Szkoła, którą ukończyły znane postacie, w której na stałe mieszka kot, na korytarzu stoi wielka wygodna kanapa i stół do tenisa, nie ma dzwonków, co miesiąc uczniowie wybranej klasy robią wielkie śniadanie dla kolegów i pedagogów... taka szkoła jest chyba tylko jedna. W naszym mieście na pewno.


Przez szkołę przewinęło się wiele ciekawych postaci. Obecnie są osobami publicznymi i
realizują się w bardzo różnych dziedzinach: w aktorstwie, sporcie, polityce, muzyce. Wielu absolwentów związało się z show-biznesem: tworzyli teledyski, śpiewali, komponowali muzykę, jeden produkował filmy animowane. Jeśli chodzi o sferę pozaartystyczną, spora grupa absolwentów prowadzi z sukcesem firmy w Wałbrzychu i okolicach, ale są i tacy, którzy wyjechali – do Niemiec, Włoch, Szwecji, USA, a nawet na Kubę i do Indii. I przysyłają stamtąd kartki.

Kasia, absolwentka tej szkoły, jest obecnie aktorką, konferansjerką, modelką i piosenkarką znaną w Polsce i USA. Grała w polskich filmach fabularnych i serialach telewizyjnych. Maturę zdawała w Zespole Szkół Społecznych w roku 2000. Grono pedagogiczne pamięta szczególnie jej wielkie zamiłowanie do koni i jazdy konnej. W 1998 jako uczennica szkoły wygrała ważne zawody jeździeckie w skokach przez przeszkody, ale miała poważny upadek i zrezygnowała z hippiki na rzecz innych zainteresowań.



Joasia (matura w Zespole Szkół Społecznych rocznik 1998), córka znanego komentatora
sportowego, uczyła się w liceum po przyjeździe z Niemiec, zna świetnie pięć języków obcych. Ona też kocha konie, jeszcze będąc uczennicą szkoły uratowała ślepą klacz, przeznaczoną na rzeź, a po latach zrobiła to samo z koniem niemieckiej mistrzyni, który zaczął miewać napady szału a jej dał się obłaskawić. Kilka lat później wzięła udział w morderczym dwunastogodzinnym wyścigu rowerowym, żeby wesprzeć duchowo poważnie chorego przyjaciela – i w rezultacie w 2015 została mistrzynią świata w kolarstwie górskim. Wcześniej uzyskała nominację do Nagrody Alchemika, przyznawaną ludziom, którzy mają
odwagę sięgać po swoje marzenia.



Jednym z pierwszych uczniów szkoły był Arek, matura rocznik 1995, urodzony w

Wałbrzychu syn Polki i Indonezyjczyka, spokrewniony z sułtańską rodziną Djokjakarty, mającą w XIX wieku wielkie wpływy na Jawie. Jeszcze uczęszczając do szkoły Wałbrzyskiego Towarzystwa Oświatowego założył swoją grupę muzyczną. Zdobył I wyróżnienie na opolskim festiwalu w kategorii Debiuty, potem wydał debiutancki album, na którym piosenki są i po polsku, i po indonezyjsku.

Natomiast Thomas, matura rocznik 2000, skończył studia dyplomatyczne w Warszawie,
potem pracował w kancelarii prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, a dziś wykłada w Wyższej Szkole Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki. Czy w ślady znanych kolegów i koleżanek pójdą kolejni uczniowie? Na razie jeden absolwent i jedna uczennica liceum publikują książki unikając rozgłosu – on ma na koncie kryminał, ona wydała już pierwszą powieść, drugą pisze.



A jakie zainteresowania rozwinie Róża – uczennica
klasy Ia LO, która zagrała rolę Malki Fridman w „Biegnij, chłopcze, biegnij” Pepe Danquarta i obecnie gra w serialu „Policjantki i policjanci”, w odcinkach, których emisja przewidziana jest na listopad? – Kilka lat temu poszłam na casting, a potem zadzwonili do mamy, że mam
urodę, która może im się przydać. Powiedziałam: jestem w domu, to mogę przyjść. Ostatnio proponowali mi też wystąpienie w reklamie, ale byłam za granicą. W ogóle nie wiążę swojej przyszłości z kinem. To w sumie nie mój świat. Chociaż na planie filmowym jest zabawnie. Wszyscy myślą, że to poważny biznes, ale kiedy coś nie wyjdzie, mówi się „zróbmy to jeszcze raz, nic się nie stało”. Kilka dni temu milion razy powtarzaliśmy ujęcie, powtarzamy je po raz kolejny, nagraliśmy do końca i nagle reżyser z pustką w oczach woła: „Stop, od nowa, bo wszystkie sprzęty zostały na półkach, a w tym ujęciu są już przecież wyniesione!”



