swoje miniatury. Za swoją kolekcję opartą na kamiennych wytworach artysta został zapisany do księgi "Polskich Rekordów Osobliwości".

Z pasją Moniki Maciejczyk i Wiesława Żywickiego wiąże się nie tylko zamiłowanie do zbieractwa i tworzenia, ale również uwielbienie dla trwałych przedmiotów i niezgoda na konsumpcyjny tryb życia oparty na wyrzucaniu tego, co nie jest już nowe i bywa uszkodzone. Oni cenią rzeczy z duszą i historią, wierzą też, że pasja potrafi wpływać na człowieka zbawiennie i uszczęśliwiać. - Zawsze warto coś lubić - mówią. I spoglądać pod nogi, bo można trafić na prawdziwy skarb.


Zachęcamy do podziwiania niewielkiej ekspozycji kamiennych Moniki Maciejczyk i Wiesława Żywickiego, które znajdziecie w gablotach na I piętrze centrali Biblioteki pod Atlantami.

Obecnie, w Galerii pod Atlantami zobaczycie wystawę: PRAWIE NOC; WYSTAWA WAŁBRZYSZAN O WAŁBRZYCHU
Można tu też uzyskać - BEZPŁATNY DOSTĘP DO NOWOŚCI KSIĄŻKOWYCH

tekst i fot. Elżbieta Węgrzyn