1 kwietnia 1847 Gustaw Becker założył swój skromny zakład zegarmistrzowski na ul. Dworcowej w Świebodzicach. Ten budynek istnieje do dziś, a losy jednej z najsłynniejszych w naszym regionie fabryk ukazują spektakularny rozwój wyjątkowej świebodzickiej perły ówczesnej techniki - i jej zmierzch. A to wszystko teraz w pigułce, w jednym klimatycznym pomieszczeniu Muzeum Porcelany.


Oficjalnie fabryka Beckera działała od 2 maja 1850 roku, już w świebodzickim rynku. Potem, gdy mocno się rozrosła, główny zakład wybudowano na ul. Strzegomskiej (po wojnie Zakład Automatyki i Systemów Elektroenergetycznych Refa).
Urodzony w Oleśnicy przemysłowiec przed przybyciem do Świebodzic odbył długą podróż po Europie, zapoznając się z najnowocześniejszymi ówczesnymi trendami w tej gałęzi przemysłu. Poczynione obserwacje wcielił w życie w 1847 r. i w latach następnych, po osiedleniu się wraz z całą rodziną w Świebodzicach.



Tempo produkcji fabryk Beckera było ogromne. Już do 1863 r. powstało w nich 10 000 zegarów, do 1975 r. 100 000 egzemplarzy, zaś do 1885 r. 500 000 sztuk. Jubileuszowy milionowy zegar wyprodukowano w 1892 r., w kilka lat po śmierci Gustawa Beckera. Fabryka zatrudniała już wtedy ponad 700 osób. Ten historyczny zegar znajduje się dzisiaj w Świebodzicach, w zakładach “Termet S.A.”. W XIX i w początkach XX w. świebodzickie zegary były chętnie kupowane w całej Europie, a nawet w salonach firmy Beckera w Stanach Zjednoczonych.



- W 1930 roku spadkobiercy Gustawa Beckera podpisali kontrakt z firmą Junghans. Były to czasy Wielkiego Kryzysu i dla oszczędności Junghans zadecydował o zamknięciu świebodzickiego zakładu i przeniesieniu produkcji w głąb Niemiec - mówi Jacek Drejer, dyrektor Muzeum Porcelany. A dziś zegary Beckera są poszukiwane przez antykwariuszy i kolekcjonerów na całym świecie. Grobowiec przemysłowca i członków jego rodziny znajduje się na świebodzickim cmentarzu komunalnym przy ul. Wałbrzyskiej.



Zegary można oglądać w sali wystawowej tak przygotowanej, aby oddawała ducha epoki. - Wykorzystaliśmy reprodukcje z katalogu wydanego po 1910 roku przez sklep z artykułami wyposażenia domowego działający na wałbrzyskim rynku w kamienicy nr 1. Uznaliśmy, że dobrze ukazują klimat tamtych czasów, podobnie jak meble z naszych zbiorów - mówi Jacek Drejer.

Wystawa prezentuje między innymi ponad 80 budzików - skrzynkowe, kominkowe, buduarowe, gabinetowe, a nawet... wojenne. Urodą wyróżnia się porcelanowy budzik, którego dekoracja pochodzi z niemieckiej firmy Plaue, a także budzik gabinetowy z 1888 roku, z obudową z drzewa czereśniowego z aplikacjami mosiężnymi, który mogła postawić na swoim biurku tylko osoba bardzo zamożna - przemysłowiec, prawnik.



Im starszy zegar, tym bardziej ozdobny, najstarszymi eksponatami są te z drugiej połowy XIX wieku, najnowsze, z lat 30-tych, są już w stylu art-deco i odznaczają się prostotą. Gustaw Becker, specjalista wysokiej klasy, nigdy nie robił zegarów z kukułką - takie uchodziły za tandetne i produkowano je masowo w rejonie Schwarzwaldu. Świebodzicka fabryka miała w swej ofercie zegary stojące i wiszące.



Ciekawostką jest zegar nakręcany tylko raz w roku. - Idealny prezent na rocznicę ślubu czy urodziny, jak przestaje chodzić, to znak, że trzeba biec do kwiaciarni - żartuje Jacek Drejer. - Tak naprawdę ten zegar mógł chodzić aż 400 dni po nakręceniu. Ten zegar nie wybija godzin - dodaje jeden z dwóch świebodzickich kolekcjonerów, których zegary znalazły się na wystawie, Marek Mikołajczak, prezes Towarzystwa Miłośników Świebodzic.



Kolekcjoner niegdyś zbierał dawne pocztówki, od 10 lat są to stare zegary, ma ich już u siebie 120, ale nie chodzą, za wyjątkiem dwóch lub trzech. Dlaczego? - Niektóre bardzo delikatnie dzwonią, a inne basowo - wyjaśnia Marek Mikołajczak. Dlatego też zebrane w muzeum budziki są nakręcone tak, aby dzwoniły w odstępach kilkuminutowych - choć teoretycznie mogłyby też zagrać niezwykły koncert. Inna ciekawostka to zegar, którego tykania prawie nie słychać, tak zwany Silente.



Kolekcjonerom udało się nawiązać kontakt z wnukiem Gustawa Beckera, który już nie żyje. Rodzina mieszka w Schwarzwaldzie, ale w żaden sposób nie kontynuuje wielkiej zegarowej tradycji.

Wystawę eksponatów świebodzickich kolekcjonerów Marka Mikołajczaka i Bogdana Chachelskiego można oglądać codziennie w godzinach pracy Muzeum Porcelany do końca sierpnia. Uzupełniają ją reklamy zegarów fabryki. Godziny jej otwarcia w długi majowy weekend TUTAJ.

Tekst i foto: Magdalena Sakowska