Lepiej było wczoraj wieczorem nie wychodzić na miasto. Niektórzy jednak wyszli - i teraz mają!


Duch w kościele, trucicielki w Muzeum, awantura na Placu Rycerskim, dziennikarka z "New York Timesa" obstawiona likierami na zapleczu lokalu grozi, że już stąd nie wyjdziecie, podarte mapy, jakiś Jurgen, chichuahua imieniem Żożo, kajdanki z futrem, ktoś wrzeszczy w czerwonej sukni, punkt strategiczny w szalecie miejskim, ogon węża i czy wiemy, kiedy odjechał ostatni tramwaj w Wałbrzychu? Mało? Trzeba było przyjść!



Zamiast grzecznie spędzać Noc Bibliotek w bibliotece, ponad 50 osób w wieku różnym, podzielonych na 7 grup (niektórzy uzbrojeni w czereśnie), wzięło udział w grze miejskiej. Rozwiązały zadania, odgadły zagadki, zaliczyły pięć stacji, uczestniczyły w tajnym zebraniu sztabu i wróciły do domu obładowane sztab-kami złota. Można? Można.

A tak wygląda sfotografowany duch:



Czytaj też:
WAŁBRZYCH: Z KSIĄŻKĄ NA WALIZKACH - WIELKI FESTYN Z PISARZAMI (FOTO)

Foto: Magdalena Sakowska