Policjant z Wałbrzycha choć powinien podlegać tym samym ograniczeniom co kierowani na kwarantannę przedstawiciele innych zawodów, nie zawsze przestrzegał kwarantanny i pracował - czytamy w publikacji Interia.pl. Funkcjonariusze opowiedzieli o tym, jak na polecenie "udawali zdrowych", choć powinni w tym czasie siedzieć w domu i stosować się do zaleceń sanepidu.

Ważniejsze statystyki niż kwarantanna

Czekający na wynik testów na koronawirusa policjanci z Wałbrzycha mieli w czasie przeznaczonym na kwarantannę pracować, co w przypadku zakażenia wiązało się z zakażaniem kolegów z pracy i osób postronnych, z którymi stykali się w ramach pełnienia obowiązków służbowych. Trudno takich sytuacji uniknąć osobom pracującym w jednym pokoju lub jeżdżącym jednym samochodem. Funkcjonariusz który obawiał się o życie starszych i schorowanych dziadków, z którymi mieszkał miał słyszeć: "Przestań pier... do roboty".

Do opisywanych przez dziennikarzy Interii.pl w tekście "Afera w policji. Wlepialiśmy mandaty, powinniśmy być na kwarantannie" uchybień miało dojść wiosną 2020 roku, kiedy wykryte ognisko koronawirusa w Komisariacie nr I było początkowo bagatelizowane i potraktowane poważnie dopiero po skargach funkcjonariuszy go Komendy Wojewódzkiej.

Podobna sytuacja miała, wedle relacji informatorów, zajść również wiosną 2021 roku i dotyczyła Wydziału Kryminalnego wałbrzyskiej KMP, gdy jeden z policjantów po zdiagnozowaniu zakażenia trafił do izolacji, a ci którzy z nim pracowali tuż przed wykonaniem testu mieli sugestię wykorzystywania nadgodzin. Oczekujący na wyniki testów mieli pracować dalej, a jeden z funkcjonariuszy stykał się w tym czasie m.in. z policjantami z CBŚP i Komendy Wojewódzkiej. Po kilku dniach otrzymał pozytywny wynik testu. Nietrudno się domyślić, że po kilku kolejnych dniach zakażonych mundurowych było więcej. Funkcjonariusze utrzymują, że to niestety normalny wałbrzyski proceder, a kiedy wreszcie liczba zakażeń wśród policjantów sugeruje wagę problemu, to na kwarantannę trafiają jedynie osoby z objawami, bezobjawowi wybierają nadgodziny lub pracują, bo "nie mogą wypaść z grafiku". 

25 marca 2021 policjanci w Wałbrzycha skierowali do Komendy Wojewódzkiej oraz Komendy Głównej Policji pisma, w których donieśli o lekceważeniu przez kierownictwo Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu przepisów sanitarnych, co mogło skutkować narażeniem zdrowia i życia nie tylko policjantów, ale i mieszkańców miasta w związku z planowaną akcją "Poszukiwany". Pisma niczego nie zmieniły. Policjanci podczas akcji odwiedzili kilkadziesiąt mieszkań na terenie miasta w poszukiwaniu osób ukrywających się przed wymiarem sprawiedliwości. Efektem ubocznym poszukiwań mogło być roznoszenie zarazka. Wszystko w imię grafiku, ciągłości służby i statystyk.


Przełożeni i śledztwo

Arkadiusz Wojnowski, zastępca Komendanta Miejskiego Policji w Wałbrzychu w rozmowie z dziennikarzami Interii.pl zaprzeczył jakoby sytuacje opisywane przez anonimowe źródła miały miejsce, wyjaśnił że wszystko jest pod kontrolą, a zaniedbania nie miały miejsca. Tymczasem, jak podkreślili pracownicy, którzy po dłuższym czasie wreszcie trafiali na kwarantannę i starali się o zwrócenie im 20% uposażenia z uwagi na pełnopłatną kwarantannę w związku ze służbą, bo jak zaznaczali w raportach zarazili się w pracy od kolegów, którzy powinni być na kwarantannie, to komendant ich pisma rozpatrywał pozytywnie. To tak jakby przyznawał rację wnioskodawcom, że istotnie zarazili się od tych co pracowali, a powinni być na kwarantannie.        

Wydział Kontroli niczego nie wykazał, bo jak wskazali anonimowi funkcjonariusze mogli z nim rozmawiać tylko wybrani po odpowiednim instruktażu. Mimo wszystko sprawa ma dalszy bieg, bo 27 kwietnia 2021 funkcjonariusze napisali do prokuratury anonimowe zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Śledztwo wszczęto, trwa do dziś, badanych jest w nim kilka wątków.   

Sytuacja budzi niesmak funkcjonariuszy, bo nie tak powinna działać instytucja stojąca na straży praworządności i do tego jak egzekwować przepisy sanitarne od innych obywateli, skoro we własnym zakładzie pracy te reguły nie są przestrzegane.

Polecamy:
POLICJANCI PORZUCILI NIETRZEŹWEGO W LESIE. MĘŻCZYZNA ZMARŁ
Policja: opuścił miejsce kwarantanny, bo... musiał zatankować

oprac. ELW
fot. ilustracyjne Elżbieta Węgrzyn