Wałbrzych został uderzony przez pandemię koronawirusa słabiej niż sąsiednie gminy, a jednak na tyle mocno, by spowodować trudną sytuację w urzędzie miasta, spółkach miejskich, szkołach, żłobkach i przedszkolach oraz w miejscach opieki społecznej, gdzie są pierwsze ofiary śmiertelne. O tym na sesji 29 października mówił prezydent miasta Roman Szełemej.


Jak mówił podczas zdalnej sesji rady miasta prezydent Roman Szełemej, Wałbrzych po raz pierwszy został tak mocno zaatakowany przez pandemię, ale trwa walka i na razie nie została sparaliżowana działalność urzędów, przedszkola i szkoły podstawowe są utrzymywane, a DPS-y i inne placówki opieki społecznej ratowane, jeśli jest taka potrzeba.

- Sądząc po informacjach od innych samorządowców i z mediów nasza sytuacja statystyczna jest trochę lepsza niż przeciętnie, przez długi czas była dużo lepsza. Byliśmy jednym z niewielu miast grodzkich, które nie znalazły się w czerwonej strefie, zanim ogłoszono ją w całym kraju. Niestety ta sytuacja nie jest dobra, jest bardzo trudno. Mamy kilka poważnych zdarzeń - mówił prezydent.


Najtrudniej w DPS-ie na Zachodniej

O dramacie w Domu Pomocy Społecznej prowadzonym na Sobięcinie przez siostry franciszkanki Rodziny Maryi pisaliśmy: SOBIĘCIN: DRAMAT W DPS-E. JAK MOŻE POMÓC ZWYKŁY MIESZKANIEC? Od tamtej pory sytuacja niestety nie poprawiła się i dwie osoby już zmarły, a trzy trafiły do szpitali.

- Tam mniej więcej 2 tygodnie temu wykonano masowe testy antygenowe, które zakupiliśmy od szpitala i w ciągu jednego dnia zdiagnozowaliśmy, że jest tam kilkudziesięciu chorych i nie ma prawie żadnego zdrowego. W normalnych warunkach siostry opiekują się tam 48 leżącymi pensjonariuszami i oni wszyscy są chorzy. Rozpoczęliśmy działanie kryzysowe, wszyscy pensjonariusze i zakażeni pracownicy tam zostali, zdrowi poszli do domu. W tej sytuacji kryzysowej jest tam zaangażowany doktor Dobrowolski ze Specjalistycznego Szpitala im. A. Sokołowskiego. Z grona tych pensjonariuszy trzy osoby zostały skierowane do szpitala, pozostali pacjenci przebywają tam z różnym natężeniem objawów i opiekuje się nimi personel o różnym natężeniu objawów. Jest tam sytuacja zbliżona do małego szpitala i przypomina tę, którą od wielu miesięcy mamy w szpitalu przy Sokołowskiego. Wiemy, że dwie osoby spośród pensjonariuszy tego DPS-u zmarły. Mamy nadzieję, że pozostałe osoby to, co najgorsze, mają już za sobą - mówił Roman Szełemej.

Jak dodał prezydent, DPS na Zachodniej został zaopatrzony przez miasto w środki ochrony osobistej i inne niezbędne rzeczy, uruchomiono tam także catering dla pensjonariuszy i obsługi. Testami zakupionymi przez szpital są amerykańskie testy antygenowe wykonywane w ciągu kwadransa i mające ponad 90% skuteczności, które, jak stwierdził włodarz, mogliśmy mieć nawet pierwsi w Polsce.

- Kiedy pojawiło się podejrzenie u pierwszej siostry zakonnej, na testy wymazowe musielibyśmy czekać 4 dni, a tak przetestowaliśmy cały DPS w ciągu jednego dnia i to za 10% wartości ceny testu wymazowego. Wszystko było robione szybciej i łatwiej, ale nie ma tych testów, każdy sobie wyrywa, kombinuje - dodał prezydent.

Także wojewoda dolnośląski przysłał środki ochrony osobistej dla tego domu opieki i wałbrzyskiego MOPS-u w wystarczającej ilości. Niestety zwolniony obrót dokumentów między urzędami powoduje w takich wypadkach sytuacje dramatyczne.

- Siostra zakonna z zakażonego DPS-u, również chora, chciała pojechać do Wrocławia i tam na parkingu urzędu wojewódzkiego podpisać niezbędne dokumenty. Ja organizowałem transport. Niestety okazało się, że osoba odpowiedzialna za to w urzędzie wojewódzkim jest chora i teraz może być tak, że te pieniądze dla DPS-u przepadną - mówił prezydent.

