O tym, że duch zamkniętych kopalń trwa nad nami, a raczej pod nami, że w południowych dzielnicach grunt nieustannie podnosi się lub opada, czasem o kilka milimetrów, czasem centymetrów, że woda z zamkniętych kopalni nieustannie płynie przez miasto, że nie ma powodów do paniki, ale są powody, żeby stale monitorować sytuację – o tym wszystkim mówiono na Starej Kopalni podczas konferencji „Wpływ wielowiekowej eksploatacji węgla kamiennego na środowisko w rejonie Wałbrzycha”.


Podczas niej o budowie geologicznej niecki Wałbrzycha mówił Andrzej Kosiór z urzędu miasta, o wpływie eksploatacji węgla na zmiany terenu w naszym mieście prof. Andrzej Kowalski z Głównego Instytutu Górnictwa, o zmianie warunków hydrogeologicznych wskutek likwidacji kopalń dr Janusz Fiszer z Politechniki Wrocławskiej, o zastosowaniu systemów informacji geograficznej na obszarach pogórniczych dr Jan Blachowski, a o swoim monitorowaniu wpływów podziemnej eksploatacji na powierzchnię w naszym mieście dr Wojciech Milczarek – obaj również z Politechniki Wrocławskiej.

 

Chełmiec narozrabiał, a Pełcznica zrobiła dobrą robotę

Oryginalność naszego położenia geologicznego nakreślił Andrzej Kosiór, mówiąc, że w tej okolicy było kiedyś – 260 mln lat temu – naprawdę gorąco, wypiętrzały się Sudety jako góry zrębowe, masywy takie jak Chełmiec czy Borowa były intruzjami magmowymi pod koniec karbonu, a w epoce permu nastąpił kataklizm – mnóstwo potężnych wybuchów wulkanicznych pokryło cały obszar niecki śródsudeckiej grubą na kilometr warstwą magmy, tufu i pyłu. Nie był to miły okres, bo na skutek pyłów przez tysiąc lat nie było tu widać słońca i życie praktycznie zamarło. Ale z magmy zasadowej powstały melafiry i bazalty.

Czoło wulkanów permskich znajduje się nad Rybnicą Leśną. A przy Alei Wyzwolenia każdy może dotknąć ręką tak zwanej warstwy zaclerskiej, skały, która w Czechach jest 310 metrów pod ziemią. Jak mówił Andrzej Kosiór, warstwy geologiczne powykrzywiał szczególnie... Chełmiec, a Pełcznica wykonała kawał dobrej roboty, wypreparowała bowiem te permskie wzniesienia w dzisiejsze Góry Wałbrzyskie.

 

Tajemnice ziemi pod Galerią Victoria

O czasach nam bliższych, kiedy w Wałbrzychu zaczynało się górnictwo i eksploatowano tu nawet rudy srebra i ołowiu, mówił prof. Andrzej Kowalski. Przypomniał on, że górnictwo potrafiło wpłynąć bardzo mocno na życie mieszkańców i tak się dzieje do naszych czasów – jako przykład podał wiadukt kolejowy nad ul. Niepodleglości, który na skutek eksploatacji kopalń obniżył się o 3,5 metra, a w latach 90-tych na terenie dzisiejszej Starej Kopalni, a ówczesnej kopalni „Julia”, zanotowano obniżenie o 170-180 cm. Były i inne przykłady wdarcia się historii w teraźniejszość – całkiem niespodziewane.

- Kiedy w 2008 roku zagraniczny inwestor kupił teren, na którym chciał wybudować Galerię Victoria, a na którym wiek wcześniej funkcjonowała kopalnia Tiefbau, a nie było po niej już śladu, natrafił tam na płytkie wyrobiska, zaczęły się też pojawiać wypływy wody. W wyniku analiz ustaliliśmy na tym terenie strefę, gdzie nie wolno budować, inną, gdzie można budować pod pewnymi warunkami i jeszcze jedną, całkiem bezpieczną. A na tym terenie wcześniej planowano zbudowanie osiedla dla mieszkańców... W trakcie analiz odkryliśmy wyrobiska, których nie ma na mapach górniczych. Hipoteza jest taka, że podczas wojny hitlerowcy sprowadzili tu więźniów z Gross-Rosen i wykonywali pod przykrywką prac górniczych prace o innym charakterze – wywnioskował profesor.

