Do dwóch tragicznych zdarzeń doszło w sobotę 13 i niedzielę 14 lipca - jedno miało miejsce podczas cyklicznej imprezy Castle Party w Bolkowie, drugie podczas imprezy rodzinnej w okolicy Jawora.


Nie wiadomo jak dotąd, co stało się przyczyną nagłej śmierci 36-latka, mieszkańca Jelcza-Laskowic, jednego z uczestników Castle Party, w okolicy basenu w Bolkowie, gdzie odbywała się jedna z imprez festiwalu.

- To, w jakich okolicznościach doszło do zgonu, wskaże śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Kamiennej Górze. Zgłoszenie o znalezieniu mężczyzny policja otrzymała w sobotę 13 lipca o godz. 4.00 rano, mimo 30-minutowej reanimacji nie udało się mu przywrócić czynności życiowych. Na jego ciele nie stwierdzono obrażeń, więcej informacji przyniesie sekcja zwłok nakazana przez prokuratora - mówi Łukasz Kubiś, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jaworze. Nie jest wykluczone, że przyczyną zgonu mężczyzny mogły być narkotyki lub dopalacze.

Do drugiej tragedii w tym samym regionie doszło w niedzielę 14 lipca przed godz. 10.00.

- Na jednym z obiektów Powiatowego Zespołu Schronisk Młodzieżowych w Jaworze, w jego filii w Muchowie, sześcioletni chłopiec, mieszkaniec Wrocławia, został przygnieciony dużą drewnianą rzeźbą plenerową stojącą przed budynkiem. Mimo długotrwałej reanimacji chłopiec zmarł, w akcji uczestniczyły dwa zespoły ratownictwa medycznego i śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Śledztwo będzie prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Jaworze w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci - relacjonuje Łukasz Kubiś.

Nie wiadomo na razie, komu mogą zostać postawione zarzuty. Rodzice dziecka byli trzeźwi.


Magdalena Sakowska
Foto: ilustracyjne