Pewien portal internetowy opublikował drastyczną wiadomość o kobiecie jakoby zgwałconej i "wyrzuconej" przy torach w okolicy dawnej fabryki porcelany "Wałbrzych". Przyjrzeliśmy się tej informacji i zapytaliśmy o nią policję.


Notka jest bardzo krótka, pełna błędów i przekłamań - a dookoła sporo reklam, na których portal zarabia kosztem łatwowiernych użytkowników. Błędy są językowe i gramatyczne: "co raz" czy "przyłożenie większej uwagi dla bezpieczeństwa" (co brzmi, jakby ktoś korzystał z translatora), topograficzne: ukazane na zdjęciu torowisko znajduje się na Starym Zdroju, a więc w centrum, nie na obrzeżach. Do tego dramatyczne zdjęcie z udziałem upozowanych aktorów i naklejona na to mapa naszego miasta. Autor podpisał się jako "Wolnomularski".




Przekłamań jest więcej: - Nie odnotowaliśmy w ostatnim czasie przypadków zgwałceń. Policja wałbrzyska nie prowadzi żadnego postępowania w takiej sprawie. Trudno uwierzyć, że ktoś specjalnie rozpowszechnia tego typu nieprawdziwe informacje, żeby wzbudzić niepokój mieszkańców - mówi Magdalena Korościk, oficer prasowy wałbrzyskiej policji. Nie wiadomo, kim miałby być anonimowy radny. Gdyby tę informację podał jakikolwiek rzetelny portal, wypowiedziałby się rzecznik policji, a radny zyskałby imię i nazwisko.

Portale utrzymujące się z fake-newsów znęcają się nad Wałbrzychem nie po raz pierwszy. Pisaliśmy już o dwóch takich historiach: BIAŁY BUS PORYWA DZIECI? U NAS TEŻ KLUB Z MARIHUANĄ?, a podobny do tego portal ukradł wtedy nasze zdjęcia.

Wcześniej była Justynka "ze Świdnicy": ZWŁOKI DZIEWCZYNKI ZNALEZIONO W LESIE W OKOLICACH ŚWIDNICY? Zajmujemy się tą tematyką tylko po to, żeby pokazać Czytelnikom, jak funkcjonuje tego typu dezinformacja, na którą w pierwszym momencie można się nabrać. Gorzej, jeśli taki fake-news ma w internecie dłuższe życie, a Wałbrzych jawi się w kraju i za granicą jako miasto, gdzie porywane są dzieci, otwierane kluby z marihuaną, a ofiary gwałtów leżą przy torach...


Opr. MS
Foto: publiszer.pl