Największa katastrofa górnicza przedwojennego zagłębia wałbrzyskiego miała miejsce 29 lipca 1929 roku w Szybach Siostrzanych (Schwesterschachte) w dolnym Sobięcinie. Dziś obchodzimy 88. rocznicę tego smutnego wydarzenia.

Pożegnali 33 mężczyzn

Do kościoła Ewangelickiego - Evangelische Luther-Kirche - przy dzisiejszej ul. 1 Maja w wałbrzyskiej dzielnicy Sobięcin idzie kondukt żałobny w towarzystwie orkiestry górniczej. Przodem podążają gwarkowie w galowych mundurach, za nimi mieszkańcy Sobięcina i okolicznych górniczych osad, które za kilka dekad złączą się w jeden organizm miejski. Po nabożeństwie spowity w czerń i smutek tłum rusza dalej na ul. Cmentarną, gdzie złożona zostanie trumna z ciałem jednego z gwarków, który zmarł w letnie popołudnie w ciemnym kopalnianym szybie kilkaset metrów stąd.

Kilka dni wcześniej, 29 lipca 1929 roku o godz. 18.40 w Szybie Siostrzanym pracowało 35 górników. Drążyli chodnik ok. 400 metrów na północny-zachód od szybu. Na przodku uwalniał się metan. Prawdopodobną przyczyną jego wybuchu była nieszczelna górnicza benzynowa lampka wskaźnikowa. Nastąpił gwałtowny zapłon. Wybuch zabił na miejscu 23 górników, a kolejnych 10 odniosło rozległe poparzenia skóry i dróg oddechowych. Po ok. 40 minutach na miejscu byli już ratownicy, a akcja ratunkowa trwała do ok. godz. 23. Niestety poparzeni górnicy wyniesieni na powierzchnię umierali w strasznych męczarniach, bo ówczesna medycyna była wobec ich cierpienia bezradna.
Co ciekawe, dwóch górników przeżyło wybuch. Jeden transportował materiały z dala od przodka i wyszedł ze zdarzenia niemal bez szwanku, a drugi jadł kolację i był osłonięty przed temperaturą oraz niszczycielskim podmuchem. Trafił on do szpitala, gdzie był hospitalizowany i wrócił do domu po nowym roku.


Mity i fakty

W 2009 roku, podczas uroczystego spotkania z okazji 80. lecia tej katastrofy Jerzy Kosmaty, były dyrektor Kopalni Wałbrzych wygłosił wykład na podstawie ustaleń protokołu komisji badającej wypadek. Odniósł się też do mitów, którymi obrosło to tragiczne zdarzenie. Wbrew nim po wybuchu na przodku nie było pożaru, ani zawału. Tymczasem obiegowe legendy mówiły o tym, że jeszcze wiele lat po rzekomym pożarze od wyrobiska czuć było ciepło.
Opowiadano też, że kopalnia pogrzebała część górników na zawsze i ich ciał nie znaleziono, co nie jest zgodne z prawdą. Kolejnym mitem związanym z katastrofą jest przekonanie, że górników pochowano w zbiorowej mogile na Sobięcinie. Jest nawet wersja mówiąca o jednej trumnie mieszczącej szczątki wszystkich zmarłych. Przekonanie to bierze się z tego, że najbardziej znane są zdjęcia z pogrzebu na Sobięcinie i konduktu niosącego jedną trumnę. Jednak w istocie były one przedstawieniem pochówku tylko jednego górnika. Pozostałych gwarków pochowano na innych cmentarzach, a zbiorowa mogiła nie powstała.


Pozostała pamięć

Prawdopodobnie właśnie w miejscu grobu ofiary katastrofy na Sobięcinie stoi teraz do dziś
na cmentarzu wstrząsający monument zbudowany wkrótce po zdarzeniach lipca 1929 roku przez firmę Schubert u. Co. z Wałbrzycha. Przedstawia nietypową "pietę".



Pogrążona w bólu kobieta przygarnia do siebie bezwładne, zniekształcone przez gwałtowne tchnienie śmierci ciała dwóch mężczyzn. Na postumencie zamieszczono w porządku alfabetycznym imiona i nazwiska zmarłych w wybuchu i na skutek ran odniesionych w katastrofie 33 górników.
Byli to: Richard Alt, Hermann Aller, August Berger, Adolf Beuchel, Wilhelm Bittner, Robert Blul, Paul Feige, Hermann Förster, Johann Franz, Artur Gebauer, Erwin Hacke, Alfred Hoffmann, Adolf Hübner, Adolf Hühner, Erwin Koslka, Marlin Krause, Erich Kühn, Manfred Leifer, Ferdinand Lowak, Alfred Menz, Otto Nitzche, Paul Opperskalsky, Hermann Platzker, Herm. Pfenningwerh, Karl Pielsch, Alfred Rossmann, Richard Rüffer, Rudolf Schön, Richard Tost, Fritz Wanke, Gustav Weidner, Richard Wilke, Max Wittwer.




Ofiara wałbrzyskiego górnictwa

Naprzeciw tego smutnego monumentu stoi drugi - równie wymowny, choć w swojej formie surowszy. Skromna tablica przypomina, że pod ziemią ginęli również górnicy po 1945 roku. Do 2000 roku w wałbrzyskich kopalniach pod ziemię zginęło 1031 górników.

Największa powojenna katastrofa w dziejach wałbrzyskiego miała miejsce 22 grudnia 1985 roku o godz. 15.10 na głębokości 671 m w Kopalni Węgla Kamiennego "Wałbrzych". Wówczas w wybuchu metanu zginęło 18 górników. Pamięć o nich objawia się m.in. corocznym składaniem kwiatów i symbolicznych zniczy - lampek górniczych - przy pomniku na cmentarzu komunalnym przy ul. Przemysłowej. Piszemy o tym w tekście - GÓRNICY UCZCILI PAMIĘĆ TRAGICZNIE ZMARŁYCH KOLEGÓW [ZDJĘCIA]




Przeczytaj też:
WAŁBRZYCH UCZCI PAMIĘĆ GÓRNIKÓW Z RUDNEJ
PERŁY WAŁBRZYSKIEJ NEKROPOLII
SKWER PRZY ALEI WYZWOLENIA BĘDZIE MIAŁ NAZWĘ - o innych miejscach pamięci górnictwa w Wałbrzychu
BARBÓRKA 2016; WAŁBRZYSKIE OBCHODY GÓRNICZEGO ŚWIĘTA

Więcej o cmentarzu przy ul. Moniuszki
HISTORIA PEWNEGO POCHÓWKU PRZY ZAMKU KSIĄŻ I DWÓCH EKSHUMACJI
UCZCIJMY PAMIĘĆ OBROŃCY WESTERPLATTE POCHOWANEMU W WAŁBRZYCHU



Źródło:
Wratislavie Amici: "80 rocznica katastrofy na kopalni „Szyby Siostrzane” /Schwesterschachte/ w Sobięcinie". 
"Wałbrzyskie Szkice", Wałbrzych 2012.

Tekst i fot. Elżbieta Węgrzyn