2. liga: Koszykarze Górnika wracają do własnej hali. Tym razem czeka ich starcie WKK Wrocław, któremu ulegli w pierwszej rundzie.

W wyjazdowym pojedynku z WKK wałbrzyszanie grali bez Rafała Glapińskiego. Ambitna młodzież ze stolicy Dolnego Śląska prowadziła nawet 58:44, a nasi pudłowali w hali pry ul. Czajczej na potęgę. Pierwszy rzut za trzy biało-niebiescy trafili dopiero w dwudziestej ósmej minucie gry. Wtedy Górnik ruszył do odrabiania strat.

Sygnał do pościgu dał Hubert Kruszyczyński, trafiając z dystansu oraz wchodząc odważnie pod kosz. Końcówka spotkania to prawdziwy dreszczowiec, w którym ekipie Marcina Radomskiego zabrakło zimnej krwi. Nasi w decydującym momencie meczu nie oddali rzutu w czterech kolejnych akcjach w ataku, notując straty.

Od tego listopadowego spotkania minęło już sporo czasu. Górnik z bilansem 19-3 prowadzi w tabeli, WKK miało swoje wpadki, zajmuje siódme miejsce w stawce (11-10).

Najlepszym strzelcem WKK jest 19-letni Dominik Rutkowski. Skrzydłowy na co dzień gra jednak w pierwszoligowej Nysie Kłodzko. Dla wrocławskiej ekipy zagrał tylko trzy mecze w trwających rozgrywkach, w tym z Górnikiem, gdy trafiał kluczowe rzuty i zdobył 21 punktów. Z aktualnego składu liderem punktowym WKK jest #24 Kamil Fiedukiewicz, rówieśnik Rutkowskiego, zaliczający śr. 16 pkt.

Czy biało-niebieskim uda się w Hali Wałbrzyskich Mistrzów zrewanżować za porażkę przy Czajczej?




Czytaj także:

CENNE DWA PUNKTY ZE STALĄ

NIEGOŚCINNY WROCŁAW. PORAŻKA Z WKK (FOTO)