Róża kończąc gimnazjum zdecydowała, że Zespół Szkół Społecznych nr 1 bardzo jej się
podoba i została w liceum: – W szkole nauczyciele są ludzcy i da się z nimi porozmawiać na różne tematy. Moja mama też pracuje w szkole i wiem, że na ogół nie ma dyskusji między nauczycielami a uczniami.

Zdanie swojej młodszej koleżanki podziela klasa IIa. Do tej szkoły chodzę, bo mi się tu podoba. Przyszedłem do gimnazjum i podobało mi się, potem poszedłem do innego liceum, ale wróciłem tu, bo to fajna szkoła – mówi Patryk, prywatnie wędkarz i trzykrotny mistrz koła PZW Wałbrzych. – Ja myślę tak samo – dodaje Miłosz, młody piłkarz Górnika Wałbrzych. – Dobrze mi tu, podoba mi się praca w małych grupach i atmosfera koleżeństwa w klasie – mówi Zofia. – A mnie mama opowiadała o tej szkole, bo jej znajoma tu uczyła. Ja nie mogę się skupić w dużych grupach, tu są małe klasy, nauczyciele są mili, nie ma anonimowości i wszyscy się znają – dzieli się spostrzeżeniami Julia. – Jestem tu, bo się odnalazłem w tej szkole – konkluduje Kacper.



Zdanie licealistów podziela też kotka Zuzia, szkolna „woźna” i felinoterapeutka, która
obchodzi codziennie wszystkie klasy i korytarze, a w wolnej chwili relaksuje się w słońcu na parkiecie auli. Rzadki obrazek w instytucjach pedagogicznych.



I rzadki obrazek w pokoju nauczycielskim.



Uczniom podoba się też spora kanapa i stół tenisowy na korytarzu. Podoba się tradycja wspólnych śniadań raz w miesiącu, kiedy w tymże korytarzu ustawia się stoły i krzesła, a jedna klasa ugaszcza inne i grono pedagogiczne. – Siadamy wtedy razem i wywieszamy kartki: „Nie ma internetu – musicie z nami rozmawiać” – mówi Przemysław Diaków, nauczyciel geografii i przedsiębiorczości. Skoro mowa o geografii, są też wycieczki co miesiąc do różnych ciekawych miejsc w Polsce. Jednodniowe, czasem dwudniowe.



– Atmosfera jest, ale bardziej na przerwach, w czasie lekcji dominuje nauka. Chociaż mieliśmy i gry logiczne w ramach lekcji. Lekcje w terenie również się odbywają, uczestniczymy w życiu kulturalnym miasta, jesteśmy częstymi gośćmi pod Atlantami. Myślę, że najlepiej efekty naszej pracy widać w tym, że większość absolwentów idzie na studia. Przy małej ilości uczniów stać nas na indywidualne podejście zarówno do tych najzdolniejszych, a w tym roku 7 uczennic zdało u nas egzamin gimnazjalny osiągając wynik prawie 100%, jak i do uczniów z rozmaitymi problemami, dysfunkcjami, jak ADHD, zespół Aspergera czy dysleksja. Grono jest przeszkolone, wszyscy mamy ukończone kursy, jak pracować z takimi uczniami – dodaje nauczyciel.



Mimo że początek roku już za nami, w placówce wciąż trwa nabor do szkoły podstawowej, od klasy V do VII. – Uczymy obcokrajowców, mieliśmy uczennicę z Chin, która przyszła do liceum mówiąc po polsku bardzo słabo, a zdała maturę. Teraz uczy się u nas chłopiec z Ukrainy. Ale są i dzieci Polaków wracających z zagranicy, które często mają trudności z adaptacją czy językiem. To spora grupa uczniów – mówi Przemysław Diaków.



Niepubliczny Zespół Szkół nr 1 na Piaskowej Górze (ul. Malczewskiego 22) został założony w 1991 roku przez
Wałbrzyskie Towarzystwo Oświatowe. To był dobry czas dla szkół prywatnych – powstało ich w kraju blisko 200. Jest tu liceum, gimnazjum i zaczątek podstawówki. Szkołę otacza duży ogród, a w nim nowy bulodrom. Jest siłownia, pracownia komputerowa, biblioteka. Do tej pory szkołę ukończyło 400 uczniów, obecnie uczy się ich tu 40. Spora grupa młodych ludzi przyszła do szkoły, którą kiedyś ukończyli ich rodzice. Całe rodziny uczą się też w liceum zaocznym, do którego w każdej chwili można się zapisać.

Stworzyliśmy w naszej placówce specyficzną atmosferę, staraliśmy się, żeby przypominała
sposobem funkcjonowania rodzinę. Każdy z członków naszej społeczności ma wpływ na to, jak wygląda codzienne szkolne życie – podsumowuje dyrektor szkoły Dorota Drzał.

Tekst: Magdalena Sakowska
Foto: Magdalena Sakowska, użyczone ZSS nr 1