W latach 2015-2016 zespół kierowany przez Andrzeja Kowalskiego zinwentaryzował wszystkie wyrobiska w rejonie Wałbrzycha i Nowej Rudy. Jest ich ponad 900, a 669 znajduje się w rejonie Wałbrzycha. Jak mówi, 24 z nich mogą stanowić lokalne zagrożenie, bo są źle zabezpieczone, niektóre były wykorzystywane jako biedaszyby. To na ogół płytkie szyby, ale może się tam zdarzyć wypadek. A czy jest zagrożenie o większej skali?


Apokalipsy nie widać

- Dużego nie ma, nie widziałbym w tym Apokalipsy. Wyrobiska wałbrzyskie są w większości zlikwidowane, choć zdarzają się te zlikwidowane niewłaściwie. Jeśli ktoś chce prowadzić na terenach pogórniczych inwestycję, powinien wziąć mapę i jechać do archiwum dokumentacji Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach, gdzie dowie się, czy dane miejsce jest bezpieczne, czy nie ma tam zagrożenia wybuchem gazów uchodzących z podziemi, czy jest odpowiedni drenaż, jaki jest nacisk skał w przypadku palowania – tłumaczył profesor. – Teren jest już uspokojony, jeśli chodzi o osiadanie, jeśli są takie przypadki, to o niewielkiej skali, tylko te płytkie wyrobiska mogą być niebezpieczne. Także wypływy wód są pod kontrolą.

Mimo tego, jak mówił Wojciech Milczarek, grunt wałbrzyski pracuje cały czas, obniża się lub podnosi o kilka milimetrów, co wykazały pomiary prowadzone przez niego w latach 2014-2016, a wcześniej nieregularnie. Już na początku pomiarów, w latach 2008-2010 on i Józef Kłyś zaobserwowali 15-centymetrowe wypiętrzenie w rejonie szybu „Julia”.

- W kolejnych latach zauważyłem niewielkie przemieszczenia w rejonie ul. Andersa, na Sobięcinie teren poszedł nieznacznie do góry. Dzielnica Nowe Miasto, choć jest na filarze ochronnym, osiada 7-8 milimetrów rocznie, największe przemieszczenia – 11 milimetrów – zaobserwowano w okolicach ul. Głowackiego. Są to tak zwane deformacje wtórne – mówił pracownik Politechniki Wrocławskiej.

 

Wypiętrza się cały czas

Dlatego na terenie Wałbrzycha rozwijana jest sieć tak zwanych reperów, jest ich już kilkaset, mamy też 6 punktów z nawigacją satelitarną. Na Politechnice został stworzony komputerowy model naszego górotworu, który służy do prognozowania jego ruchów. Model ten potrafi nawet obliczyć, jakie naprężenia skalne były na naszym terenie 600 lat temu, nim pojawiło się tu górnictwo. Pokazuje też wzrost ciśnienia hydrostatycznego i pomaga naukowcom obejść okres lat 1995-2000, w którym po zamknięciu kopalń nie gromadzono danych.

- Obecnie widać, że wypiętrza się teren w centrum miasta. Satelita obserwuje dachy budynków w sześciu punktach pomiarowych, między innymi na 1 Maja i w Śródmieściu. Widać, że grunt podnosi się i opada. Wypiętrzenia to wartość około 10 milimetrów – mówił Wojciech Milczarek.

Jak zapowiedział prezydent Roman Szełemej, organizator konferencji, jest to pierwsze tego typu spotkanie w sprawie zamkniętych kopalń, ale nie ostatnie. W planach jest już następne, a powinno być poświęcone społecznym rezultatom zamknięcia kopalń. Na bazie konferencji mają powstać materiały, które zostaną rozesłane uczestnikom.

Czytaj też:
ZAMKNIĘCIE KOPALŃ: SZKODY GÓRNICZE I DRAMAT WAŁBRZYCHA
BARBÓRKA 2016 - SPOTKANIE DZIECI Z GÓRNIKAMI I PAMIĘĆ (ZDJĘCIA)
NIEZABEZPIECZONY SZYB PRZYCIĄGA EKSPLORATORÓW
NA GRUZACH Z PALESTYNY ODPOCZNIEMY
SOBIĘCIN: PALESTYNA DO WYBURZENIA I NIE TYLKO

Tekst i foto: Magdalena Sakowska