Wystarczy wejść do niej na 10 sekund i po tym krótkim czasie wyjść w pełni odkażonym, a do odkażania karetek i sal posłuży autorski zamgławiacz wypełniony płynem zwalczającym 99,9% zarazków. Wałbrzyskie Pogotowie Ratunkowe jako pierwsza placówka medyczna w Polsce może od dziś, 21 maja, korzystać z innowacyjnych rozwiązań zaprojektowanych dla niej przez legnickiego producenta.




Wychodzisz po chwili odkażony

- To bardzo nowoczesne, w pełni skomputeryzowane urządzenie jest od dziś dostępne dla naszego personelu o każdej porze dnia i nocy. Można do niego wejść w każdym ubraniu i mieć 99,9% pewność odkażenia, ale też tego, że użyte tu środki nie uczulają, ani nie pozostawią plam na odzieży - zachwala zadowolony z nowego nabytku Ryszard Kułak, dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Wałbrzychu. To przy wałbrzyskim pogotowiu przy ul. Chrobrego zaprezentowano bramkę odkażającą Medical Desinfactor anti-COVID19 oraz zaprojektowany specjalnie na potrzeby wałbrzyskich ratowników medycznych zamgławiacz do odkażania karetek oraz pomieszczeń. Te wyjątkowo pożyteczne w czasie epidemii urządzenia, od dziś wspierają wałbrzyskich pracowników pogotowia w walce z koronawirusem i innymi zarazkami, z którymi stykają się na co dzień.



- To pierwsza w naszym kraju tego typu bramka wymyślona na potrzebę walki z koronawirusem i przekazywana służbie zdrowia. Wykonana jest z doskonałych materiałów, pokryta dwutlenkiem tytanu. Zamontowane są w niej zamgławiacze, dzięki którym ok. 40 ml produktu do dezynfekcji rozchodzi się w postaci mgły po całym pomieszczeniu i osobie, która w bramce dezynfekowana jest począwszy od butów przez całe ubranie, odkryte części ciała i włosy. Wewnątrz znajduje się instrukcja obsługi, a poszczególne kolory diod wskazują zakończenie dezynfekcji lub niski poziom środka dezynfekcyjnego. Bramka zawiera 50-litrowy zbiornik, można ją postawić w środku budynku lub na zewnątrz - wyjaśnia Katarzyna Kućko z legnickiej firmy Loiret.
Na wolnym rynku tego typu urządzenie to koszt rzędu 22 tys. zł, natomiast przenośny zamgławiacz od tego producenta to wydatek rzędu 6 tys. zł. Bramka ta trafi do jednego z pomieszczeń na terenie pogotowia ratunkowego, w którym pracownicy będą odbywać dezynfekcję. Do tej pory "strefa brudna" znajdowała się w pomarańczowym namiocie ustawionym na parkingu.


Koszty zużycia środków ochrony osobistej i wydane na ich utylizację wzrosły w okresie od stycznia do kwietnia porównaniu z poprzednim rokiem do niemal 250%.   

Do karetek i sal

- Skonstruowałam też kolejne urządzenie - zamgławiacz z 40-litrowym zbiornikiem środka odkażającego. Jego pomysłodawcą  jest pan Ryszard Lis w wałbrzyskiego pogotowia. Pan Ryszard zasugerował, że takie właśnie urządzenie do dezynfekcji pomieszczeń i karetek pogotowia jest szczególnie potrzebne potrzebne. Ten zamgławiacz jest lekki i można go przenosić w dowolne miejsce, a dzięki długiemu kablowi i 5-metrowemu przewodowi można go używać dowolnie według potrzeb. Włączone urządzenie można zostawić w zamkniętym pomieszczeniu, które po kilku minutach pracy jest całkowicie zdezynfekowane - wylicza przedstawicielka firmy Loiret. Dla zapewnienia medykom ochrony zastosowano w tych urządzeniach płyn do dezynfekcji JanoBio, który zwalcza 99,9% wirusów, grzybów i bakterii. Co istotne nie podrażnia on ciała ani błon śluzowych, nie ma też nieprzyjemnego zapachu.



- Czasem producenci nie przygotowują potrzebnego nam sprzętu, bo nie znają naszych potrzeb. Ja zajmuję się ambulansami na co dzień i podpowiedziałem jak przygotować urządzenie mobilne, które będzie niezastąpione w samochodach, a także przyda się do odkażania pomieszczeń od biur przez sale i toalety. Pierwsza wersja tego zamgławiacza wiązała go na stałe z kabiną, tymczasem nam bardziej jest potrzebny jako osobne i przenośne urządzenie - wyjaśni Ryszard Lis.
Co istotne, dzięki współpracy pogotowia z producentem sprzętu odkażającego powstaną też zamgławiacze montowane na stałe w ambulansach. To autorskie rozwiązanie jest już przygotowywane na potrzeby wałbrzyskiego pogotowia i zostanie zastosowane w najbliższych tygodniach. 


 
Ratownicy bezpieczniejsi

Zakupiony właśnie sprzęt jest istotny dla bezpieczeństwa medyków i korzystających z ich pomocy mieszkańców Wałbrzycha i powiatu. To właśnie pracownicy pogotowia są szczególnie narażeni na kontakt z osobami zakażonymi i potencjalnie zakażonymi koronawirusem.



Przypominamy, że po pierwszym marcowym "fałszywym alarmie" dotyczącym zachorowań w wałbrzyskim pogotowiu (pisaliśmy o tym -Koronawirus: Lekarz i załoga pogotowia w Wałbrzychu zdrowi! [AKTUALIZACJA]) pod koniec kwietnia nastąpił alarm kolejny. Tym razem niestety prawdziwy. Badania wykazały wówczas, że sześciu pracowników, w tym jeden lekarz i jeden pracownik administracji musieli pozostać w domowej izolacji. Covid-17 przechodzili na szczęście bezobjawowo. - Ostatni nasz wyleczony pracownik po powtórnym ujemnym teście wrócił do dyżurowania we wtorek - 19 maja - zaznacza dyrektor Pogotowia Ratunkowego w Wałbrzychu i dodaje, że zachowanie czujności i odpowiednich środków ostrożności w tej pracy jest na porządku dziennym, ale wzmożone działania w związku z koronawirusem szybko nie przejdą do historii. Zakupiona właśnie kabina pomoże w zmniejszeniu ryzyka zakażenia nie tylko w czasie epidemii, ale również w codziennej pracy
- Kabinę zakupiliśmy za środki własne, wierzymy, że uda się uzyskać zwrot poniesionych na nią kosztów ze środków unijnych pozyskanych z naszego organu prowadzącego - dodaje Kułak.  


Polecamy:
Koronawirus: Lekarz i załoga pogotowia w Wałbrzychu zdrowi! [AKTUALIZACJA]

Wałbrzych Pogotowie: więcej zachorowań i zatruć alkoholem

Wałbrzych: Jubileusz erki - zespół reanimacyjny ma 45 lat [FOTO]
Wałbrzych: Nowe karetki pogotowia. Takich w mieście nie było! [FOTO]