Prawie 300 uczniów wałbrzyskich szkół oraz przedszkolaków zebrało się pod hospicjum Jana Pawła II, by po raz kolejny w ramach akcji „Pola nadziei” zasadzić w ogrodzie cebulki żonkili, które wzejdą na wiosnę, jako symbol dobrych życzeń dla patrzących na nie z okien pacjentów.


Na rabatkach stawiły się dzieci oraz młodzież ze wszystkich szkół w Wałbrzychu, publicznych, a także prywatnych. W Szczawnie-Zdroju akcja „Pola nadziei” zostanie przeprowadzona w przyszłym tygodniu i wezmą w niej udział uczniowie tamtejszych szkół.

- To już dwunasta akcja, w której bierze udział wałbrzyskie hospicjum. Ten pomysł zrodził się w Wielkiej Brytanii, by uwrażliwić społeczeństwo na potrzeby ludzi wymagających opieki. W tym roku w październiku uczestniczymy w akcji z myślą przewodnią „Opiekun nie musi zostać sam”. Chcemy zwrócić uwagę na rodziny, bliskich, realia są u nas przykre, brakuje osób do całodobowej opieki nad wymagającymi tego chorymi. W Wałbrzychu spotykamy się często z problemem, że nie ma kto się opiekować chorą osobą, bo dzieci wyjechały za granicę – mówi Marek Karolczak, jeden z współzałożyciel wałbrzyskiego hospicjum, na co dzień pielęgniarz.


Hospicjum wałbrzyskie również zmaga się z brakiem możliwości pomocy wszystkim potrzebującym. NFZ finansuje leczenie paliatywne tylko 76 chorych objętych opieką w domach, a wszystkich w hospicjum domowym jest 100 i stąd ogromne potrzeby, żeby utrzymać opiekę nad całą setką. Idą na to fundusze z 1%, ale to nie wystarcza, podobnie jak pomoc miast Wałbrzych, Szczawno-Zdrój i Boguszów-Gorce.


Podobnie jest w hospicjum stacjonarnym, kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia przewiduje 8,6 łóżka, a my mamy 17 łóżek, które zawsze są zajęte i zawsze jest do nich kolejka. Przyjmujemy wszystkich, bo trzeba leczyć ból. W Wałbrzychu jest większa ilość zachorowań na nowotwory niż w innych miastach z podobną liczbą mieszkańców. Związane jest to z faktem, że mamy dużą ilość osób w starszym wieku, a także z tym, że wielu mieszkańców ma za sobą pracę w kopalniach czy przemyśle ciężkim. Co roku wysyłamy nasze statystyki zgonów do Dolnośląskiego Centrum Onkologii i widać, że ta liczba niestety rośnie. Bywa u nas i 30 zgonów w miesiącu. Podobnie rośnie kolejka oczekujących na przyjęcie do hospicjum stacjonarnego, w tym roku wydłużała się nawet do 35 osób. A światowe kryteria przewidują 7 łóżek na 100 000 mieszkańców, tymczasem powiat i Wałbrzych liczą razem dużo więcej – zauważa Marek Karolczak.


Dlatego tak ważna jest każda pomoc i cieszy wzrost liczby młodych wolontariuszy, dorosłych uczniów szkół ponadgimnazjalnych – 16 z nich odwiedza pacjentów i pomaga w hospicjum. Są jak promień słońca, podobnie jak akcja „Pola nadziei”, która przypomina pacjentom, że inni nie pozostawili ich samych.

- Dzisiaj dzieci miały 600 cebulek do posadzenia, a widziałem, że przyniosły też swoje. W tym roku wiosną jak to wszystko wyrosło, to rewelacja, pięknie było – mówi pan Marek.


Hospicjum w Wałbrzychu poszukuje także znanej i rozpoznawalnej osoby, być może z naszego miasta, która wolontaryjnie wzięłaby udział w akcji charytatywnej promującej zbieranie 1%. Rok temu wielką popularnością cieszyła się akcja nagrania płyty na rzecz placówki przez dzieci ze Starych Bogaczowic w towarzystwie gwiazd. Fundusze są też potrzebne na rehabilitację 40 dzieci z ciężkimi schorzeniami i niepełnosprawnością, do których rehabilitanci muszą dotrzeć czasem kilka razy dziennie, bo konsekwentna terapia decyduje o jakości całego życia dziecka z porażeniem układu nerwowego czy kostnego. Środki potrzebne są także na materace przeciwodleżynowe i łóżka specjalistyczne, które szybko się zużywają przy takiej liczbie potrzebujących.

 

Czytaj też:
PIASKOWA GÓRA: A TO WSZYSTKO DLA HOSPICJUM (FOTO)
TYSIĄC ŻONKILI DLA PACJENTÓW HOSPICJUM
WAŁBRZYSKIE HOSPICJUM PROSI O POMOC DLA DZIECI
PIERWSZA ŻONKILOWA KWESTA NA WAŁBRZYSKIE HOSPICJUM TRWA


Tekst i foto: Magdalena Sakowska