15 marca po godz. 20 wałbrzyska policja eskortowała od granicy do szpitala przy ul. Batorego autokar. Dyrektor szkoły, której uczniowie podróżowali nim z Francji dementuje nieprawdziwe pogłoski dotyczące tego zdarzenia.

Specjalny nadzór

Jak informuje wałbrzyska Policja, wczoraj w godzinach wieczornych do Polski wróciła z Francji grupa młodzieży jednej z wałbrzyskich szkół średnich. - Przekroczyli granicę w Zgorzelcu i zostali tam przebadani, dodatkowo trafili na badania do szpitala przy ul. Batorego w Wałbrzychu, nasi funkcjonariusze eskortowali ten autokar od granicy powiatu wałbrzyskiego do szpitala - mówi Agnieszka Głowacka - Kijek z KMP w Wałbrzychu.

Około godz. 20 autokar przyjechał do wałbrzyskiego szpitala. Po przebadaniu, decyzją Inspekcji Sanitarnej młodzi ludzie zostali poddane kwarantannie domowej. - Został u nas na oddziale szpitalnym jeden 18-latek, który miał podwyższoną temperaturę i jest w stanie dobrym - wyjaśnia Sylwia Grzondziel, pełnomocnik ds. marketingu Specjalistycznego Szpitala im. dr Alfreda Sokołowskiego.


Walka z czasem

W autokarze wracała grupa 19 uczniów oraz 2 nauczycieli Zespołu Szkół Politechnicznych Energetyk z planowych praktyk zawodowych z Francji. - Wszyscy uczniowie wrócili do domów, u jednego wrażliwego młodego człowieka stwierdzono niepokojące objawy, jednak było to związane z całodziennym oczekiwaniem na granicy, do której autokar dojechał o godz. 10 - mówi Ryszard Janas, dyrektor Energetyka. 
Dyrektor dementuje też nieprawdziwe pogłoski dotyczące wyjazdu młodzieży, a także zapewnia, że wszystkie decyzje dotyczące wyjazdu i powrotu uczniów były podjęte na bazie aktualnej wiedzy o sytuacji w Polsce i Europie. A jako że sytuacja w ostatnich dniach była dynamiczna, stąd opaczne pojmowanie racjonalnych i niełatwych działań. - To nie była wycieczka turystyczna, ale czterotygodniowe praktyki zawodowe z programu Erasmus +, na które młodzież wysłaliśmy na bazie podpisanych wcześniej umów. Jak grupa wyjeżdżała do Francji 7 marca, to nie było nawet zaleceń Głównego Inspektora Sanitarnego dotyczących ograniczeń w podróżowaniu do okolic Tuluzy. Na wyjazd wyrazili zgodę rodzice - opowiada dyrektor.

Jednak w ciągu ostatniego tygodnia sytuacja zmieniła się diametralnie. - Zgodnie z decyzją pana premiera kształcenie młodzieży, w tym praktyczne, przerwano. Dlatego przygotowaliśmy super szybki plan powrotu naszych uczniów. Wynajęliśmy duży autokar na 60 osób, by uczniowie i nauczyciele zachowali od siebie odstęp, mimo że nasz Sanepid nie widział jeszcze powodu by miesięczny pobyt we Francji przerywać - wyjaśnia Janas. Na szczęście dyrekcja szybko zorganizowała przejazd i kierowców, by młodzież wróciła jak najszybciej, decyzję podjęto przed wprowadzeniem stanu zagrożenia epidemią i przed przymiarkami do zamknięcia granic. Tymczasem jak już wynajęty autobus był w drodze, zaczęły się zamknięcia granic, a zagrożenie epidemią postępowało. Wałbrzyszanom udało się uciec przed falą zamknięć granic. - Choć zamknięto granice Polski, to Polak zawsze może do kraju wrócić, najbardziej niebezpieczne było zamknięcie granicy między Francją, a Niemcami. Gdyby to się im przytrafiło, to mieliby duży problem z powrotem. Na naszej granicy był kłopot z ustaleniem, do którego przejścia granicznego młodzież skierować, to jednak nie było od nas zależne. Nasz wynajęty przewoźnik zorganizował powrót perfekcyjnie pod względem logistycznym, wzięło w nim udział czterech kierowców - dodaje dyrektor.

Trzymamy kciuki za uczniów i nauczycieli Energetyka, mamy nadzieję, że kwarantanna domowa wystarczy do wykluczenia negatywnych scenariuszy.

Nasz serwis dotyczący zagrożenia koronawirusem - Koronawirus: Kolejni chorzy. Pierwszy przypadek w Wałbrzychu [AKTUALIZACJA]


Elżbieta Węgrzyn
fot. ilustracyjne