Wciąż są niebezpieczni i bez litości atakują spragnione uczuć kobiety, wykorzystując internetowe portale randkowe. Co potrafią zrobić?


Ona go kochała. On jej nie

Ofiarą oszusta działającego metodą „na lekarza z Syrii” padła niedawno 60-letnia mieszkanka powiatu jaworskiego. Mężczyzna podający się za
 lekarza wojskowego odezwał się do niej poprzez portal randkowy, gdzie poprosił o przyjęcie do znajomych. Wkrótce pomiędzy nowymi znajomymi wywiązały się długie rozmowy, w trakcie których fałszywy lekarz zwierzał się kobiecie z różnych swoich problemów i zamierzeń. Pisał między innymi, że planuje przyjechać na urlop do Polski, by odwiedzić pokrzywdzoną w jej miejscu zamieszkania, jednak potrzebuje pieniędzy dla lekarza z Włoch, który miałby go w tym czasie zastąpić.

Zakochana mieszkanka powiatu jaworskiego kierując się sympatią i chęcią pomocy, przelała „lekarzowi” najpierw 55 tysięcy złotych. Część tej kwoty stanowiły oszczędności 60-latki, a część zaciągnięta pożyczka. Wkrótce jednak okazało się, że "lekarz" snuje wobec niej bardziej poważne plany, na realizację których również potrzebne mu są pieniądze. Wierząc w to, że przyszły mąż potrzebuje pieniędzy na organizację ich wspólnych przedsięwzięć, kobieta poprosiła swojego syna, by ten wziął pożyczkę, aż 40 tysięcy złotych. Kobieta przelała oszustowi łącznie ponad 90 tysięcy złotych, które jednak dla fałszywego lekarza również nie okazały się wystarczające. Kiedy zorientowała się, że padła ofiarą oszusta, zdecydowała się zgłosić sprawę na policję. Ale trudno będzie wykryć sprawcę - zazwyczaj grasują oni za granicą, używając fałszywych kont.


Tego oszusta policjanci namierzyli


Jednak nie zawsze "tulipan" może się bezkarnie cieszyć swoją zdobyczą. Niedawno podobny przypadek miał miejsce w Lubinie. Jedna z jego mieszkanek, 22-latka, również poznała na portalu randkowym mężczyznę. Znajomość trwała kilka tygodni.

Młoda kobieta uwierzyła w dobre intencje wybranka. Mężczyzna mając dostęp do haseł bankowych pokrzywdzonej, używając jej telefonu komórkowego, systematycznie przelewał na swoje konto gotówkę. Łącznie 23-latek wyłudził 89 tysięcy złotych, stanowiących oszczędności młodej kobiety oraz zaciągnięty przez niego kredyt na dane pokrzywdzonej. To nie było wszystko - podejrzany przywłaszczył należący do lubinianki głośnik o wartości 2 tysięcy złotych, a także kupił dla siebie telefon o wartości około 3 tysięcy złotych, oczywiście za pieniądze 22-latki.

Kiedy kobieta zorientowała się, że z jej konta znikają oszczędności, mężczyzna był na tyle bezczelny, że przekonywał ją, iż pieniądze te zainwestował i na pewno zostaną one pomnożone. Jednak z konta gotówka nadal znikała, a 23-latek nie kwapił się, aby ją zwrócić. Lubinianka postanowiła poprosić o pomoc policjantów.

Lubińscy funkcjonariusze szybko namierzyli podejrzanego. Okazał się nim 23-letni mieszkaniec powiatu legnickiego. Został zatrzymany i trafił do policyjnej celi, a następnie doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut oszustwa. Prokurator Rejonowy w Lubinie zastosował wobec mężczyzny dozór policyjny połączony z zakazem opuszczenia kraju oraz poręczenie majątkowe w kwocie 10 tysięcy złotych.

22-latka miała szczęście - policjantom udało się już odzyskać 35 tysięcy złotych, które wróciły na jej konto. Policjanci próbują odzyskać całość skradzionego mienia. Jak ustalili, mężczyzna część pieniędzy przeznaczył na alkohol i imprezy.


Jak działa sprawca?

Najczęściej odzywa się poprzez portal społecznościowy lub komunikator podając się za amerykańskiego żołnierza, lekarza lub inną osobę wysłaną na misję w: Iraku, Syrii, Afganistanie, czyli wszędzie tam, gdzie toczy się jakaś wojna, są zamieszki i jest niebezpiecznie. Następnie korespondencja nabierająca emocjonalnego charakteru. „Żołnierz” czy "lekarz" zapewnia o miłości, trosce, poważnych planach. Po kilku tygodniach takiej korespondencji, gdy rozmówczyni okazuje odwzajemnienie uczuć, pojawia się prośba o pieniądze, które mają być potrzebne a to na opłacenie odprawy celnej za drogocenną paczkę, a to za opłatę należności za nadchodzący ślub czy zapłatę dla dowództwa, aby przyszły małżonek mógł wcześniej opuścić misję. Na koniec zaś, kiedy już pieniądze trafiają do "żołnierza" lub „lekarza”, znajomość się urywa.


Policjanci apelują o rozsądne zawieranie znajomości internetowych. Pamiętajmy o zasadzie ograniczonego zaufania. Tylko nasza czujność, ostrożność i dystans do otrzymywanych informacji spowodują, że nie staniemy się kolejną ofiarą oszusta.

Jednak informacje o metodzie działania drugiego z mężczyzn należy traktować jako ostrzeżenie - nie tylko "syryjskich lekarzy" i "amerykańskich wojskowych" należy się obawiać - lowelas może pochodzić i z sąsiedztwa. Jak komentują policjanci, trzeba kierować się ograniczonym zaufaniem do niedawno poznanych osób, zwłaszcza na portalach społecznościowych czy randkowych. Pamiętajmy o tym, żeby nikomu nie przekazywać haseł ani PIN-ów do kont bankowych - chrońmy te dane przed dostępem osób postronnych.


Podobne historie:
POLICJA: POKOCHAŁA LEKARZA Z DALEKIEGO KRAJU. CO STRACIŁA?
POLICJA WAŁBRZYCH: AMERYKAŃSCY GENERAŁOWIE ZNÓW W AKCJI
GRASUJE NA PORTALU SPOŁECZNOŚCIOWYM, UKRADNIE SERCE I KASĘ
WAŁBRZYSZANKA POKOCHAŁA LITEWSKIEGO OFICERA I...
UWAGA NA SYRYJSKICH GENERAŁÓW I AMERYKAŃSKICH ŻOŁNIERZY
CZY WAŁBRZYSZANKI TEŻ PADŁY OFIARAMI LOWELASA? POLOWAŁ W SIECI
POLICJA: BEZWZGLĘDNIE OSZUKIWAŁ SPRAGNIONE UCZUĆ KOBIETY

ŻADNA Z NICH NIE WIEDZIAŁA, W JAKĄ PUŁAPKĘ WPADŁY PRZEZ MIŁOŚĆ
MIAŁ CZTERY KONKUBINY JEDNOCZEŚNIE, WYŁUDZIŁ 10 MLN ZŁ



Opr. MS
Zdjęcie ilustracyjne