W Budapeszcie rozpoczęły się zdjęcia do nowego filmu z udziałem Łukasza Kazka, dziennikarza i popularyzatora historii, znanego m.in. z filmów „Depozytariusz” (TVN) oraz „Na tropie Złotego Pociągu” (Discovery). Obraz reżyseruje Mateusz Kudła, współautor filmu z udziałem Romana Polańskiego i Ryszarda Horowitza pt. „Polański, Horowitz. Czarodzieje z Getta”, którego premiera planowana jest na 2019 rok. O czym opowie "Powiernik"?


O rzeczach, o których jeszcze nikt nie wie

- Nasz film, pod roboczym tytułem "Powiernik", powstaje od 2 tygodni, pierwsze zdjęcia kręcono w Budapeszcie. Rezygnujemy z wszelkich honorariów, pracujemy w swoim wolnym czasie, ale film powstaje w rozdzielczości 4K i chcemy go wysyłać na festiwale międzynarodowe w Nowym Jorku, Chicago, Los Angeles, we Francji, w Polsce, ale wszystko zależy teraz od festiwalowych selekcjonerów i jeszcze nie możemy podać miejsca premiery – mówi reżyser Mateusz Kudła, mając na myśli około stu festiwali.


Pomysł na film pojawił się jeszcze w 2014 roku, miał powstać obraz, który nie dotyczy poszukiwań w terenie z wykrywaczem do metalu czy georadarem, ale ostatnich właściwie okazji, by jeszcze porozmawiać z byłymi więźniami filii KL Gross-Rosen pracującymi w czasie wojny w kompleksie "Riese". Do tego doszły relacje Niemców, którzy wychowali się w Walimiu, między innymi dwóch mężczyzn, mających w 1945 roku 8 i 9 lat i zapowiedzieli, że pokażą ekipie rzeczy, o których jeszcze nikt nie wie, a także drugiej rodziny z Polski, która przybyła na te tereny i osiedliła się w Jugowicach Górnych, a teraz odnalazła się na Górnym Śląsku.

- Każdy z tych ludzi ma jakąś opowieść, swoje marzenia, chcielibyśmy, żeby to się spełniło, żeby pokazać oprócz Walimia także Glinno, Michałkową, Zagórze Śląskie, Rzeczkę, opuszczone wsie, dawne cmentarze niemieckie. Ale udało nam się wejść na potężną opuszczoną stację napraw taboru kolejowego, gdzie do dziś znajdują się wagony towarowe, które mogły służyć do transportu węgierskich Żydów do obozów zagłady. Do ostatniej chwili nie wiedzieliśmy, czy uzyskamy zgodę, żeby tam kręcić, bo nikt nie ma tam wstępu. Lajos, Żyd z Węgier, były więzień obozu koncentracyjnego Dörnhau (Kolce), z którym spotkałem się w Budapeszcie, jechał jednym z takich wagonów w Góry Sowie – mówi Łukasz Kazek.

Kapo też człowiek...

Lajos opowiedział Łukaszowi Kazkowi o wykonanych przez pewnego dentystę szkicach, przedstawiających dramatyczne sceny z życia osadzonych. Po wojnie 46 oryginalnych szkiców autor przekazał do Węgierskiego Muzeum Narodowego, gdzie dotarła do nich polska ekipa filmowa. - Byliśmy pierwszą europejską kamerą, która sfilmowała te szkice, a Lajos potrafi rozpoznać osoby na nich przedstawione – pamięta, jaki mieli zawód, co robili w obozie, co się z nimi stało po wojnie. Grafiki powstawały od momentu, gdy Niemcy zajęli Węgry, oprócz "Riese" ukazują także obóz w Auschwitz i węgierskie getta. Autor chciał udokumentować gehennę Żydów. Pokazaliśmy pracownikom muzeum, że obiekty, które są na nich przedstawione, wciąż istnieją w okolicach Walimia. Wszystkie te grafiki zostały sfotografowane w bardzo dobrej rozdzielczości i staną się stałą wystawą w Sztolniach Walimskich – zapowiada Łukasz Kazek.

Wśród szkiców znajduje się jeden przedstawiający pochówek w grobie masowym. Obok stoi kapo. - Mój rozmówca rozpoznał go i mówił, że to był dobry człowiek, zakochał się w mieszkającej tu Niemce, został z nią i przynosili kwiaty na ten grób zbiorowy. Opowiadał też o tym, jak ówczesny burmistrz Głuszycy wymieniał grypsy z więźniami na temat spodziewanej likwidacji obozu w Kolcach i chciał ich ratować – mówił Łukasz Kazek. Ale, jak dodał, wiele jest mówione poza kamerą, bo przeszłość wciąż jest zbyt bolesna.


