Wielki tort, wycieczka na średniowieczny zamek, panie i pan z MOPS-u w strojach arystokratycznych z epoki, woda z cytrusami i dzielna Ezra... Po urodzinach ul. Słowackiego w ubiegłym roku przyszedł czas na urodziny ul. Poznańskiej. Był to jeden z festynów w sześciu rewitalizowanych dzielnicach.

- Ta impreza nie odbyłaby się bez zaangażowania zawiązanego w zeszłym roku Partnerstwa Lokalnego Podgórze, którego członkowie zorganizowali dzisiejsze urodziny. Przyłączyła się do tego szkoła podstawowa nr 5, MOPS, Polski Komitet Opieki Społecznej, Stowarzyszenie Podgórze, biblioteka miejska i GOPR-owcy, klub piłkarski z Podgórza, radni i osoby prywatne. Tort przygotował Zespół Szkół nr 7 – wyliczała Justyna Pichowicz z działu promocji urzędu miasta, otwierająca imprezę.

Sześcioro pracowników MOPS-u przebrało się w stroje arystokratów z przełomu XIX i XX wieku, wypożyczone na tę okazję przez Teatr Dramatyczny. Jak mówili, to dla nich debiut w takiej roli, ale na tym też polegają działania rewitalizacyjne.

Czworonożną gwiazdą urodzin Poznańskiej była 2,5-letnia Ezra, długowłosy owczarek niemiecki. Na co dzień służy w Wałbrzysko-Kłodzkiej Grupie GOPR jako ciężki pies ratowniczy do poszukiwań żywych ludzi. Ma 5 kolegów w grupie, bierze udział w niemal wszystkich zadaniach grupy, kilka dni temu uczestniczyła w poszukiwaniach zaginionej nastolatki.

- Pies ratowniczy jest szkolony odkąd skończył 6 tygodni aż po swoją emeryturę. Ezra jest przygotowana do poszukiwań na terenie płaskim, nie w ruinach. Pracuje inaczej niż psy policyjne, bo one idą za tropem, ale łapie górny wiatr i potrafi wyczuć człowieka z odległości 300 metrów (w tym momencie Ezra wyczuła kogoś, kto przemieszczał się przez krzaki i już chciała iść, żeby go odnaleźć). Poszukuje żywych ludzi, może odszukać kogoś, kto zmarł niedawno, a teraz chcemy ją przygotowywać do poszukiwań zwłok. Nie wiemy, czy się sprawdzi, nie każdy pies ma do tego predyspozycje – mówił Marcin Szewczak, przewodnik psa tropiącego w Grupie Wałbrzysko-Kłodzkiej.

Dzieci mogły robić sobie zdjęcia z psem i głaskać go, ale, jak mówił przewodnik, nie po głowie, bo to oznacza dominację, tylko po karku czy bokach. Poza tym dzieci można było znaleźć w długiej kolejce po watę cukrową, na warsztatach tańca zorganizowanych przez Akademię Tanecznego Wychowania, na boisku szkolnym, grające w kosza i nie tylko, biorące udział w grach ulicznych, a dla starszych był pokaz fryzur i makijażu w wykonaniu uczniów ZS nr 7, były też wystawy, konkursy i czytanie legend.

 
Czytaj też:
ULICA SŁOWACKIEGO ŚWIĘTUJE (FOTO)
ZAMEK NOWY DWÓR: OSTRZEŻENIE DLA POSZUKIWACZY SKARBÓW (FOTO)
KUPA GRUZU PO KAMIENICY POD WIADUKTEM (ZDJĘCIA)

 
Tekst i foto: Magdalena Sakowska