Szalejące protesty i statystyki epidemiczne, do tego świadomość, że każda kolejna decyzja odgórna może wpłynąć na bankructwo całych branż. Jak na decyzję o zamknięciu cmentarzy zareagowali mieszkańcy Wałbrzycha i regionu?

Spieszmy się kto może

Oświadczenie premiera Morawieckiego z 30 października część mieszkańców regionu przyjęła ze spokojem - była to ta część, co zrezygnowała z dalekich podróży do odległych nekropolii i ci, przewidujący, co groby drogich zmarłych odwiedzili w tygodniu. Resztę zakaz zaskoczył. - Dowiedziałam się po godz. 18 i już siedziałam w domu na "lajcie" w szlafroku... Ubrałam się szybko, złapałam kwiaty i pojechałam na Podgórze. Na cmentarzu było tylu ludzi co we Wszystkich Świętych. Świecili sobie latarkami i telefonami - wspomina wałbrzyszanka pracująca w Śródmieściu. 
Słowem, mieszkańcy Wałbrzycha i regionu do późnych godzin nocnych tłoczyli się na cmentarzach. Włodarze gmin powiatu wiedząc, że rodaków nie sposób zatrzymać próbowali pomóc im drobnymi gestami. - Cmentarz Komunalny w Głuszycy będzie otwarty do godz. 24 00. Oświetlenie Cmentarza będzie włączone - zapowiadał Roman Głód, burmistrz Głuszycy. Kto mógł, załatwiał sprawy cmentarne w piątkowy wieczór wbrew apelom o społeczny dystans w związku z epidemią.


I skok przez płot

Ci, co przespali ostatnią chwilę i nie byli wcześniej w nekropoliach nie stracili nadziei na sobotnie odwiedziny - mimo zakazu i choć okoliczności im nie sprzyjają. - 31 października wcześnie rano, pomiędzy 5 i 6 godziną gospodarze wałbrzyskich cmentarzy komunalnych zamknęli je i na bramach zawieszono informację o zakazie wstępu. Dostęp pozostawiono dla żałobników uczestniczących w pogrzebach, a zaraz po pogrzebie cmentarz ponownie zostaje zamknięty - mówi Bohdan Stanek, prezes opiekującego się wałbrzyskimi cmentarzami Miejskiego Zakładu Usług Komunalnych w Wałbrzychu. 
Mieszkańcy miasta stroniący od legalizmu jednak nie stracili nadziei. - Na Sobięcinie zastaliśmy na bramie łańcuch gruby jak kiedyś widać było na wsiach u krów. Ale mąż przeskoczył przez płot i skończone - zaznacza pragnąca zachować anonimowość wałbrzyszanka.
W sobotę około godz. 10 brama cmentarza przy ul. Moniuszki była chwilowo otwarta z uwagi na trwający pogrzeb. Antylegaliści skwapliwie z tego korzystali. Było ich niewielu, bo cmentarze - tak komunalny, jak i parafialny świeciły pustkami. Podobnie było z parkingiem przy ul. Przemysłowej. Inni podchodzili pod bramę, i choć była chwilowo otwarta wracali. - 500 złotych po drodze nie chodzi - stwierdził fatalistycznie starszy pan zawracający spod bramy cmentarza.   


Pomóżmy branży


Są jeszcze i tacy mieszkańcy naszego regionu, co w decyzji władz dostrzegli kolejny przypadek ręcznego sterowania i niszczenia całych branż. - Kupmy symbolicznie choć jedną chryzantemę aby Ci biedni sprzedawcy/przedsiębiorcy coś zarobili - nawoływała w sieci Ramona Bukowska, powiatowa radna ze Szczawna-Zdroju.
- Po nagłej decyzji o zamknięciu cmentarzy wielu handlowców w Wałbrzychu
zostanie z niesprzedanym towarem. Pomóżmy im! Zachęcam do kupowania kwiatów - szczególnie piękne są chryzantemy - zachęca Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha.
Inni apelowali w sieci, by sprzedawcy nie poddawali się, bo jest jeszcze wtorek, kiedy zakaz nie obowiązuje.
Gdzieś w tym wszystkim znikła pandemia i związane z nią niebezpieczeństwo. Tymczasem dziś, 31 października w regionie odnotowano 1229 nowych zakażeń. To kolejny rekord.

Nie tylko ten rekord czyni tegoroczne listopadowe święto najsmutniejszym. We współczesnym zwariowanym świecie nie wiadomo, kto tak naprawdę szkodzi, a kto pomaga gospodarce i kto w ostatecznym rozrachunku ma rację - tłoczący się na cmentarzach, czy ich unikający, ci skaczący przez płot, czy odchodzący spod bramy nekropolii.


Zobacz też:
Od 31 października - 2 listopada 2020 cmentarze zamknięte!
Wałbrzych i region: Komunikacja miejska 1 listopada 2020 [AKTUALIZACJA]

Elżbieta Węgrzyn