Na ostatniej sesji rady miasta prezydent Wałbrzycha Roman Szełemej przedstawił swoją koncepcję podzielenia województwa na dwa subregiony w świetle nowej perspektywy dofinansowania unijnego. Jak mówił, województwo dolnośląskie i tak jest regionem dwóch prędkości, a za parę lat może się okazać, że region wałbrzyski, kłodzki czy jeleniogórski nie dostanie dofinansowania, bo Legnica i Wrocław bardzo zawyżają dochód województwa.


Jak mówi prezydent, rozmawiał już z radnymi Sejmiku reprezentującymi południowe regiony i upowszechniał swój projekt strategii Sudety 2020-2030. Chodzi o wyodrębnienie regionu Sudetów w nowej perspektywie unijnej, aby mógł on aplikować o środki samodzielnie, z pominięciem północy województwa, która już nie będzie mogła się o nie ubiegać, ponieważ jest zamożniejsza i przekroczy dopuszczalne progi.


Ze względu na wysokie tempo rozwoju wokół Wrocławia czy Lubina te regiony w nowej perspektywie nie będą już spełniały wymogów koniecznych do pozyskania unijnych pieniędzy. A to nie dotyczy pasa południowego Dolnego Śląska i musimy o nim mówić. Staram się wprowadzić nową osobną strategię Sudety 2020-2030, która za parę lat będzie narzędziem zwrócenia się do Unii o nowe środki. Jeśli zawalczymy o to teraz, za 2-3 lata może nam się udać pozyskanie zupełnie nowych funduszy spoza budżetu na obszary Sudetów i Pogórza Sudeckiego, podobnie, jak to było wcześniej w przypadku Aglomeracji Wałbrzyskiej – wyjaśnia Roman Szełemej.


Jak tłumaczył wałbrzyskim radnym prezydent, trudno jest mówić o rozkwicie gospodarczym całego Dolnego Śląska, kiedy dochód PKB na głowę wałbrzyszanina wynosi 3600 zł, natomiast w Legnicy mówimy już o kwocie 6500 zł na mieszkańca, a we Wrocławiu nawet 7200. Przebicie jest dwukrotne, a 10 lat temu, kiedy rozpoczynało się aplikowanie o unijną pomoc, jeszcze tak nie było. Odrębną sprawą jest kwestia komunikacyjna, trudności, jakie towarzyszyły budowie ważnych dróg, takich jak S3 czy Trasa Sudecka. O nie też moglibyśmy aplikować osobno, bo komunikacyjne trudności dotyczą nas w większym stopniu niż północy regionu.


Podsumowując, południe powinno być bardziej widoczne i mniej marginalizowane w regionie i tego powodu prezydent Wałbrzycha złożył też oficjalny wniosek do Sejmiku, aby od sesji wrześniowej regularnie co jakiś czas organizowano sesje w miastach innych niż Wrocław i niekoniecznie w byłych miastach wojewódzkich. – Wystąpiłem z tą inicjatywą, do której zachęcam radnych. Chcę, aby Kłodzko, Nowa Ruda lub Kamienna Góra była regularnym gospodarzem sesji wyjazdowych Sejmiku. W grę wchodzą na przykład także Kowary czy Zgorzelec, ale na początek będzie to prawdopodobnie Kłodzko – zapowiada prezydent.

 
Roman Szełemej już wcześniej zapowiadał inicjatywę przeniesienia urzędu marszałkowskiego lub poszczególnych departamentów do Wałbrzycha czy Kłodzka. Decentralizacja władzy miała już miejsce w innych województwach. Utrzymanie dwóch prędkości grozi jego zdaniem wyludnieniem się południa województwa z powodu emigracji zarobkowej, więc należy poszukiwać szybkich rozwiązań. Jaki będzie rezultat tego podziału i czy przełoży się on jakoś na kwestie gospodarcze, przyśpieszy rozwój naszego subregionu – zobaczymy.

 

Czytaj też:
URZĄD MARSZAŁKOWSKI DO WAŁBRZYCHA?
DROGI S3 I S8 TO BYĆ ALBO NIE BYĆ NASZEGO REGIONU

 

Magdalena Sakowska

Foto: Elżbieta Węgrzyn