39 załóg, samochodowych i motocyklowych, wzięło w tym roku udział w Międzynarodowym Wałbrzyskim Rajdzie Pojazdów Zabytkowych. Budzące nostalgię dwu-, trzy- i czterokołowe pojazdy ściągnęły na Rynek sporo miłośników motoryzacji, a furorę wywołał wypielęgnowany Fiat z 1934 roku, którym podobno jeździł przed wojną admirał polskiej marynarki.

Co można było zobaczyć? Motocykl Indian, konkurenta Harleya, ozdobiony portretem Indianina, dużego Fiata combi przerobionego z PRL-owskiej karetki pogotowia, nogi wystające spod Poloneza, Fiata 127, „myszkę” ze Zgorzelca, całą brygadę Mercedesów (ponoć nie ma jazdy bez gwiazdy...), trzy trójkołowe motocykle wojskowe grup rekonstruktorskich, które wystąpiły w pełnym umundurowaniu – Ural i Dniepr, „cud techniki dwusuwowej”, czyli Audi Auto Union z 1942 roku z niebieską chmurą dymu, kabriolet Abarth, przedwojennego Adlera i Fiata Topolino, urodziwe angielskie Roadstery – a było też miniaturowe Porsche, którego kierowca, prywatnie miłośnik Michałków, obwoził małe damy i dżentelmenów dookoła rynku. Następne święto automobili – za rok.

Tekst i foto: Magdalena Sakowska