Dom Pomocy Społecznej na Sobięcinie jest jak do tej pory największym ogniskiem koronawirusa w Wałbrzychu.


Pozostałe placówki opieki społecznej

Jak mówił prezydent Wałbrzycha, DPS na Rusinowej jak do tej pory wydaje się być wolny od zakażenia. Niebezpieczna sytuacja pojawiła się natomiast w noclegowni dla bezdomnych na ul. Pocztowej. - Tu dzięki wykonaniu kilkudziesięciu kosztownych testów udało się sytuację szybko opanować. Podobnie jest w mieszkaniach chronionych, domy dziennego pobytu nie działają, wszystko jest na telefon - dodaje prezydent.


Sytuacja w placówkach oświatowych

W mieście zgodnie z zarządzeniami strefy czerwonej działają tylko przedszkola i klasy szkół podstawowych od 0 do IV. Tu również sytuacja nie jest dobra.

- W naszych placówkach z różnym natężeniem pojawiają się zakażenia. Nie ma jednego miejsca, modelu, wszędzie się wirus zagnieździł i mamy do czynienia z pandemią rozproszoną. Liczba osób z potwierdzonym zakażeniem zmienia się. Obecnie na L4 przebywa 140-150 nauczycieli, czyli kilkanaście procent. Jeśli chodzi o personel żłobków i przedszkoli, sytuacja zmienia się dynamicznie. Wczoraj w kolejnym żłobku i przedszkolu pojawiło się ognisko, przerzucamy personel - relacjonuje Roman Szełemej. Oczekujemy na informację, o którą placówkę chodzi. Jak się dowiedzieliśmy, na wczoraj stan zachorowań w placówkach oświatowych wynosił jednego zakażonego ucznia, dwóch nauczycieli i jednego pracownika administracji z potwierdzonymi zakażeniami.

Powrót do nauki zdalnej większości uczniów jest utrudniony przez brak sprzętu elektronicznego, pomoc z ministerstwa, jak mówi prezydent, pokryła zaledwie ułamek zapotrzebowania. Miasto przesunęło środki budżetowe na zakup potrzebnego sprzętu (podczas ostatniej sesji przesunięto 164 000 zł na projekt "Zdalna szkoła"), jednak też jest go za mało, do tego w niektórych szkołach internet działa bardzo wolno.


Urząd miasta i instytucje miejskie - zakażenia i kwarantanny

- Instytucje miejskie i Ratusz zostały poważnie przetrzebione. Tu liczba zakażonych może nie jest tak duża, to pojedyncze osoby, ale konieczność kwarantanny sprawiła, że w Ratuszu pracuje tylko kilka osób, a reszta zdalnie. Na razie udało się obronić przed zainfekowaniem, trzymam kciuki za tych, którzy z umiarkowanymi objawami leczą się w domu. To samo dotyczy ZDKiUM i innych spółek, one przeszły na tryb kryzysowy, żeby udało się utrzymać niezbędne funkcjonowanie - zaopatrzenie w wodę, odbiór odpadów, zarząd nieruchomości, Pracujemy absolutnie w trybie kryzysowym, na razie udaje nam się to bez przerw. Proszę o wyrozumiałość i cierpliwość w kontaktach telefonicznych z urzędem miejskim - informował Roman Szełemej.

Wcześniej otrzymaliśmy informację od rzecznika prasowego urzędu miejskiego o czterech zakażeniach, w świetle tego, co mówi prezydent, raczej jest ich więcej. Trudna sytuacja panuje także w miejskich instytucjach kultury i turystyczno-rekreacyjnych, które działają w trybie okrojonym i hotele są puste - cieszy tylko zainteresowanie turystów zamkiem Książ i Palmiarnią i ogromne zainteresowanie, także biznesowe, terenami wokół nich.

- Niestety musimy się liczyć z redukcjami zatrudnienia w miejskich instytucjach, mamy nadzieję, że większe niż do tej pory nie będą - zapowiedział prezydent.

Jak podsumował to sprawozdanie Roman Szełemej, jego zdaniem częściowy lockdown potrwa do końca roku, a nauczanie zdalne przedłuży się do końca stycznia, ale pełnego lockdownu już zapewne nie będzie, bo państwa na to nie stać.

Polecamy:
Wałbrzych: Koronawirus w szpitalu. Wyłączona hematologia
Pogotowie w Wałbrzychu: Koronawirus uderzył. Powrót na ul. Chrobrego .

Nasz aktualizowany na bieżąco serwis na temat koronawirusa:



Magdalena Sakowska
Foto: screen z transmitowanej sesji