Lajos podzielił się z polską ekipą swoimi wspomnieniami z obozowego życia. Mówił, jak kiedyś polski kapo spoliczkował go i nakrzyczał na niego, ponieważ Lajos nie chciał mu uwierzyć, że właśnie bierze udział w masowej zagładzie Żydów dokonywanej przez hitlerowców. Kapo dał mu radę, żeby nie zapisywał się do dużej grupy, bo one jadą do najgorszych obozów i tam nie przeżyje, ale do małej grupy, bo tam są większe szanse. I ta rada mogła uratować mu życie. Mówił też, jak z obozu w dolinie Marcowego Potoku w Głuszycy przychodzili do nich, do Kolc, więźniowie do dezynfekcji, a widząc budynek łaźni z kominem obawiali się wejść, bo myśleli, że to komora gazowa.

I listy miłosne

Bohater filmu odnajduje depozyty, czyli różnego rodzaju cenne przedmioty, ukryte 70 lat temu przez wysiedlanych wówczas mieszkańców Gór Sowich. Chcąc poznać losy właścicieli, postanawia ich odszukać i zwrócić fotografie, książki i osobiste pamiątki.

 - Jednym z odnalezionych depozytów są listy miłosne dwojga zakochanych, których rozdzieliła wojna. Teraz wrócą do właścicielki — mówi Mateusz Kudła, reżyser filmu. Fabuła filmu jeszcze nie jest zarysowana w całości, bo, jak mówi Łukasz Kazek, przy realizacji "Ludzi z klisz" ilekroć w telewizji ukazał się reportaż, zgłaszali się nowi bohaterowie powstającego dokumentu. Dlatego nie wiadomo, czy "Powiernik" będzie filmem krótkometrażowym, twórcy nie wykluczają długiego metrażu. Producentem wykonawczym jest wytwórnia KRK FILM. 



Oprócz stolicy Węgier, zdjęcia będą kręcone także w Niemczech, Austrii i na terenie gminy Walim. Film powstaje w wersjach polsko- i angielskojęzycznej. Poprzednie filmy, nad którymi pracowali wspólnie Łukasz Kazek i Mateusz Kudła, zdobyły szereg nagród. „Ludzie z Klisz” (2017, prod. TVN) przyniosły im Złotego Delfina na Festiwalu Telewizyjnym w Cannes oraz Złotą Plakietkę na Międzynarodowym Festiwalu Telewizyjnym w Chicago, a „Depozytariusz” (2014, prod. TVN) nagrodę za montaż na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Southampton.

- Mamy nadzieję, że co najmniej powtórzymy sukces "Ludzi z klisz". Nie czujemy presji, czerpiemy z tego przyjemność, robimy swoje, a patrząc, w którą stronę to idzie, jesteśmy dobrej myśli. Kiedy "Ludzie z klisz" przestaną być wyświetlani na festiwalach, staną się częścią ekspozycji Sztolni Walimskich i to samo, mam nadzieję, stanie się w przyszłości z nowym filmem – zapowiada reżyser.

Sponsorami filmu, obok firm walimskich i wrocławskich, są m. in. Sztolnie Walimskie i Zamek Grodno, a także gmina Walim.

Czytaj też:
LUDZIE Z KLISZ W WIELKIM ŚWIECIE I U NAS
WALIM: LUDZIE Z KLISZ MAJĄ SWOJE NOWE ŻYCIE (FOTO)
BĘDZIE U NAS PREMIERA FILMU "LUDZIE Z KLISZ"
ZŁOTY DELFIN Z CANNES DLA FILMU "LUDZIE Z KLISZ"
LUDZIE Z KLISZ NA FESTIWALU W CANNES
LUDZIE Z KLISZ - FILM O REGIONIE WYRÓŻNIONY W CHICAGO


POLSKA 120 - URATOWALI ZDJĘCIA I ZAŚPIEWALI ICH HISTORIĘ (FOTO)
SPEKTAKL O WALIMSKIM ODKRYCIU JUŻ WKRÓTCE
SĄ ZDJĘCIA, BĘDZIE PRZEDSTAWIENIE W WALIMIU


Magdalena Sakowska
Foto: JK, użyczone - wytwórnia KRK FILM