Martwiliśmy się, że nie możemy wejść do lasu z powodu koronawirusa, potem cieszyliśmy się, że już możemy, a teraz to, co tam się dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie, jak mówią leśnicy. I wcale nie chodzi o zarazę.


Wszyscy do lasu, a śmieci z nimi

Wałbrzyscy leśnicy mówią, że to, co dzieje się w naszych lasach tej wiosny, w takiej postaci jeszcze nie występowało.

- To, co się dzieje ostatnio w lasach, to jakaś paranoja. Przechodzi to już ludzkie pojecie.
Chciałoby się grzecznie, kulturalnie, ale na usta się cisną takie słowa, że... Śmieci nas dosłownie ZALEWAJĄ, a lasy płoną od niedogaszonych ognisk i podpaleń. Prawdopodobnie i tak się zaraz znajdą tacy co napiszą "to wasza wina, że nie sprzątacie". Więc informujemy - sprzątamy. Każdy z leśniczych i innych pracowników tygodniowo z lasu wywozi po kilka worów śmieci! Niektóre śmietniki i miejsca (te w ramach projektu "Ekomuzeum wokół Trójgarbu") są sprzątane również przez sąsiadujące gminy, a i tak widoki są, jakie są - bo nie nadążamy!!! Żeby nie było śmieci, musielibyśmy chyba nie robić nic innego, a tylko je sprzątać, a to i tak syzyfowa praca, bo w miejsce wywiezionego worka zaraz jest kolejny pełny... w miejsce podniesionego papierka na drugi dzień są dwa - piszą wałbrzyscy leśnicy na profilu społecznościowym Nadleśnictwa Wałbrzych.

Jak konkluduje Mateusz Majchrzyk, rzecznik prasowy nadleśnictwa, czas, żeby zmienić kulturę turystyki w lesie, bo to, co się dzieje z dnia na dzień, przeraża coraz bardziej. Jak się wydaje, ilość odwiedzających lasy mocno wzrosła po zniesieniu nakazów, niestety najwyraźniej niektórzy próbują się tam czuć jak u siebie w domu.

- Zabrałeś ze sobą pełne, to możesz wynieść puste! Nie zostawiaj śmieci w lesie. To naprawdę jest aż takie trudne?
Jeżeli już koniecznie musisz się pozbyć pustych opakowań, puszek i butelek, bo są tak ciężkie, że ledwo co idziesz, to przynajmniej znajdź PUSTY śmietnik - apelują leśnicy i przypominają, że palenie ognisk w lesie przy takiej suszy jaką mamy obecnie może się skończyć katastrofą na wielką skalę.



Może likwidacja?

Pracownicy nadleśnictwa zastanawiają się, czy nie pójść za radą kolegów z innych nadleśnictw i nie zlikwidować pojemników na śmieci w ogóle. Najgorzej jest pod wieżami widokowymi na Borowej i Trójgarbie, czy przy platformie na Jałowcu, ale także w innych miejscach, gdzie są wiaty turystyczne, ławki i nieszczęsne pojemniki. Niestety:

- U nas próbowano kilka razy i za każdym razem ilość porozrzucanych po okolicy śmieci bardzo gwałtownie szła w górę. Wielu leśniczych właśnie zlikwidowało tych kilka śmietników, które mieli... i szybko do nich powrócili. Często też ludzie pamiętali, gdzie stały wcześniej śmietniki i dalej tam wyrzucali wszelkie odpadki, jak gdyby nigdy nic - większe kosze i ich większa częstotliwość nie spowoduje nic innego, jak dużo większą ilość samych śmieci, co przy obecnym problemie nie jest żadnym rozwiązaniem. Śmietniki są opróżniane min. 1-2 razy w tygodniu. Staramy się jak możemy, ale gminy i my musielibyśmy je dzień w dzień opróżniać, żeby nie było sytuacji jak powyżej, a to niestety nie jest możliwe. Wykonujemy wiele innych czynności, no i też nie jesteśmy firmą wywozową, żeby "obracać" takimi ilościami śmieci dziennie - piszą leśnicy.

A w niektórych miejscach naszych lasów chodzi wręcz o tony śmieci, ponieważ pseudoturyści podjeżdżają tam samochodami (tam, gdzie jest to legalne i tam, gdzie nie) i wypakowują duże ilości przedmiotów potrzebnych na przykład do zrobienia grilla - ale nie zabierają ich ze sobą, żeby wyrzucić do swoich pojemników komunalnych. W obu wymienionych wyżej miejscach po weekendzie zostają tony puszek, butelek, pampersów i plastikowego śmiecia. To zdjęcie archiwalne z Trójgarbu - było wtedy czysto.



Nadleśnictwo to nie Alba

Apel leśników spotkał się z życzliwym przyjęciem wielu biorących udział w dyskusji turystów - większość nie przynosi do lasu mnóstwa rzeczy, a śmieci zabiera ze sobą. Niektórzy proponowali całkowitą likwidację koszy na odpady w lasach, bo na przykład żerują tam dzikie zwierzęta ze szkodą dla siebie - inni twierdzili, że nadleśnictwo "nie wyrabia" się z wywozem i proponowali większe pojemniki. Pojawiły się też propozycje karania mandatami za śmiecenie w lesie.

- Na taki stan przy tylu ilościach śmieci nawet najlepsza organizacja nie pomoże. Lasy Państwowe są jednostką odpowiadającą za gospodarkę leśną, nie za wywóz śmieci. Śmietniki są postawione w niektórych newralgicznych miejscach na naprawdę konieczne rzeczy. Gdyby istniała w nas krztyna kultury i dobrego wychowania, i zabieralibyśmy śmieci ze sobą, a do przepełnionych śmietników nie dorzucalibyśmy kolejnych swoich "cegiełek", to takich widoków jak wyżej by nie było i tyle. Przy problemie ilości śmieci w lasach dostawianie śmietników i powodowanie, żeby było ich jeszcze więcej nie jest żadnym, absolutnie żadnym rozwiązaniem - podsumowuje Mateusz Majchrzyk i zapewnia, że na nadchodzącą majówkę wszystkie miejsca dla turystów w lesie będą czekać czyste i posprzątane.

Leśnikom na razie przyszła w sukurs pogoda, a że długi weekend też ma być deszczowy, teraz sytuacja może się nie pogorszyć.
Jednak warto przemyśleć propozycję zmniejszenia ilości śmieci w miejscach, w których chcielibyśmy, żeby było ładnie, przynajmniej o te, które przynieśliśmy sami.