Każdy pożar sadzy w kominie to potencjalny pożar całego budynku. W Wałbrzychu takich zdarzeń w mijającym sezonie grzewczym były dziesiątki. Na ogół straż pożarna ratowała ludzkie życie i mienie, jak wczoraj, 13 marca, na Nowym Mieście. Ale po co się narażać, skoro można temu zapobiec?


W środę 13 marca wieczorem mieszkańcy domu przy ul. Psie Pole zauważyli, że z jednego z kominów sypią się iskry. Zadzwonili po straż pożarną.

- Otrzymaliśmy zgłoszenie około godz. 19.00, dotyczyło pożaru sadzy w przewodzie dymowym. Na miejsce pojechały trzy zastępy straży, w tym jeden z drabiną mechaniczną. Płonącą sadzę ugaszono, strażacy pozostali na miejscu jeszcze około dwóch godzin, sprawdzając miejsce pożaru kamerą termowizyjną. Nie stwierdzono w budynku obecności tlenku węgla, nikt nie został ewakuowany ani nie odniósł obrażeń - relacjonuje Tomasz Kwiatkowski z wałbrzyskiej Państwowej Straży Pożarnej.

Brzmi to niemal idyllicznie, niestety tego typu interwencji w naszym mieście jest bardzo dużo, co wskazuje na to, że wałbrzyszanie nie dbają o swoje kominy i stwarzają potencjalne zagrożenie dla swoich budynków. Bo co by się stało, gdyby iskry sypały się późno w nocy, nikt ich nie zauważył, a jedna trafiłaby na jakiś wyschnięty drewniany element czy plastikowy śmieć? Może nic, a może... Nie mówiąc o tym, że może pęknąć ściana rozgrzanego komina i tam zacznie się pożar, na przykład drewnianych elementów na strychu. I nie mówiąc o tlenku węgla, który przedostanie się przez najmniejszą szczelinę.



- W roku 2018 mieliśmy w sumie ponad 200 wystąpień do zarządców i właścicieli nieruchomości. Dotyczyły one także obecności tlenku węgla i fałszywych alarmów spowodowanych przez czujki systemów przeciwpożarowych, ale ponad połowa to właśnie pożary sadzy zalegającej w kominach. W tym roku było już 60 takich wystąpień, również większość dotyczyła palącej się sadzy - mówi Tomasz Kwiatkowski.

Narażający mieszkańców i dom na pożar właściciele i zarządcy nieruchomości nie pozostają bezkarni. Jeśli po monicie strażaków nie zostanie wezwany kominiarz i sadza znowu się zapali, poinformują oni o tym fakcie nadzór budowlany, który w takich wypadkach wszczyna swoje postępowanie w tej sprawie, a ono może zakończyć się karą finansową. Kominiarz po uporządkowaniu przewodów musi wystawić zaświadczenie o ich dopuszczeniu do użytkowania.

Czytelnikowi dziękujemy za zdjęcie!

Czytaj też:
BOGUSZÓW-GORCE: JAK POŻAR UGASILI SZKLANKĄ WODY (FOTO)
WAŁBRZYCH: POŻAR NA UL. KOŚCIUSZKI (FOTO)
POPARZONA MIESZKANKA PIASKOWEJ GÓRY

POŻAR SADZY W KAMIENICY WIELORODZINNEJ
POŻAR SADZY W KAMIENICY PRZY UL. ZAJĄCZKA
CO ZROBIĆ, ŻEBY NIE ZACZADZIĆ SIĘ WE WŁASNYM DOMU

Magdalena Sakowska
Foto użyczone przez Czytelnika (Krzysztof Okniński)