Siedem razy wałbrzyscy strażacy wyjeżdżali w pierwszy weekend stycznia by otworzyć drzwi mieszkań osób, których życie jest zagrożone. Niestety na cztery pozytywnie zakończone interwencje przypadły też trzy osoby zmarłe.

- W ubiegły weekend na dwanaście interwencji straży pożarnej w naszym mieście i powiecie aż siedem dotyczyło otwarć mieszkań, część z nich wiązało się ze zgonami mieszkańców - mówi Tomasz Kwiatkowski, oficer prasowy KM PSP w Wałbrzychu. Strażacy reagują w takich przypadkach na wezwanie innych służb i mieszkańców, jeśli jest zagrożenie zdrowia bądź życia zamkniętego w mieszkaniu lokatora. Ostatni weekend był wyjątkowo bogaty w takie wydarzenia.


5 stycznia

- godz. 10 - ul. Grodzka - Lokatorzy budynku zgłaszali, że obawiają się o jednego z mieszkańców, z którym nie mają kontaktu od kilku dni. Nie reaguje na pukanie i wezwania, a nie zgłaszał nikomu, że planował wyjazd. Strażacy weszli do lokalu na pierwszym piętrze po drabinie, ale... nikogo w mieszkaniu nie zastali. 

- godz. 17 - ul. Świdnicka - Brat zamieszkałego tam 45-latka od dwóch godzin próbował dostać się do krewnego, ten jednak nie otwierał położonego na parterze mieszkania. Przez okno dostrzegł zaś, że mężczyzna leży na łóżku, nie rusza się i jest siny. Strażacy otworzyli drzwi mieszkania i znaleźli 45-latka nieżywego, stan ciała wskazywał na to, że próby resuscytacji byłyby daremne.
 
- około godz. 19 - na ul. Strzegomskiej - zgłoszenie mówiło o wałbrzyszaninie wymagającym pomocy lekarskiej. Strażacy z pracownikami pogotowia przybyli na miejsce i po nieudanych próbach nawiązania kontaktu przystąpili do otwarcia drzwi siłowo. Lokator w tym czasie zdołał wstać i je otworzyć. Tu kończy się rola strażaków, a zaczyna działanie pogotowia ratunkowego.  


6 stycznia

- godz. 14.50 - ul. Krasińskiego - Mieszkająca samotnie 70-latka nie było z nią kontaktu od doby, podejrzewano, że zasłabła i wezwano strażaków oraz pogotowie. Po otwarciu drzwi strażacy znaleźli martwą kobietę w toalecie. Obecny na miejscu lekarz stwierdził zgon 70-latki.

- godz. 16.10 - ul. Pługa - Zawiadomienie dotyczyło zagrożenia życia mieszkającego tam 70-latka. Po wyważeniu drzwi okazało się, że starszy pan nie żyje. Obecny na miejscu lekarz stwierdził jego zgon.

- godz. 20.10 - na ul. Piasta - zgłoszenie przekazała korporacja taksówkowa, która lokatorowi tej ulicy regularnie dostarczała zamówione zakupy. W niedzielny wieczór mężczyzna po złożonym zamówieniu nie otwierał drzwi taksówkarzowi, a podczas rozmowy z korporacją nie czuł się najlepiej. Strażacy zapukali, a następnie wyważyli drzwi, tymczasem mieszkaniec Białego Kamienia... spał. Podobny przypadek zanotowanie tegoż dnia na ul. Andersa, gdzie strażacy próbowali dostać się do osoby niepełnosprawnej z uwagi na podejrzenie pogorszenia jej stanu zdrowia. Mężczyzna sam otworzył mieszkanie.

Dzięki interwencji służb wielu seniorom udało się pomóc. Zgłoszenia bliskich i sąsiadów osób z problemami zdrowotnymi mogą uratować życie. 

Zobacz też:
Wałbrzych i Jedlina: Jego nie można było uratować, a jej pomogli
Śmierć na Sobięcinie i trzej lokatorzy w tarapatach


Elżbieta Węgrzyn